Na miejscu był Mateusz Mżyk, reporter tvnwarszawa.pl. - Cały tył autobusu jest spalony. Trasa Łazienkowska w kierunku Gocławia została całkowicie zablokowana - opisywał przed 19 reporter. W Alei Stanów Zjednoczonych utworzył się około czterokilometrowy korek. - Policja kieruje ruchem. Służby wycofały wszystkie samochody osobowe z zamkniętego odcinka - dodał później reporter.
Autobusem linii 411 podróżowało około 20 osób. - Zostali ewakuowani, zanim na miejsce przyjechały służby - poinformował z kolei Michał Gołębiowski, reporter TVN24. - Trasa nadal jest zablokowana na odcinku kilkuset metrów od Mostu Łazienkowskiego – dodał.
Przekazał też informacje o początkach interwencji służb. - Około 18.40 do straży pożarnej dotarło zgłoszenie o pożarze autobusu na skroplony gaz - przekazał Gołębiowski. - Straż pożarna wydzieliła szeroką strefę bezpieczeństwa. Początkowo nie można było przebywać na wiadukcie na ulicy Saskiej - dodał.
Spalił się nie tylko autobus, ale nadpaliły się też niedawno postawione w tym miejscu ekrany akustyczne. Co najmniej cztery panele się spaliły, a dwa kolejne zostały osmolone.
Żaden z pasażerów nie ucierpiał
O szczegóły zapytaliśmy MZA. - Do pożaru doszło w autobusie linii 411. Żaden z pasażerów nie ucierpiał. W wyniku pożaru w dużym stopniu została zniszczona tylna część autobusu, przednia ucierpiała mniej. Autobus został odholowany - poinformował Adam Stawicki, rzecznik prasowy MZA.