Wielki pożar hal. Biegli wejdą na teren pogorzeliska, wykorzystają drona

Pożar hali w miejscowości Bramki
Nocny pożar w miejscowości Bramki
Źródło: TVN24
Strażacy przez całą noc dogaszali pożar w miejscowości Bramki (Mazowieckie). Spaliły się tam dwie hale. Jeden ze strażaków został ranny podczas trudnej akcji gaśniczej. Biegli będą mogli wejść na teren pogorzeliska dopiero w piątek.

- Na miejscu pracuje jeszcze pięć zastępów straży pożarnej. Działania polegają na przelewaniu pogorzeliska. Są też ciężkie sprzęty, koparki firmy zewnętrznej, które ułatwiają dostęp do tych jeszcze tlących się materiałów. My to przelewamy. Jest jeszcze dron z Ochotniczej Straży Pożarnej. Sprawdzamy dokładnie kamerą termowizyjną, w którym miejscu są zarzewia ognia - przekazał nam w środę młodszy kapitan Damian Dolniak z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w powiecie warszawskim zachodnim.

Strażacy pracowali na miejscu przez całą noc. Kapitan Dolniak podkreślił, że są to działania prewencyjne.

Pożar hali w miejscowości Bramki
Pożar hali w miejscowości Bramki
Źródło: OSP Błonie

W piątek wejdą biegli

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba przekazał z kolei, że prokuratura nie może jeszcze wejść na miejsce z uwagi na prowadzone przez strażaków działania.

- Wejście na teren pogorzeliska będzie możliwe dopiero w piątek. Planowane jest przeprowadzenie oględzin z udziałem biegłych z zakresu pożarnictwa i przy użyciu drona - zapowiedział prokurator Skiba.

Pożar w zakładzie, zagrożony hostel

Przypomnijmy: do groźnego pożaru doszło w nocy z poniedziałku na wtorek. Strażacy zgłoszenie otrzymali przed północą. Pracownicy znajdujący się na terenie zakładu ewakuowali się przed przyjazdem służb. Znajdował się tam również hostel pracowniczy.

- Strażacy pomagali w ewakuacji 19 osobom, znajdującym się wewnątrz tego budynku. Zostały ewakuowane do pobliskiej szkoły podstawowej. Pracownicy musieli opuścić hostel ze względu na duże zadymienie na terenie. Było też ryzyko, że pożar przeniesie się na budynek hostelu - informował wówczas kapitan Dolniak w rozmowie. Ostatecznie pożar nie dotarł do hostelu.

Trudna akcja, ranny strażak

Spaleniu w sumie uległo około 15,5 tysiąca metrów kwadratowych.

W szczytowym momencie akcji na miejscu pracowało ponad 50 zastępów straży pożarnej, około 250 strażaków. Jeden z nich został ranny w nogę.

Akcja gaśnicza była trudna, ponieważ wewnątrz znajdowało się dużo materiałów łatwopalnych. Pożar szybko się rozprzestrzeniał.

OGLĄDAJ: TVN24
pc

TVN24
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: