Protestują przeciwko wycince pół tysiąca drzew nad Wisłą

TVN Warszawa | Najnowsze

Autor:
mp/b
Źródło:
tvnwarszawa.pl
"Dość wycinek drzew"Lech Marcinczak / tvnwarszawa.pl
wideo 2/4
Protest przeciwko wycince drzew

Najpierw była petycja w sprawie przebudowy Wybrzeża Helskiego i brak zgody mieszkańców na wycinkę pół tysiąca drzew. Urzędnicy cofnęli się o krok, zapowiadając znacznie więcej nowych nasadzeń, niż pierwotnie planowano. Nie wszystkich to przekonało. W poniedziałek niezadowoleni z wycinki zorganizowali protest.

Grupa mieszkańców zebrała się w okolicach Parku Linowego nad Wisłą. Wśród nich byli miejscy aktywiści, radni i biolodzy.

Społeczny monitoring przyrody

- Wystosowaliśmy apel do prezydenta miasta i do radnych, aby wstrzymać wycinkę i dewastację zieleni i żeby przeprojektować tę inwestycję tak, aby nie ingerowała w tak znaczny sposób w zieleń. Ten apel podpisało już ponad siedem tysięcy osób - mówił radny Pragi Północ Grzegorz Walkiewicz. I zapowiedział: - Dzisiaj spotkaliśmy się, żeby zainicjować społeczny monitoring obszaru Natura 2000. Będziemy tu codziennie do końca lutego.

Z kolei leśnik i ornitolog Grzegorz Połutrenko stwierdził, że "jest zbulwersowany tym, że miasto inwestuje 67 milionów na wycinkę kilkuset drzew". - I to w samym sercu Warszawy, gdzie wszyscy mówią, że mamy gigantyczną suszę. Ja mam 53 lata i takiej suszy jeszcze nie widziałem. Pięć lat temu, na zleceniu Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych, osobiście rozwieszałem tu skrzynki lęgowe dla ptaków, bo to obszar Natura 2000. Teraz te skrzynki będą zdejmowane i zniszczone po to, żeby wyrzucić pieniądze w błoto - mówił Połutrenko.

Robert Migas-Mazur ze stowarzyszenia Porozumienie dla Pragi podkreślał, że tak dzikiego i naturalnego prawego brzegu Wisły mogą zazdrościć warszawiakom berlińczycy czy nowojorczycy. - I to blisko naszych domów, nie musimy jeździć do Kampinosu, żeby zachwycać się naturą. I to w tym właśnie miejscu miasto rozpoczyna wycinkę 500 drzew - zauważył. - Czemu protestujemy? Ja bym wolał w tym czasie pracować czy spędzać czas z rodziną, ale miasto ignoruje wszystkie możliwe kontakty z naszej strony, wszystkie prośby i apele. Nie było też w tej sprawie żadnych konsultacji społecznych - zwrócił uwagę Migas-Mazur.

"Drzewa w mieście się liczą inaczej"

Jak przyznał Wiktor Kotowski z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego, poprawa ochrony przeciwpowodziowej w tym miejscu jest zasadna. - Z drugiej strony, to jest wyjątkowo wąski fragment tego naturalnego ekosystemu. To właściwie najwęższa jego część. Boję się dalszego zwężenia, wchodzenia z inwestycjami bliżej Wisły, bo już w tej chwili zwierzęta korzystające z nadbrzeża Wisły, boją się tędy przechodzić - zauważył.

Stwierdził, że lepszym rozwiązanie byłoby zwężenie jezdni albo chodnika, a nie obszaru przyrodniczego. - W mieście potrzebujemy mniej samochodów, a nie mniej przyrody. Drzewa w mieście liczą się inaczej, każde jest siedliskiem mnóstwa gatunków zwierząt, ptaków, owadów. Pochłania dwutlenek węgla, absorbuje smog i zanieczyszczenia. Musimy chronić każde drzewo - zaapelował biolog.

Wyjaśnił też dlaczego, choć inwestycja była planowana kilka lat temu, dopiero teraz dochodzi do protestów: - Świadomość społeczna dojrzała. Wiemy już, w jakiej sytuacji środowiskowej jesteśmy i chcemy tej przyrody bronić.

W planie miejscowym jest tunel

Jak pisaliśmy 11 stycznia, drogowcy wybrali wykonawcę przebudowy Wybrzeży Helskiego i Szczecińskiego. Skanska ma dostać za swoje prace 76 milionów złotych.

Zapytaliśmy Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych o zarzuty pod adresem inwestycji. - Zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego w miejscu jezdni ma być tunel – przyznała Małgorzata Gajewska, rzeczniczka ZMID. Dodała jednak, że na tunel i urządzenie przestrzeni nad nim miasto nie ma pieniędzy. Czy zatem można prowadzić prace niezgodne z planem miejscowym? Gajewska przypomniała, że dla tej inwestycji wojewoda wydał ZRID (zezwolenie na realizację inwestycji drogowej) - dokument, który zezwala na odstępstwa od planu.

Drogowcy przyznali też, że nie ma wyjścia, jeśli chodzi o wycinkę drzew, bo w grę wchodzi ochrona ludzi i zwierząt. - Zasadniczą częścią inwestycji jest budowa zabezpieczenia przeciwpowodziowego wzdłuż ulicy Wybrzeże Helskie, gdzie po wschodniej stronie znajduje się zabudowa mieszkaniowa, Park Praski i Miejski Ogród Zoologiczny. Mur przeciwpowodziowy połączony zostanie z wybudowaną przez spółkę Port Praski bramą przeciwpowodziową u wejścia do Portu Praskiego po stronie północnej i z istniejącym wałem przeciwpowodziowym w rejonie mostu Gdańskiego. Dzięki wybudowaniu muru wzdłuż Wybrzeża Helskiego zabezpieczenie przeciwpowodziowe Pragi Północ zyska ciągłość – argumentował Gajewska.

Więcej nasadzeń zastępczych

- Wiemy, że ta inwestycja jest kontrowersyjna, bo nie ma przestrzeni, aby zbudować wał bez wycinki drzewa. Będzie to aż około 500 drzew. 300 z nich koliduje bezpośrednio z murem oporowym, reszta z częścią infrastruktury - mówiła na konferencji prasowej pod koniec stycznia Justyna Glusman, odpowiedzialna w ratuszu za sprawy zieleni. - Pomimo tego, że ten projekt przewiduje nasadzenia drzew w liczbie 74, pan prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podjął decyzję, żeby te straty środowiskowe wynagrodzić i zrekompensować mieszkańcom dużo większymi nasadzeniami - zapowiedziała. I dodała, że nasadzenia zostaną wykonane jeszcze w tym roku. 500 to liczba orientacyjna, dokładna będzie zależeć od tego, gdzie urzędnicy znajdą miejsca na nowe drzewa.

Na piątek zwołano nadzwyczajną sesję rady dzielnicy Praga Północ w sprawie wycinki.

Mur wejdzie głęboko w ziemię

W poniedziałek wieczorem głos w sprawie zabrał na Facebooku prezydent stolicy Rafał Trzaskowski. Zapewnił, że od kilku tygodni miasto intensywnie poszukuje możliwości ograniczenia wycinki. Ale inwestycja jest bardzo ważna, bo "mówimy o realnym zagrożeniu życia, zdrowia i majątku mieszkańców Warszawy".

"Przygotowywany przez lata projekt przewiduje, że wzdłuż Wybrzeża Helskiego, po jego zachodniej stronie, powstanie mur zabezpieczający. Będzie wchodził wgłąb ziemi na co najmniej osiem, a momentami nawet na trzynaście metrów. Lokalizacja muru została wybrana po żmudnych badaniach geologicznych – planowany jest w optymalnym miejscu. To właśnie konstrukcja i lokalizacja tego muru powoduje, że ściętych musi być 266 drzew. Plan zakłada, że wzdłuż muru będzie poprowadzona ścieżka rowerowa oraz chodnik. Nawet gdybyśmy z tego elementu zrezygnowali, to i tak nie da się uratować drzew. Sama konstrukcja i sposób budowy muru powodują, że drzewa i krzewy trzeba wyciąć. Z kolei wycinka 37 innych drzew jest wymuszona przebudową infrastruktury podziemnej (rur, kabli), także konieczną ze względu na budowę muru" - czytamy we wpisie Trzaskowskiego.

Dalej informuje, że po drugiej, wschodniej stronie Wybrzeża Helskiego planowana jest modernizacja ścieżki rowerowej. "Razem z projektantem raz jeszcze siądziemy do planów, by się upewnić, że remont tej ścieżki i chodnika nie będzie wymagał cięć drzew" - zapewnia prezydent stolicy.

"Po żadnej stronie ulicy nie przewidujemy budowy nowego parkingu. Całkowicie zrezygnowaliśmy z tych planów. Podkreślam to celowo: nie budujemy nowych miejsc postojowych! Nie poszerzamy też drogi" - pisze Trzaskowski.

I zapewnia, że inwestycję zaakceptowała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska: "stwierdziła, że realizacja i funkcjonowanie inwestycji nie będzie miało znaczącego, negatywnego wpływu na obszar Natura 2000". I na tej podstawie Biuro Ochrony Środowiska wydało decyzję środowiskową. Rafał Trzaskowski przypomina, że projekt był dyskutowany publicznie, m.in. na Komisji Dialogu Społecznego.

"Zatrzymanie inwestycji na tym etapie oznacza ogromne opóźnienie, nie wspominając o kosztach idących w miliony złotych. Ale to nie te stracone miliony byłyby prawdziwym problemem. Jeśli za kilka lat Wisłą zejdzie wielka fala powodziowa, a Praga nie będzie miała w tym miejscu ochrony, dojdzie do tragedii. Bezpieczeństwo warszawianek i warszawiaków jest w tej sprawie najważniejsze, ale ograniczymy naszą ingerencję w przyrodę do koniecznego minimum" - podsumowuje Trzaskowski.

mp/b

Źródło: tvnwarszawa.pl