Pomagał w akcji po wypadku autobusu na S8, w czasie wolnym ratuje pacjentów. Ktoś ukradł jego samochód

Najnowsze

Autor:
kk/r
Źródło:
tvnwarszawa.pl
Ktoś ukradł samochód ratownika medycznegoBorkoś / YouTube
wideo 2/2
Borkoś / YouTubeKtoś ukradł samochód ratownika medycznego

Gdy był na wieczornym patrolu, ktoś ukradł sprzed bloku na Bródnie jego samochód. - Jak można człowiekowi, który ratuje ludzkie życie, jest medykiem, zwłaszcza teraz, w dobie pandemii zrobić coś takiego? - zastanawia się Marcin Borkowski, warszawski ratownik.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE

Marcin "Borkoś" Borkowski od wielu lat pracuje jako ratownik medyczny. Niesieniem pomocy zajmuje się też w czasie wolnym od pracy. Jak opowiadał w rozmowie z tvnwarszawa.pl, za własne pieniądze kupił motoambulans i sprzęt medyczny, z którymi jako wolontariusz udaje się na patrole po warszawskich ulicach. Za jedną z takich akcji został nagrodzony przez wojewodę mazowieckiego. - Byłem na patrolu, gdy doszło do wypadku autobusu, który spadł z trasy S8. Byłem jednym z pierwszych ratowników na miejscu zdarzenia - mówi.

To jego sposób na pokazanie władzom, że do systemu ratownictwa medycznego powinno się włączyć takie pojazdy, bo zwiększają one szanse na dotarcie do pacjenta z zatrzymaniem krążenia w ciągu czterech minut.

W piątek wieczorem Borkowski wyruszył na kolejny patrol. Gdy koło północy wrócił do domu na Bródnie, okazało się, że ktoś ukradł jego prywatne auto. - Miałem zamiar przestawić swój samochód na parking i okazało się, że go nie ma. Byłem przekonany, że wzięła go żona, żeby coś kupić, a potem przestawiła w inne miejsce. Pojeździłem na motocyklu dookoła, ale nie mogłem go namierzyć - opisuje w filmie udostępnionym w mediach społecznościowych.

- Przyszedłem do domu zapytać żonę, gdzie postawiła samochód, a ona powiedziała, że w ogóle go nie ruszała. Wtedy zrobiło mi się już gorąco. Przejechałem jeszcze raz dookoła po wszystkich bocznych uliczkach i go nie znalazłem - relacjonował. Jeszcze tej samej nocy, udał się na komisariat policji na Targówku, by zgłosić kradzież.

Marcin Borkowski jeździ po stolicy motoambulansem Medycyna Pola Walki Borkowski / Facebook

Uczy, że każdy z nas może kogoś uratować

Skradzione auto to czarne mitsubishi outlander. Rocznik 2018. Miało tablice z numerami: WE 189VR. - W środku był fotelik dziecięcy, moja dokumentacja medyczna i trzy apteczki, które miałem zamiar pokazać internautom - wylicza Borkowski.

Ratownik nawiązuje w ten sposób do kanału prowadzonego w serwisie YouTube, na którym pokazuje interwencje motoambulansu i tłumaczy, na czym polega jego praca. - Od jakiegoś czasu apeluję za pośrednictwem mediów społecznościowych, by pacjenci odciążyli system ratownictwa medycznego, ponieważ mamy bardzo dużo wyjazdów do przypadków COVID-19. Chodzi o sytuacje, gdy ktoś odnosi obrażenia albo ma dolegliwości, z którymi sam może sobie poradzić - na przykład zwichnięty nadgarstek. W swoich filmach pokazuję realne zdarzenia i tłumaczę, jak można samemu pomóc sobie lub innym przy takich zdarzeniach. Prostym i zrozumiałym językiem staram się przekonywać, że każdy z nas może kogoś uratować nie będąc ratownikiem medycznym - opowiada Borkowski.

Osoby, które posiadają informację na temat skradzionego samochodu, powinny skontaktować się z ratownikiem bądź policją. - Apel do tych osób, które to uczyniły: niech zwrócą ten pojazd - prosi Borkowski.

View this post on Instagram

Pomoc taka niezbędna...

A post shared by Marcin Borkoś Borkowski (@noszowy_z_pragi) on

Autor:kk/r

Źródło: tvnwarszawa.pl

Źródło zdjęcia głównego: Medycyna Pola Walki Borkowski / Facebook