Starsza kobieta nie wróciła na noc. Zaginięcie zgłosiła 11-letnia Wiktoria. Jest nagranie

TVN Warszawa | Najnowsze

Autor:
mp/b/kwoj
Źródło:
tvnwarszawa.pl
Fragment rozmowy z dyżurną pogotowia

- Nazywam się Wiktoria, mam 11 lat. Nasza babcia wczoraj wyszła z domu i do tej pory nie wróciła - usłyszała dyżurna numeru alarmowego 112. Dziewczynka szczegółowo opisała 74-latkę i wskazała ewentualne miejsca jej pobytu, co naprowadziło policjantów na trop zaginionej.

Dyżurna Centrum Powiadamiania Ratunkowego odebrała telefon od 11-latki w niedzielę rano. - Dziewczynka poinformowała o zaginięciu babci, a także szczegółowo i precyzyjnie wskazała miejsca ewentualnego jej pobytu. Wskazała także dolegliwości chorobowe kobiety, bo starsza pani cierpiała na zaniki pamięci - informuje Jarosław Sawicki z piaseczyńskiej policji.

Wnuczka spokojnie i precyzyjnie opisała też wygląd, ubiór oraz możliwy sposób zachowania się babci. Pomyliła się jedynie co do wieku babci, która nie ma 78 , a 74 lata.

"Podejrzewamy u babci sklerozę"

Policja opublikowała fragment nagrania z rozmowy dziewczynki z dyżurną pogotowia ratunkowego.

- Nazywam się Wiktoria. Nasza babcia wczoraj o godzinie 14 wyszła z domu i do tej pory nie wróciła - słychać na nagraniu.

- Ile masz lat, czy jesteś domu sama? - dopytuje dyżurna.

- Mam 11 lat. Obok jest moja mama, która jest osobą niedosłyszącą - odpowiada dziewczynka.

Informuje też, że babcia cierpi na zaniki pamięci. - Podejrzewamy u babci sklerozę. Ostatnio jak policja ją złapała na Wólce Załęskiej, to ona zawsze ma taką wymówkę, że pokićkały jej się drogi - wyjaśniło dziecko.

Wychłodzona siedziała na przystanku

Po uzyskaniu szczegółowych informacji policjanci z Góry Kalwarii rozpoczęli poszukiwania starszej pani. - I po niespełna godzinie od powiadomienia złożonego przez 11-letnią dziewczynkę funkcjonariusze zauważyli na przystanku w Moczydłowie kobietę odpowiadającą rysopisowi 74-latki. Kobieta była bardzo wychłodzona - relacjonuje rzecznik.

Funkcjonariusze udzielili kobiecie pierwszej pomocy przedmedycznej - nałożyli koc ratunkowy i zaprowadzili do ciepłego radiowozu oraz wezwali pogotowie ratunkowe, które zabrało kobietę na badania do szpitala.

- Sierżant sztabowy Mariusz Woźniak i sierżant sztabowa Marzena Wasilewska po raz kolejny wykazali się zaangażowaniem oraz profesjonalizmem. Jesteśmy dumni, że są w naszych szeregach. Szczególne słowa uznania należą się również 11-latce, która wykazała się opanowaniem i rozwagą. Należy także zaznaczyć, że dziewczynka pełni rolę tłumacza dla swojej niedosłyszącej mamy - dodaje Sawicki.

mp/b/kwoj

Źródło: tvnwarszawa.pl