Wszystko działo się w czwartek, 25 grudnia, po godzinie 9. Pani Ewa zgłosiła się do nas przez Kontakt24. Opowiedziała, co się stało, i wysłała film, który nagrała na miejscu.
- Spacerowałam ze swoim psem, gdy nagle podbiegła do mnie zdenerwowana biegaczka i zapytała, czy mam jakieś smaczki. Wytłumaczyła mi, że potrzebuje ich, aby jakoś przywołać pozostawione bez opieki psy, które zagryzają kaczki. Odwróciłam się i zobaczyłam te dwa duże psy, które ganiały i męczyły te biedne ptaki. Obok nich leżało kilkanaście ptaków. Zdziwiłam się, że nie uciekają, przecież to naturalna reakcja. Potem jednak pomyślałam, że mogły przymarznąć do lodu. Zaczęłam nagrywać - powiedziała.
Nasz czytelniczka podkreśliła, że psy były pozostawione bez opieki, nigdzie w okolicy nie było ich właściciela. - Sprawą zainteresowało się wiele osób. Nawoływali te psy, ale bezskutecznie. Ja ze względu na mojego lękliwego psa nie brałam udziału w ich wabieniu. Zaatakowały kaczki, nie wiem, jak mogły zachować się w stosunku do mojego psa. Zresztą byłam po drugiej stronie jeziorka - opowiadała.
Pojawiła się policja, a razem z nią właścicielka
Świadkowie wezwali na miejsce policję. Funkcjonariusze pojawili się już po kilku minutach.
- Mniej więcej w tym samym czasie odnalazła się właścicielka. Nie wiem, gdzie się podziewała. Niezależnie od wszystkiego, zostawiła dwa duże psy bez smyczy i bez opieki. Teraz zginęły ptaki, ale nie wiadomo, jak to mogło się skończyć. Przecież mogły być też zagrożeniem dla innych zwierząt, a nawet ludzi - mówiła pani Ewa.
Kobieta dodała, że sprawa bardzo ją poruszyła. - Mieszkam w tej okolicy od wielu lat. Ptaki pojawiły się w tym miejscu niedawno, po rewitalizacji parku. Bardzo mi przykro, że skończyły w taki sposób. Nie mam pewności, czy zostały zabite, czy po prostu dobite przez te psy. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca - zakończyła.
Sprawą zajmuje się policja
Młodsza aspirant Małgorzata Gębczyńska, oficer prasowa Komendy Rejonowej Policji Warszawa II, potwierdziła zdarzenie. - 25 grudnia o godzinie 9.40 otrzymaliśmy zgłoszenie o zagryzionych kaczkach przy zbiorniku wodnym na terenie Pola Mokotowskiego - przekazała.
- Z relacji świadków zdarzenia wynika, że dwa psy typu husky, pozostawione bez opieki właściciela, wbiegły na taflę lodu pokrywającą zbiornik i zagryzły ptaki - powiedziała.
Jak dodała, wezwani na miejsce policjanci wykonali niezbędne czynności, w tym również ustalili właściciela psów. - Osoba ta będzie wzywana do komendy w celu ustalenia szczegółowych okoliczności zdarzenia i na tej podstawie następnie zostanie podjęta decyzja o dalszych działaniach - wyjaśniła.
Właściciel może odpowiedzieć za niewłaściwe sprawowanie opieki nad zwierzęciem.
Autorka/Autor: asz, est, MAK/gp
Źródło: Kontakt24
Źródło zdjęcia głównego: Ewa/ Kontakt24