"Jak gotujące się pierożki"

Chińczycy z południowo-zachodniej prowincji Syczuan, a zwłaszcza mieszkańcy dystryktu Daying, szczególnie gorące dni spędzają w "Chińskim Morzu Martwym". Taką nazwę nosi gigantyczny, odwiedzany przez 12 tys. osób dziennie basen, który znajduje się w jednym z lokalnych parków rozrywki.

W sobotę, kiedy to temperatura w Syczuanie dochodziła do 41 st. C, w "Chińskim Morzu Martwym" kąpało się nie 12, a 15 tys. osób.

- Jest tu tak wielu ludzi, to wygląda jak wielki gar z gotującymi się pierożkami - opowiadał chińskim mediom jeden z Chińczyków relaksujących się w basenie.

Zachowano środki ostrożności

Zarządzający "Chińskim Morzem Martwym", jak sami zapewniają, dołożyli wszelkich starań, by na basenie było w sobotę bezpiecznie. Otworzyli nawet klinikę, w której pomagano m.in. osobom z niewielkimi obrażeniami ciała.

Autor: map/jaś / Źródło: Reuters TV

Czytaj także: