Katastrofa kolejowa pod Szczekocinami

Katastrofa kolejowa pod Szczekocinami

Koniec śledztwa w sprawie katastrofy kolejowej pod Szczekocinami. Przesłuchano ponad trzystu świadków, głównie pasażerów. Zarzuty usłyszało dwoje dyżurnych ruchu z posterunków kolejowych Starzyny i Sprowa - Andrzej N. i Jolanta S. Odpowiedzą za nieumyślne spowodowanie katastrofy i fałszowanie dokumentacji dotyczącej ruchu pociągów. Grozi im do 8 lat więzienia.

Dziś mija rok od katastrofy kolejowej pod Szczekocinami. We wsi Chałupki w wyniku czołowego zderzenia dwóch pociągów zginęło 16 osób, a około 100 odniosło obrażenia. Hołd ofiarom oddadzą ich bliscy, uczestnicy akcji ratowniczej i przedstawiciele władz.

Minister transportu Sławomir Nowak skomentował raport ws. katastrofy pod Szczekocinami, opublikowany na stronach jego resortu. - Nie można wszystkich wrzucać do jednego worka. Nie zgadzam się na obarczanie winą wszystkich dyżurnych ruchu, którzy rzetelnie i profesjonalnie wykonują codziennie swoje obowiązki - powiedział Nowak. Z raportu wynika, że to błąd dyżurnych ruchu był bezpośrednią przyczyną zderzenia pociągów w marcu ubiegłego roku.

Błąd dyżurnych ruchu był bezpośrednią przyczyną zderzenia dwóch pociągów w marcu ubiegłego roku pod Szczekocinami, w którym zginęło 16 osób. Takie wnioski płyną z raportu Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych.

Błędy i zaniedbania po stronie pracowników PKP Polskich Linii Kolejowych były przyczyną czołowego zderzenia pociągów pod Szczekocinami - wynika z raportu powypadkowego Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych, do którego dotarł „Rynek Kolejowy”. W wypadku, do którego doszło w marcu 2012 zginęło 16 osób, a ponad 50 zostało rannych.

Jeden z pociągów, które w marcu tego roku zderzyły się pod Szczekocinami, w ogóle nie hamował; tuż przed wypadkiem jechał blisko 100 km na godzinę; drugi wyhamował do 40 km/h - poinformował Tomasz Ozimek z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. W sobotę prokuratura podała, że śledztwo zostało przedłużona o kolejne trzy miesiące, do 3 marca przyszłego roku.

Częstochowska prokuratura przedłuży śledztwo w sprawie katastrofy kolejowej pod Szczekocinami – dowiedziała się TVN24. Wciąż trwają jeszcze przesłuchania kilkunastu pokrzywdzonych. Śledczy czekają też na raport Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych.

Andrzej N., dyżurny ze Starzyn w poniedziałek został wypisany z Wojewódzkiego Szpitala Neuropsychiatrycznego w Lublińcu – poinformował prokurator Tomasz Ozimek. Śledczy uważają, że mężczyzna, sprowadzając jeden z pociągów na niewłaściwy tor, doprowadził do katastrofy, w której zginęło 16 osób.