Pomorze

Piłka z podpisem "Lewego" ma pomóc w uratowaniu chorego Oskara

Pomorze

oskarek-wojcieszek.blogspot.comPiłka z podpisem Lewandowskiego pomoże uratować życie małego Oskara

4-letni Oskar zmaga się ze złośliwym nowotworem. Przeszedł już chemioterapię i autoprzeszczep szpiku, ale dla uratowania życia konieczna jest specjalistyczna terapia zagranicą. Niestety, kosztowna. Bliscy Oskara zbierają pieniądze na wyjazd i leczenie - na aukcji pojawiła się m.in. piłka z podpisem Roberta Lewandowskiego.

Piłka z podpisem najlepszego polskiego piłkarza trafiła do Karoliny, cioci chorego Oskara dzięki Leszkowi Blanikowi. – To nasz sąsiad, który bardzo nam pomaga. Piłkę wystawiliśmy na aukcje i mamy nadzieję że szczególnie teraz będzie cenna dla kibiców Lewandowskiego, a nam pomoże w uratowaniu Oskara – mówi Karolina Wojcieszek.

Aukcja piłki z podpisem Roberta Lewandowskiego.

Na apel o pomoc w ratowaniu małego Oskara, zamieszczony na blogu www.oskarek-wojcieszek.blogspot.com, reaguje wiele ludzi, którzy oferują wsparcie. Na razie zebrano 52601,69 zł.

"Jak grom z jasnego nieba"

- O chorobie Oskara dowiedzieliśmy się pod koniec grudnia ubiegłego roku. Trafiło to na nas jak grom z jasnego nieba, nigdy byśmy nie przypuszczali, ze coś takiego może nas spotkać – mówi ciocia Oskara.

Jak dodaje, chłopiec był zawsze pogodnym i żywym dzieckiem. Wszystko zaczęło się kiedy zaczął narzekać na bóle brzuszka, później stawów i kości. Lekarze zdecydowali się na wykonanie rezonansu, który od razu wzbudził podejrzenia neuroblastomy, co potwierdził wynik biopsji. – Dali mu 30 procent szans na wyleczenie – mówi Karolina Wojcieszek.

Długie i ciężkie leczenie

- Lekarze od razu nas ostrzegli, że leczenie będzie długie i ciężkie. Nie ukrywali również, że musimy być gotowi na wszystko. Niestety po leczeniu w Polsce nadal prawdopodobieństwo nawrotu choroby wynosi 80 procent. Jedyną szansą jest wyjazd do kliniki i zastosowanie swoistej immunoterapii – tłumaczy ciocia chłopca.

Leczenie prowadzą kliniki w Niemczech w Greifswaldzie i we Włoszech w Genui, ale NFZ nie refunduje jego kosztów. Koszty zagranicznej terapii przekraczają możliwości finansowe jego rodziców. – Potrzebne jest 150 tys. euro, a nam zostały dwa miesiące – dodaje ciocia Oskara.

Ma zaledwie 4 lata, a zmaga się ze złośliwym nowotworemoskarek-wojcieszek.blogspot.com/

Autor: ws/b/roody / Źródło: TVN24 Pomorze

Źródło zdjęcia głównego: oskarek-wojcieszek.blogspot.com

Pozostałe wiadomości