"Te brutalne represje tylko jednoczą społeczeństwo. W celi panowała nienawiść do władzy, wszyscy byli zjednoczeni"

TVN24 | Polska

Autor:
kb
Źródło:
TVN24
Dobrowolski: Te brutalne represje tylko jednoczą społeczeństwo. W celi panowała nienawiść do władzy, wszyscy byli zjednoczeniTVN24
wideo 2/41
TVN24Dobrowolski: Te brutalne represje tylko jednoczą społeczeństwo. W celi panowała nienawiść do władzy, wszyscy byli zjednoczeni

Przed aresztem tłumy czekały na bliskich. Pokazywano mi ich zdjęcia na telefonach, pytano, czy akurat ten bliski się tam znajduje. Byli tam ludzie z darmowym jedzeniem, wodą. Ta solidarność była po prostu niesamowita i robiła wrażenie - mówił w "Tak jest" w TVN24 zwolniony z aresztu na Białorusi fotograf Witold Dobrowolski. Zdaniem Leszka Szerepki, byłego ambasadora RP na Białorusi, "Łukaszenka musi zmienić taktykę". - Okazało się, że ta brutalna siła, bicie nie daje rezultatów. Ludzie nie dają się zastraszyć - skomentował.

Dwaj Polacy zatrzymani na Białorusi Witold Dobrowolski i Kacper Sienicki w piątek wrócili do Polski. Dzień wcześniej wieczorem wyszli z aresztu w mieście Żodzino niedaleko Mińska.

POLACY ZATRZYMANI NA BIAŁORUSI WRÓCILI DO POLSKI >>>

"Jestem szczęśliwy, że mogę być już w Polsce"

Gośćmi "Tak jest" w TVN24 byli uwolniony z aresztu na Białorusi fotograf Witold Dobrowolski oraz Leszek Szerepka, były ambasador RP na Białorusi.

- W tym momencie czuję się dobrze. Jestem szczęśliwy, że mogę być już w Polsce i jestem wdzięczny wszystkim, którzy zaangażowali się w pomoc w polskiej dyplomacji, że nas wydostali - powiedział Dobrowolski.

- Najpierw nas zatrzymał OMON, a w zasadzie porwał z ulicy w Mińsku. Pobili mnie w busie do nieprzytomności, następnie wywieźli nas do jakiejś komendy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych lub milicji, nie wiedzieliśmy gdzie dokładnie - relacjonował. - Tam była sala gimnastyczna, gdzie leżało na podłodze 300 osób skutych, z rękami do tyłu. Warunki tam były straszne. To wszystko tam polegało na biciu, terroryzowaniu, zastraszaniu przez 15 godzin. OMON bił nas do momentu, kiedy dotarliśmy na miejsce, a na miejscu już milicja i oficerowie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych - mówił.

Uwolniony z aresztu Witold Dobrowolski: Czuję się dobrze. Jestem szczęśliwy, że mogę być już w PolsceTVN24

"Bycie Polakiem było dodatkowym argumentem, żeby nas bić"

Dobrowolski przyznał, że na początku przedstawił się jako turysta, ponieważ jadąc tam nie miał akredytacji. - W pewnym momencie dowiedzieli się, że jestem dziennikarzem, znaleźli moją legitymację w czasie przeszukania. Ale moja narodowość, czy to, że jestem dziennikarzem, czy nie, nie zmieniało w żaden sposób mojego położenia. Bycie Polakiem było dodatkowym argumentem, żeby nas bić. Wyzywano nas od najemników, czy ludzi, którzy przyjechali tutaj robić na Białorusi destabilizację - powiedział.

Łukaszenka "nie zwraca uwagi na opinię międzynarodową"

Leszek Szerepka ocenił, że Białoruś nie boi się represji ze strony innych krajów. - Nawet w pewnym momencie, jest to im wygodne. Łukaszenka mówi, że Polacy są inspiratorami tych działań, więc obecność Polaków może uwiarygadniać jego tezę. On nie zwraca uwagi na opinię międzynarodową - skomentował były ambasador RP na Białorusi.

Wśród demonstrantów, którzy tłumnie zgromadzili się w piątek przed siedzibą białoruskiego rządu, jest Sławomir Sierakowski z "Krytyki Politycznej". Dziennikarz mówił na antenie TVN24 o "przełomie"

- Nie bardzo to wygląda na przełom. Jest przełom tego typu, że nie biją, że nie ma próby brutalnego rozganiania tych ludzi, ale musimy zdawać sobie sprawę z pewnych innych uwarunkowań niż te, które były w niedzielę - ocenił Szerepka.

"Łukaszenka chyba musi zmienić taktykę, bo okazało się, że ta brutalna siła, bicie nie daje rezultatów"

- Mamy strajki w głównych zakładach kraju. Łukaszenka chyba musi zmienić taktykę już, bo okazało się, że ta brutalna siła, bicie nie daje rezultatów. Ludzie nie dają się zastraszyć - podkreślił dyplomata.

Jego zdaniem, "jesteśmy teraz świadkami zmiany taktyki działania". - Ale na razie polityka się nie zmieniła, bo dzisiaj było ogłoszenie wyników wyborów, potwierdzenie tych wyborów sfałszowanych z niedzieli - zauważył.

Według całościowych wyników wyborów prezydenckich na Białorusi, które miejscowa Centralna Komisja Wyborcza ogłosiła w piątek, urzędujący prezydent Alaksandr Łukaszenka zdobył 80,1 procent głosów, a jego główna oponentka Swiatłana Cichanouska – 10,1 procent głosów. Tego samego dnia Łukaszenka skrytykował protesty, jakie od czwartku trwają w białoruskich zakładach pracy.

Były ambasador RP na Białorusi: Łukaszenka musi zmienić taktykę, bo okazało się, że ta brutalna siła, bicie nie daje rezultatówTVN24

"Te brutalne represje tylko jednoczą społeczeństwo"

Zdaniem Dobrowolskiego "te brutalne represje tylko jednoczą społeczeństwo". - W celi były ze mną 24 osoby na 6 łóżek. Większość tych osób była przypadkowo tam. Ktoś wyszedł z dziewczyną na spacer, ktoś wracał z dworca, ktoś poszedł po papierosy po prostu do sklepu i wszystkich tych ludzi porwano, bito, prześladowano, a potem skazano na 14 dni aresztu - wymieniał.

- Ja osobiście tylko dlatego uniknąłem sądu, ponieważ nie było tłumacza w więzieniu. Te wszystkie osoby, nawet jeśli nie były zaangażowane w politykę, zostały przez OMON, który ich porywał z ulicy, zaangażowane i tak. W celi panowała nienawiść do władzy, wszyscy byli w tym zjednoczeni - relacjonował.

"Całe tłumy czekały na swoich bliskich. Pokazywano mi ich zdjęcia na telefonach"

Jak mówił, kiedy wyszedł z aresztu, widział całe tłumy, które czekały na swoich bliskich. - Pokazywano mi zdjęcia na telefonach, czy akurat ten bliski się tam znajduje, byli tam ludzie z darmowym jedzeniem, wodą, proponowano podwiezienie do Mińska, czy w inne regiony, więc ta solidarność tam, a były setki osób, była po prostu niesamowita i robiła wrażenie - zaznaczył.

Leszek Szerepka przyznał, że "trudno powiedzieć, ile osób zostało zatrzymanych na Białorusi". - Mówi się o tysiącach, osiem tysięcy, dziesięć tysięcy. Oczywiście część jest wypuszczanych, część jest zatrzymywanych dodatkowo. Na pewno system nie był przygotowany na taką ilość zatrzymań - powiedział.

Według niego, "Unia Europejska powinna jednoznacznie stwierdzić, że wybory na Białorusi były sfałszowane".

"Kiedy jechałem na Białoruś, byłem przekonany, że stracę sprzęt czy telefon, ale nie będę bity - stało się inaczej"

Dobrowolski mówił, że kiedy jechał na Białoruś był przekonany, że w razie aresztu straci sprzęt czy telefon, ale nie będzie bity. - Stało się inaczej - powiedział.

- Sprzęt fotograficzny łącznie z kartami pamięci i telefon odzyskałem. Zdjęcia skasowali, ale to jest oczywiście do przywrócenia, sam sprzęt jest nieuszkodzony - mówił.

Autor:kb

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Tagi:
Magazyny:
Raporty: