"Polskich spraw nie rozstrzygnie ani ulica, ani zagranica, ani ręka podniesiona w Brukseli"

Abp Sławoj Leszek Głódź odprawił mszę świętą w Gdańsku
Abp Sławoj Leszek Głódź oprawił mszę świętą w Gdańsku
Źródło: tvn24
Niech tam żyją, pracują, cieszą się własnym niebem i niech się modlą przy naszej pomocy - mówił podczas pasterki w Katedrze Oliwskiej w Gdańsku, metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź, komentując temat uchodźców. - W podejmowaniu problemu ubiegających się o azyl najważniejszym punktem odniesienia nie może być bezpieczeństwo narodowe, lecz jedynie człowiek – mówił w Poznaniu abp Stanisław Gądecki, metropolita poznański, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Abp Sławoj Leszek Głódź mówił w swoim kazaniu w Gdańsku, że "nie wolno na kilka dni przed Bożym Narodzeniem mylić święta Bożego Narodzenia z Halloween i straszyć królem Herodem".

"Więcej jest w tym propagandy niż czynów"

- Polskich spraw nie rozstrzygnie ani ulica, ani zagranica, ani ręka podniesiona w Brukseli - powiedział podczas pasterki w Katedrze Oliwskiej w Gdańsku, metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź. - Ani ręka podniesiona w Brukseli i wymierzona przeciw rozporządzeniom w Polsce. Ani poklask dla decyzji, które negują suwerenność naszego ustawodawstwa – podkreślił hierarcha.

- Święta Bożego Narodzenia dla nas to święta wielkie, to cenna tradycja. Kardynał Stefan Wyszyński ilekroć udawał się za granicę w czasach PRL-u, konfliktu, za Gomułki, Gierka i Jaruzelskiego, nigdy nawet o pierwszych sekretarzach źle nie mówił, nie mówiąc też o problemach w ojczyźnie – mówił arcybiskup.

Metropolita gdański poruszył też w homilii temat uchodźców.

- Mówi się o tym, ale więcej jest w tym propagandy niż czynów, o potrzebie przyjęcia uchodźców. My wiemy co to jest emigracja i co to jest uchodźstwo, szukanie obcej ojczyzny. Z samej naszej archidiecezji skierowaliśmy konkretnych 843 adresów do rodzin w Syrii, które mamy na utrzymaniu. To jest też dzieło. Niech tam żyją, pracują, cieszą się własnym niebem i niech się modlą przy naszej pomocy – zaznaczył.

Prymas Polski o uchodźcach: łączy nas z nimi szczególna więź

Do tematu uchodźców nawiązał również przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. W homilii wygłoszonej w poznańskiej katedrze zaznaczył, że "chrześcijanie - będąc uczniami Jezusa, księcia pokoju - są wezwani do realizacji pokoju tak w swoim wnętrzu, jak i na zewnątrz siebie".

- W podejmowaniu problemu uchodźców i ubiegających się o azyl najważniejszym punktem odniesienia nie może być bezpieczeństwo narodowe, lecz jedynie człowiek – podkreślił abp Gądecki.

- Pośród tych ludzi znajduje się 22,5 miliona uchodźców, którzy uciekają od wojen i głodu lub są zmuszeni opuścić swoją ziemię z powodu dyskryminacji, prześladowań, ubóstwa i degradacji środowiska. Którzy opuszczają swoją ojczyznę w związku z zagrożeniem życia, zdrowia lub wolności. Którzy szukają miejsca, gdzie mogliby żyć w pokoju i aby je znaleźć, gotowi są ryzykować życie w podróży, która w wielu przypadkach jest długa i niebezpieczna. Gotowi są znosić trudy i cierpienia, pokonywać druty kolczaste i mury, wzniesione po to, by trzymać ich z dala od tego celu – dodał.

Jak wskazał, "myśląc o uchodźcach trzeba sobie najpierw przypomnieć, że – według Biblii - łączy nas z nimi szczególna więź".

Abp Stanisław Gądecki wygłosił kazanie w Poznaniu

Abp Stanisław Gądecki wygłosił kazanie w Poznaniu

"Chodzi o to, by dać sobie poruszyć serce"

Prymas Polski abp Wojciech Polak podkreślił w trakcie homilii w katedrze gnieźnieńskiej, że noc Bożego Narodzenia "jest to noc, która zapowiada nam wolność od grzechu i śmierci. Jest to noc, która daje nam nadzieję naszego odrodzenia w Jezusie Chrystusie. Jest to i dla nas, w pewnym sensie, noc naszego narodzenia na nowo".

Zwracając się do wiernych hierarcha wskazał, że należy się zastanowić, w jaki sposób dziś "odpowiedzieć na radość tej betlejemskiej nocy? Jak przyjąć przychodzącego do nas Zbawiciela? Co uczynić, by i w nas mógł się On prawdziwie narodzić?".

- Rodzące się dzieciątko – jak przypomniał nam kiedyś papież Franciszek – jest przecież i dla nas wciąż wyzwaniem. Wszyscy więc jesteśmy tej nocy zaproszeni, aby to wyzwanie podjąć – mówił.

Prymas tłumaczył, że w obchodach Świąt Bożego Narodzenia "nie chodzi bowiem o jakąś magiczną siłę, która nas przyciąga. Nie chodzi też jedynie o niewątpliwy urok i blask, który dziś wokół nas się roztacza."

- Nie chodzi o odrobinę ciepła i życzliwych uczuć, których jesteśmy w tę noc nawzajem sobie winni. To prawda, że i w tym wszystkim On sam tej nocy do nas przemawia (…). Chodzi jednak w tym wszystkim o coś więcej. Chodzi, by dać sobie poruszyć serce, by obudzić nasze sumienia, by otworzyć nasze życie dzieciątku z Betlejem – wskazał.

"O macierzyństwie mówimy, rzadziej o ojcostwie"

Nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio odprawił mszę pasterską w parafii pw. Ofiarowania Pańskiego na warszawskim Ursynowie.

W swojej homilii abp Pennacchio podkreślił, że Bóg w historii ludzkości objawił się przede wszystkim jako ojciec. Jak mówił, "doświadczenie historii ludzkości pokazuje, że grzech pierworodny uderzył w mężczyzn pod względem ojcostwa". - Tutaj ludzkość najbardziej kuleje. O macierzyństwie mówimy w homiliach częściej, rzadziej o ojcostwie - zwrócił uwagę nuncjusz.

Podkreślił, że mieć dobrego ojca to jedno z największych pragnień dziecka. - Dziecko dzięki obecności taty, może odnaleźć swoją wartość, szacunek do siebie, bezpieczeństwo, kreatywność, pokój. Brak ojca w życiu młodego człowieka powoduje, że całe życie jego naznaczone będzie lękiem niezmiernie trudnym do przezwyciężenia - powiedział abp Pennacchio.

W swojej homilii nuncjusz mówił też o poczuciu samotności, które jest najbardziej odczuwalne podczas świąt Bożego Narodzenia. - Samotność powoduje, że chce się wykrzyczeć światu ten bolesny wyrzut, którego doświadczali Żydzi dwa tysiące lat temu – Bóg o nas zapomniał! - mówił nuncjusz. Zaznaczył jednak, że Bóg poprzez swoje narodzenie "pokazuje swoją solidarność z naszą bezbronnością" i że o nas nie zapomina.

Życzenia dla wiernych przed pasterką

- Nie jest możliwe właściwe przeżycie świąt Bożego Narodzenia bez naszej wiary i miłości – mówił podczas pasterki w katedrze wawelskiej metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. Dodał, że zachwyt nad wydarzeniami w Betlejem odnajdujemy w kolędach i pastorałkach.

Przed pójściem na pasterkę na Wawel metropolita krakowski spotkał się z wiernym przy "żywej szopce" na placu przy bazylice franciszkanów. Tu życzył krakowianom głębokiej wiary, że oto Bóg jest pośród nich i silnej nadziei, że dojdą kiedyś do Boga oraz miłości do niego i do drugiego człowieka. - W tym moi drodzy trwajcie, to w sobie pogłębiajcie dzisiejszego pięknego wieczoru, ale także z tymi najlepszymi myślami przeżywajcie święta Bożego Narodzenia – powiedział.

W homilii wygłoszonej po północy w katerze wawelskiej arcybiskup mówił o nieskończonej miłości Boga do ludzi, przypomniał o okolicznościach narodzenia Jezusa, przywołując fakty historyczne i zapisy apostołów. Cytował także słowa Jana Pawła II.

Jak mówił metropolita, rozumne, sprawiedliwe i pobożne życie, a także gorliwość w spełnianiu dobrych uczynków – to odpowiedź, jaką dajemy Bogu na "jego nieogarnione przez nasz umysł, a zarazem przejmujące i budzące wzruszenie nachylenie się nad nami".

Pierwsza Msza Pasterka metropolity łódzkiego

Ks. abp Grzegorz Ryś po raz pierwszy przewodniczył w Łodzi w mszy św. upamiętniającej pokłon pasterzy przed nowonarodzonym Chrystusem. Urząd metropolity łódzkiego objął bowiem w listopadzie.

W wygłoszonym kazaniu hierarcha zwracał uwagę na symbolikę i znaczenie Dzieciątka Jezus złożonego w żłobie. - Nie chodzi o prosty fakt, chodzi o znak. Bóg naucza słowem, ale bardzo często naucza znakami, które wymagają potem rozważenia i nie zawsze są łatwe do zrozumienia. (…) Bóg naucza nas przez fakt, że mały Jezus jest położony w żłobie – wskazał.

Podkreślił, że relikwie Żłóbka znajdujące się w rzymskiej Bazylice Santa Maria Maggiore są znakiem odrzucenia Jezusa przypominając, że "Betlejem – miasto Dawida, odrzuciło tego, który miał być potomkiem Dawida i królem na wzór Dawida".

- Już starożytni ojcowie, kiedy wyjaśniali znak Dzieciątka Jezus złożonego w żłóbku mówili, że jest on symbolem grzechu. Bo tak, jak osioł i wół wracają do żłobu, tak my wracamy do grzechu. (...) I Jezus został złożony w samym środku naszego grzechu. Nie byle jakiego, każdego grzechu, tylko właśnie tego grzechu bez którego nie potrafimy żyć. W samym środku grzechu, do którego wracamy najczęściej – mówił metropolita.

Jednocześnie zaznaczył, to jest "niezwykła szansa dostąpienia zbawienia, bo jego obecność wszystko zmienia".

Autor: mnd//plw / Źródło: PAP

Czytaj także: