Polska

Samoobrona: Beger nie płaciła za podpisy

Polska

PAPPłonące listy poparcia Renaty Beger

- To kolejna prowokacja dziennikarzy "Gazety Wyborczej" - tak o sprawie nowych "taśm Beger" mówią liderzy Samoobrony, Andrzej Lepper i Janusz Maksymiuk. Natomiast Piotr Ikonowicz, „jedynka” na warszawskiej liście Samoobrony, stwierdza krótko: - Mnie to zupełnie nie oburzyło. Wszystkie partie płacą za podpisy.

Według "Gazety Wyborczej", Renata Beger miała od szefowej struktur partii w Szamotułach Renaty Jankowiak kupić listę 240 nazwisk, wśród których 150 było fikcyjnych. Całe zdarzenie dziennikarze "GW" zarejestrowali ukrytą kamerą.

Tymczasem Renata Beger zaprzeczyła doniesieniom dziennika, że kupowała podpisy na listach Samoobrony. Zapewniła też, że nie złożyła ich w komisji wyborczej, ponieważ bała się, że to może być prowokacja. Twierdzi, że spaliła wszystkie karty. Jako dowód posłanka udostępniła zdjęcia, które - jak powiedziała - przedstawiają płonące listy poparcia, które otrzymała od Renaty Jankowiak.

Wszystkie partie płacą za podpisy - bogatsze więcej, biedne mniej. Gdyby taką akcję przeprowadzono wobec każdej innej partii, to wyniki byłyby podobne. Piotr Ikonowicz

Według lidera Samoobrony, Beger wiedziała, że to prowokacja. Jak dodał, jeżeli Beger komukolwiek dała pieniądze, to "zwracała pieniądze za paliwo, może na jakąś kawę". - Ale podpisów kupować nie musiała, bo w jej okręgu nie zakładaliśmy w ogóle, że będzie rejestrowany na podstawie podpisów - podkreślił.

Lepper: Podpisy zbieraliśmy uczciwieTVN24

- Ciągle są prowokacje wokół naszej partii - narzekał były wicepremier. - Podpisy zbieraliśmy uczciwie - zapewnił.

Również wiceszef Samoobrony Janusz Maksymiuk jest przekonany, że sprawa nowych "taśm Beger" jest prowokacją dziennikarską, mającą na celu osłabienie pozycji Samoobrony. - Kto się tak boi Samoobrony, żeby robić takie prowokacje? - pytał w TVN24 wiceszef partii. - Renata Beger nie płaci za podpisy, a jedynie za zbieranie podpisów, a to różnica - podsumował Maksymiuk. "Wszystkie partie płacą za podpisy" Inaczej sprawę komentuje Piotr Ikonowicz z Nowej Lewicy, który kandyduje do Sejmu z list Samoobrony w Warszawie. Jak powiedział, jest doświadczonym politykiem i takie praktyki go nie oburzają. - Wszystkie partie płacą za podpisy - bogatsze więcej, biedne mniej - twierdzi i jednocześnie zastrzega, że sam tego nigdy nie robił, bo nie miał na to pieniędzy.

Ikonowicz: Wszystkie partie płacą za podpisyTVN24

Jego zdaniem, gdyby taką akcję przeprowadzono wobec każdej innej partii, to wyniki byłyby podobne. Ale - jak uważa Ikonowicz - trwa "polowanie z nagonką na Samoobronę". Według niego, za tą nagonką stoi "kompleks inteligencki".

W sprawie niedawnej koalicji Samoobrony z PiS i LPR Ikonowicz stwierdził, że "Samoobrona niepotrzebnie uwierzyła inteligentom z Warszawy". - Braciom Kaczyńskim zawsze chodzi o władzę, a nie o sprawiedliwy podział dóbr - dodał.

Według szefa Nowej Lewicy, partia Leppera została oszukana, dlatego "instynkt dyktuje im zwrot w lewo".


Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: PAP