TVN24 | Polska

"Współuzależnienie od sprawcy w takich rodzinach jest silne"

TVN24 | Polska

Autor:
kb/adso
Źródło:
tvn24.pl, PAP
Prawo łaski wobec osoby skazanej za czyny pedofilskie
TVN24Prawo łaski wobec osoby skazanej za czyny pedofilskie

Działania sprawcy, jego manipulacja ofiarami powodują, że tracą one zdolność do samodzielnego podejmowania decyzji. Sprawca wydaje się wszechwładny i ofiary tak samo mocno boją się żyć z nim pod jednym dachem, jak i żyć bez niego - tłumaczy Jolanta Zmarzlik z fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Andrzej Duda ułaskawił mężczyznę, który został skazany za molestowanie córki. Później tłumaczył, że to "sprawa rodzinna". O uchylenie zakazu zbliżania się prosiły pokrzywdzone - córka i partnerka mężczyzny. Polska Agencja Prasowa opublikowała zeznania, jakie złożyły w sądzie, uzasadniając swoją prośbę.

PAP dotarła do zeznań córki i konkubiny mężczyzny, któremu prezydent Andrzej Duda skrócił zakaz zbliżania i kontaktowania się z nimi. Obie kobiety, które wystąpiły do prezydenta o prawo łaski, zeznały, że świadomie pozwoliły mężczyźnie, by z nimi zamieszkał, choć obowiązywał go nadal sądowy zakaz.

Skazany za znęcanie się nad bliskimi i molestowanie córki

Mężczyzna został skazany na 4 lata więzienia za znęcanie się nad swoimi bliskimi oraz molestowanie seksualne córki. Karę odbył w całości. Wyszedł na wolność w 2015 roku. Za to, że w trakcie odbywania kary złamał zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi - wykonywał połączenia telefoniczne i wysłał do nich co najmniej 12 listów - został skazany na rok pozbawienia wolności. I tę karę odbył w całości. Po opuszczeniu w marcu 2018 roku zakładu karnego zamieszkał z pokrzywdzonymi - choć zakaz miał go obowiązywać przez 6 lat od dnia opuszczenia więzienia po pierwszym wyroku.

To spowodowało, że kurator sądowy zawiadomił prokuraturę o złamaniu zakazu zbliżania się do córki i jej matki. Wtedy konkubina mężczyzny i ich córka (już jako osoba dorosła) zwróciły się do prezydenta z prośbą o ułaskawienie, czyli skrócenie zakazu zbliżania.

Zeznania córki

Córka mężczyzny - jak pisze PAP - powiedziała do protokołu, uzasadniając swoją prośbę: "Przez ten okres około czterech lat ja nie utrzymywałam kontaktu z tatą, on pisał do mnie listy, ale ja na nie nie odpisywałam. W związku z tymi listami mama założyła sprawę. Tata wyszedł z więzienia 13 albo 14 listopada 2015 roku. Ojciec zamieszkał z rodzicami […]. W tym czasie nasza sytuacja finansowa była bardzo zła, razem z mamą mieliśmy dużo długów i za pośrednictwem rodziców poprosiliśmy go o pomoc finansową. Ojciec zgodził się i od 2016 roku zaczął nam pomagać, on nie kontaktował się z nami (…), zaczął nam bardzo pomagać. Od tego momentu ojciec się zmienił, stał się innym człowiekiem, przestał pić alkohol. W (…) 2017 roku tata ponownie musiał odbyć karę w zakładzie. Gdy tata wyszedł z więzienia, ja z mamą podjęłam decyzję (…) w marcu 2018, że ojciec może zamieszkać z nami. Była to moja i mamy dobrowolna decyzja. Mama i ja wpuściłam do mieszkania tatę. I on od wymienionej pory zaczął mieszkać z nami. Tata pracuje i pomaga nam w utrzymaniu, ja chcę, aby on nadal był z nami. W tej sprawie wystosowałam pismo do prezydenta RP z prośba o ułaskawienie ojca. Sprawa trafiła do sądu i oczekuję na jej wynik. Ja nie chcę, aby w tej sprawie było postępowanie karne, ja się nie czuję pokrzywdzoną. To wszystko, co mam do powiedzenia w tej sprawie".

Zeznania konkubiny

Jej matka zeznała: "On zamieszkał z rodzicami (….). W roku 2016 ja z córką nawiązałam kontakt z rodzicami (…), nasza sytuacja finansowa w tamtym okresie była bardzo zła, nie miałyśmy pieniędzy na życie (…). Gdy dowiedział się o naszych problemach, zaczął nam pomagać finansowo, znalazł pracę (…) i przychodził do nas do domu pod naszą nieobecność. Zostawiał pieniądze, naprawił nam bojler, abyśmy miały ciepłą wodę. Było to na moją i córki prośbę o pomoc. Ja nie miałam nikogo innego, aby nam ktoś pomógł (…), pomógł nam spłacić dług za mieszkanie. Przez cały 2016 rok nam pomagał, ale nie widując się z nami".

"W roku 2017 (…) ponownie wrócił do zakładu karnego w Sztumie celem odbycia kary za jego kontakty z nami, on pisał do nas listy z zakładu karnego. Ja w 2013 roku zgłosiłam ten fakt, że wysyła do nas listy (…), teraz jest zupełnie inaczej (…), nam i córce pomaga, jest zupełnie innym człowiekiem, nie pije, nie znęca się (…). On nas obdarzył opieką, zrobił się zupełnie innym człowiekiem. Ja z córką podjęłam decyzję (…), że może zamieszkać z nami. Była to moja i córki decyzja, ja go wpuściłam dobrowolnie do mieszkania, pozwoliłam z nami mieszkać. Pracuje i pomaga nam w utrzymaniu. Ja nie wiem, na jaki czas miał zakaz zbliżania, chyba na cztery lata. Według mojej oceny nie popełnia żadnego przestępstwa, ja chcę, żeby on z nami był. W tej sprawie wystosowałam pismo do prezydenta RP z prośbą o ułaskawienie. Sprawa trafiła do sądu i oczekuję na jej wynik. Ja nie chcę, aby w tej sprawie było prowadzone postępowanie karne, ja się nie czuję pokrzywdzoną. To wszystko, co mam do powiedzenia w tej sprawie".

Prośba o ułaskawienie. "Akt niesprawiedliwy"

Konkubina mężczyzny zwróciła się do prezydenta z prośbą o ułaskawienie w czerwcu 2018 roku poprzez zwolnienie go z zakazu kontaktowania i zbliżania do niej i córki. W uzasadnieniu tej prośby wskazała, że ona i córka pojednały się ze skazanym, że im pomaga, że chce z nim dzielić życie, a orzeczony zakaz stoi na przeszkodzie jej planom życiowym, które wiąże ze skazanym.

Podobną prośbę złożyła córka skazanego. Uzasadniała, że ojciec stał się innym człowiekiem, podjął pracę, zaczął dbać o nią i matkę. Pisała też, że "zmotywował ją do ukończenia szkoły średniej i zachowywał się nienagannie w każdym aspekcie". Córka uznała, że ponowne osadzenie ojca w zakładzie karnym za złamanie sądowego zakazu zbliżania się i kontaktowania z nimi jest "aktem niesprawiedliwym".

Prośbę o ułaskawienie złożył też skazany mężczyzna, przekonując, że zakaz sądowy nie pozwala mu tworzyć "w pełni funkcjonującej rodziny". Prośby o ułaskawienie zostały pozytywnie zaopiniowane przez sąd okręgowy, podobnie zrobił sąd apelacyjny. Negatywnych uwag nie miał też kurator sądowy. Uznał, że fakt wspólnego życia przynosi wszystkim pozytywne skutki. Z wnioskiem do prezydenta o skorzystanie z prawa łaski wystąpił prokuratur generalny.

W marcu tego roku prezydent Andrzej Duda ułaskawił mężczyznę

Jak podała wtorkowa "Rzeczpospolita", pod koniec swojej kadencji prezydent Andrzej Duda dokonał kilku ułaskawień, w tym mężczyzny skazanego za przestępstwo seksualne wobec małoletniej córki. Jak wyjaśnił sam prezydent oraz później wiceszef jego kancelarii Paweł Mucha, akt łaski dotyczył skrócenia zakazu zbliżania do osób pokrzywdzonych, o co wystąpiły one same, a mężczyzna karę więzienia już odbył.

Andrzej Duda tłumaczył kulisy decyzji na Twitterze.

Jolanta Zmarzlik dla tvn24.pl: współuzależnienie od sprawcy w takich rodzinach jest silne

Terapeutka Jolanta Zmarzlik z fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, która od ponad 20 lat pomaga ofiarom przemocy seksualnej, mówi w komentarzu dla tvn24.pl, że "to, co trzeba podkreślić jeszcze raz to fakt, że mowa jest o przestępstwie ściganym z urzędu, bez względu na to, czy ofiary chcą, by sprawcę ścigać i karać, czy nie, bo to nie ma żadnego znaczenia". - To instytucje państwa decydują o sposobie i zakresie kar dla sprawcy - zaznaczyła.

- To rodzina obarczona tym, co się wydarzyło. Widać matkę, która tkwiła w związku przemocowym i nie do końca uchroniła córkę. Po ujawnieniu przemocy jej życie się skomplikowało, sytuacja finansowa się pogorszyła. (W zeznaniach - red.) widać wielokrotne podkreślanie, że ona czuje się lepiej, bezpieczniej, mając pomoc finansową - tłumaczy Jolanta Zmarzlik.

Zaznacza, że "trzeba wiedzieć, że współuzależnienie od sprawcy w takich rodzinach jest silne, działania sprawcy, jego manipulacja ofiarami powodują, że tracą one zdolność do samodzielnego podejmowania decyzji". - Sprawca wydaje się wszechwładny i ofiary tak samo mocno boją się żyć z nim pod jednym dachem, jak i żyć bez niego. Samodzielność dla ofiar jest zbyt przerażająca i nie do udźwignięcia - wyjaśnia.

- Widać, że córka jest zżyta z matką, mówi o tym, ale trudno powiedzieć, jak bardzo jest samodzielna, jak bardzo dorosła, czy dzisiaj ma lat 18 czy 28. Z tego, co czytamy, wynika, że podjęła samodzielną decyzję, ale z tego też wynika, że współtowarzyszy matce, czuje się odpowiedzialna za jej dobrostan i chce, by wiodło im się lepiej - mówi terapeutka.

"Najbardziej oburzające w całej sprawie ułaskawienia jest argumentowanie, że to jest sprawa rodzinna"

Jak zaznacza Jolanta Zmarzlik, "w tej sprawie nie chodzi o to też, by komentować, czy matka ma prawo być z tym mężczyzną, czy nie". - Najbardziej oburzające w całej sprawie ułaskawienia jest argumentowanie, że to jest "sprawa rodzinna", że to ingerencja w rodzinę, bo "grunt to rodzina" i trzeba im pomóc dalej być rodziną - mówi.

- Pedofilia nie jest pospolitym przestępstwem. Wszyscy się na nie oburzamy. Usprawiedliwianie, pomniejszanie go, dlatego że wydarzyło się w rodzinie, jest ohydne. Czy w podobnej sytuacji - jak czynu dokonał ksiądz - też powiemy "przecież to dobry człowiek"?, czy na tej zasadzie, jak to ojciec, to dodamy, że "ojciec przecież kocha dziecko"? - pyta.

Autor:kb/adso

Źródło: tvn24.pl, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości