Jeden komendant policji odwołany, drugi może stracić stanowisko. Pięć osób z zarzutami

Polska

Aktualizacja:
Do zdarzenia doszło w sobotę ("Polska i świat", 26.06.2017)tvn24
wideo 2/17

Po sobotniej awanturze na demonstracji Komitetu Obrony Demokracji komendant miejski policji w Radomiu podinspektor Piotr Kostkiewicz został odwołany. Stanowisko może stracić również inny radomski komendant - dowiedział się reporter TVN24. Zarzuty w związku z bójką usłyszały już trzy osoby. Dwóm kolejnym postawiono zarzut zakłócenia legalnej demonstracji.

To pokłosie sobotniej bójki, do której doszło pomiędzy członkami Komitetu Obrony Demokracji a działaczami Młodzieży Wszechpolskiej.

"Policjanci w ramach prowadzonego dochodzenia wszczętego po sobotnich zajściach w Radomiu zidentyfikowali i zatrzymali trzy osoby podejrzane o pobicie mężczyzny. Ponadto w związku z zakłóceniem legalnego zgromadzenia zidentyfikowano dziewięciu kolejnych osób" - czytamy w komunikacie zamieszczonym na stronie mazowieckiej policji.

Odpowiednie środki zapobiegawcze

"Zarzut z art.158 par 1 kk (pobicie) usłyszało dotychczas trzech mężczyzn. Policjanci ustalili ich na podstawie analizy zapisów wideo, które zarejestrowały przebieg sobotnich zajść przy ul. Żeromskiego w Radomiu. Podejrzani są aktualnie zatrzymani, funkcjonariusze będą dziś wnioskować do prokuratury o zastosowanie wobec nich odpowiednich środków zapobiegawczych" - napisano.

Jak informuje policja, w toku dochodzenia nadal trwają "intensywne czynności" związane z zebraniem kolejnych materiałów procesowych.

"Oprócz tego, w ramach postępowania w sprawie o wykroczenie - zakłócenie legalnego zgromadzenia (art. 52 kw) - policjanci zidentyfikowali i ustalili 9 osób. Dwie z nich usłyszały już stosowny zarzut w postępowaniu o wykroczenie, a kolejne zostały wezwane do jednostki Policji" - głosi komunikat.

Komendant odwołany

Jak napisano w komunikacie, w związku z sobotnimi wydarzeniami Komendant Wojewódzki Policji z siedzibą w Radomiu polecił przeprowadzenie czynności kontrolnych w KMP w Radomiu mających na celu analizę sposobu zabezpieczenia przez policję zgłoszonych na 24 czerwca zgromadzeń.

"Czynności kontrolne podjęło także wczoraj Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji. Zespół kontrolny wykazał uchybienia przy realizacji zabezpieczenia sobotniego zgromadzenia w postaci skierowania zbyt małych sił policji. W związku z powyższym został odwołany ze stanowiska Komendant Miejski Policji w Radomiu" - czytamy w komunikacie.

Według informacji reportera TVN24 stanowisko w tej sprawie może stracić również jeden z komendantów mniejszych, lokalnych radomskich komisariatów.

"Zachowanie moich urzędników oceniam wzorowo"

Prezydent Radomia Radosław Witkowski przyznaje, że do tej pory jego współpraca z byłym już komendantem miejskim przebiegała dobrze. W rozmowie z TVN24 podkreślił, że 14 czerwca 2017 roku urząd miejski poinformował między innymi radomską policję, iż potencjalnym zagrożeniem dla sobotniej demonstracji KOD może być kontrmanifestacja.

- Z analiz, które przeprowadziłem, wynika, że to wydarzenie było zabezpieczane przez jeden patrol straży miejskiej - mówi prezydent pytany, czy policja chroniła demonstrację.

- Zachowanie moich urzędników oceniam wzorowo - podkreśla Witkowski. - Poinformowali, po pierwsze, policję o tym zgromadzeniu, po drugie, poinformowali o potencjalnym zagrożeniu - kontrmanifestacji - dodaje.

Jak relacjonował reporter TVN24, strażnicy miejscy, którzy mieli zabezpieczać demonstrację, oddalili się od niej.

Incydent w Radomiu

W sobotę około godziny 14 grupa ubranych w koszulki Młodzieży Wszechpolskiej młodych ludzi pojawiła się na manifestacji Komitetu Obrony Demokracji, zorganizowanej z okazji rocznicy radomskiego Czerwca'76. Młodzi ludzie wykrzykiwali hasła, między innymi: "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!".

Działacze i sympatycy Komitetu Obrony Demokracji starali się zagłuszać narodowców sygnałami z syren, brawami i gwizdami. W pewnym momencie doszło do bójki pomiędzy przedstawicielami obydwu stron.

Przedstawiciele KOD informowali na portalach społecznościowych, że jeden z ich działaczy został zaatakowany przez przedstawicieli Młodzieży Wszechpolskiej. Ci z kolei twierdzili, że musieli bronić kolegi, zaatakowanego przez przedstawiciela Komitetu Obrony Demokracji.

"Wyrazić swoje krytyczne stanowisko"

Młodzież Wszechpolska w wydanym w niedzielę komunikacie przekazała, że jej działacze udali się na miejsce organizowanej przez KOD pikiety, "aby wyrazić swoje krytyczne stanowisko" wobec prób wykorzystywania tragedii w Radomiu do własnych celów politycznych przez "organizację, w której szeregach nie brakuje ludzi poprzedniego systemu, w tym bandytów z SB oraz ZOMO".

MW twierdzi, że jeden z kontrmanifestantów był przetrzymywany przez działaczy KOD, więc "udzielili mu pomocy, w wyniku której doszło do szarpaniny i wymiany ciosów obu grup".

Autor: mw//now/jb / Źródło: TVN24, PAP