Polska

Pielęgniarka widziała Nadię 4 dni przed śmiercią. "Matka dobrze zajmowała się córką"

Polska

tvn24Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury, o zeznaniach pielęgniarki

Skatowana trzymiesięczna dziewczynka kilka dni przed śmiercią była badana przez pielęgniarkę środowiskową - dowiedziała się TVN24. Jak ustaliliśmy, kobieta nie zauważyła śladów bicia dziecka i pozytywnie wyrażała się o matce. Sprawę bada prokuratura.

Martyna P., 19-letnia matka pojawiła się z Nadią w przychodni cztery dni przed śmiercią. Uwagę pielęgniarki środowiskowej zwrócił siniak na policzku dziewczynki.

- Matka odpowiedziała, że ślad na policzku powstał w czasie zabawy z innym dzieckiem. Z zeznań pielęgniarki wynika, że ta uznała, że może on był efektem np. odciśnięcia się smoczka na policzku - relacjonuje Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury.

Dzień po badaniu, pielęgniarka odwiedziła dom rodzinny Nadii. Podczas wizyty pielęgniarka oceniła, że kobieta poprawnie zajmuje się córką. Jedyne uwagi dotyczyły niskiej wagi dziewczynki.

Pielęgniarka zasugerowała, że Nadia może być niedożywiona, ale uznała, że może to być konsekwencją tego, że dziecku ulewało się podczas karmienia, wynika z jej zeznań.

Mogła nie widzieć obrażeń?

Wyniki sekcji zwłok pobitej na śmierć dziewczynki wskazują, że podczas obu konsultacji zdrowotnych dziewczynka miała złamanych sześć żeber. - Szczegółowy protokół sekcyjny wyjaśni, czy pielęgniarka mogła nie zauważyć obrażeń dziewczynki - podkreśla prokurator.

Śledczy zabezpieczyli w czwartek w tej sprawie dokumentację medyczną z czterech placówek - szpitala, dwóch przychodni i stacji ratownictwa medycznego w Łodzi.

Dziecko bite od urodzenia

Nadia została śmiertelnie pobita w nocy z niedzieli na poniedziałek. Sekcja zwłok dziecka wykazała, że było ono bite od dłuższego czasu. Zarzut zabójstwa córki usłyszeli rodzice, 19-letnia Martyna P. i 26-letni Arkadiusz A.

Rodzice wezwali pogotowie w poniedziałek przed godz. 9:00. Jak wykazało śledztwo, trzymiesięczna Nadia nie żyła już wtedy od kilku godzin.

Ojciec przyznał się do bicia dziecka, bo - jak zeznał - uciszał ją w ten sposób, gdy płakała. Podczas rozmów ze śledczymi zasugerował, że matka również biła Nadię.

Martyna P. nie przyznaje się do winy. Rodzice zostali aresztowani w środę na trzy miesiące, grozi im dożywocie.

Autor: bż/iga / Źródło: TVN24 Łódź

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Łódź