Polska

"Kara razi łagodnością". Biernacki odwołuje się od wyroku ws. sędziego Milewskiego

Polska

tvn24Sędziowie dyscyplinarni ukarali Ryszarda Milewskiego usunięciem ze stołka prezesa gdańskiego sądu. Z tym, że sędzia nie pełnił tej funkcji od 2012 r. Od wyroku odwołuje się minister sprawiedliwości

"Kara ta razi łagodnością, co czyni ją niewspółmierną do wagi i szkodliwości czynu" - napisał minister sprawiedliwości w zażaleniu na wyrok sądu dyscyplinarnego wobec Ryszarda Milewskiego. Biernacki się odwołuje, bowiem sąd usunął sędziego ze stanowiska, którego od półtora roku i tak nie piastuje.

W połowie stycznia Sąd Dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym w Warszawie uznał Milewskiego za winnego uchybienia godności urzędu. Powód: w rozmowie z osobą podającą się za człowieka z kancelarii premiera "omawiał kwestie związane z aresztowaniem szefa Amber Gold, co wywołuje wątpliwość co do bezstronnego wykonywania obowiązków".

Prezes przekazał swojemu rozmówcy datę posiedzenia sądu ws. decyzji o przedłużeniu aresztu

prezesa Amber Gold, a także ustalał "zaufany" skład sędziowski. W trakcie tej rozmowy Milewski, z pominięciem drogi służbowej, chciał także wydelegować gdańskich sędziów na spotkanie informacyjne w kancelarii premiera o sprawach związanych z Amber Gold.

Kara: Dymisja zdymisjonowanego

Do rozmowy doszło we wrześniu 2012 r. W rzeczywistości z Milewskim rozmawiał podający się za dziennikarza Paweł M. Jej treść - jako owoc dziennikarskiej prowokacji - ujawniła "Gazeta Polska Codziennie". Zareagował wtedy Jarosław Gowin, ówczesny minister sprawiedliwości, który zdymisjonował Milewskiego z funkcji prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Równocześnie wobec Milewskiego rozpoczęło się postępowanie dyscyplinarne. 16 stycznia, na koniec procesu dyscyplinarnego, sąd ukarał Milewskiego... usunięciem z funkcji prezesa (czyli ze stanowiska, którego nie piastował od września 2012 r.).

Na decyzję sądu dyscyplinarnego ostro zareagował Marek Biernacki, który odwołał się od wyroku.

"(...) W sytuacji, kiedy sędzia Ryszard Milewski w chwili wymierzenia mu kary usunięcia z funkcji prezesa sądu, już jej nie pełni, to (...) zastosowana kara nie pociąga za sobą realnej i odczuwalnej dolegliwości. Zważywszy na rodzaj czynu obwinionego, godzącego w podstawowe gwarancje prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości i pełnienia urzędu sędziego, tj. w niezależność sądów i niezawisłość sędziowską, wymierzonej kary nie sposób zaakceptować" - napisał Biernacki 25 lutego w odwołaniu do Sądu Dyscyplinarnego przy Sądzie Najwyższym.

"Dalsze konsekwencje"

Co na to sędziowie? - Istotnie sąd wymierzył sędziemu Milewskiemu karę usunięcia z funkcji prezesa, mimo że obwiniony funkcji tej już nie pełnił. Został jej jednak pozbawiony wskutek odwołania przez ministra sprawiedliwości, co było czynnością z zakresu nadzoru administracyjnego nad działalnością sądów - odpowiada sędzia Barbara Trębska z warszawskiego Sądu Apelacyjnego . I tłumaczy: - Istnieje różnica między pozbawieniem funkcji w tym trybie, a usunięciem z funkcji wskutek orzeczenia kary dyscyplinarnej. Orzeczenie usunięcia z funkcji przez sąd dyscyplinarny powoduje nie tylko utratę funkcji, ale także dalsze konsekwencje, takie jak: pozbawienie możliwości awansowania na wyższe stanowisko sędziowskie przez okres pięciu lat, niemożność udziału w tym okresie w kolegium sądu, orzekania w sądzie dyscyplinarnym oraz uzyskania utraconej funkcji. Są to zatem dalsze, nie mniej istotne niż samo pozbawienie funkcji, dolegliwości orzeczonej kary.

"Lakoniczne uzasadnienie"

Zdaniem Biernackiego, sąd mógł jednak orzec inną, bardziej dotkliwą karę dla Milewskiego: "(...) Uzasadnienie (wyroku ws. Milewskiego - przyp.red.) w kwestii wyboru kary dyscyplinarnej jest dość lakoniczne. Brak w nim głębszej oceny czynu popełnionego przez obwinionego w aspekcie jego szkodliwości społecznej jak i negatywnych skutków dla służby". - Sąd uznał, że kara dyscyplinarna usunięcia z funkcji prezesa będzie najbardziej adekwatna do wagi popełnionego przez obwinionego sędziego Milewskiego przewinienia dyscyplinarnego. O wymierzenie też takiej, a nie innej kary, wnosił też rzecznik dyscyplinarny. Gdyby sąd uważał, że bardziej właściwe jest orzeczenie innej kary, z pewnością by to uczynił - odpowiada sędzia Trębska.

Sąd zbagatelizował szkodliwość zachowania Milewskiego?

Minister w odwołaniu stwierdził:"Wymierzona kara oraz wspomniany brak refleksji nad wagą popełnionego przewinienia zdają się potwierdzać wniosek, że Sąd I instancji zbagatelizował szkodliwość zachowania obwinionego, nie dostrzegając tego, jak rażąco sędzia Ryszard Milewski wykroczył przeciw podstawowym standardom wykonywania zawodu sędziego".

Z kolei mec. Jacek Gutkowski, pełnomocnik Milewskiego, zapowiada odwołanie się od wyroku, bowiem jego zdaniem sędzia jest niewinny.

Autor: Maciej Duda (m.duda2@tvn.pl) / Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty:
Pozostałe wiadomości