Kultura i styl

Don Kiszot i mudżahedin. Polski opozycjonista Jacek Winkler oczami rumuńskiej reżyserki

Kultura i styl

"Czarodziejska góra" w reżyserii Anci Damian
materiały prasowe"Czarodziejska góra" w reżyserii Anci Damian

- Wybrałam go na bohatera mojego filmu, bo w jego losach odbija się pół wieku historii, zarówno polskiej, jak i światowej - mówi portalowi tvn24.pl rumuńska reżyserka Anca Damian. Jej drugi film, rumuńsko-francusko-polska animacja "Czarodziejska góra" o opozycjoniście Jacku Winklerze, został pokazany po raz pierwszy w Polsce we Wrocławiu, na festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty.

- Dla mnie był rycerzem, chciał mieć konia i walczyć ze smokiem. Tym "smokiem" był dla niego bolszewizm - wyjaśnia Anca Damian, która mówi o Winklerze "Adam Jacek", nazywa go też "polskim Don Kiszotem".

- Jego życie w pewnym sensie zaczęło się od Katynia, gdzie zginęło kilku członków jego rodziny - opowiada reżyserka. Winkler był opozycjonistą, w 1964 roku wyemigrował do Paryża, skąd organizował przerzuty "Kultury Paryskiej" oraz innych czasopism i książek przez Tatry do Polski. W trakcie jednego z takich kursów aresztowana i skazana na dwa lata więzienia została jego żona Maria Tworkowska. Prawie dwie dekady później Winkler wyjechał do Afganistanu i razem z mudżahedinami walczył przeciwko Armii Czerwonej podczas wojny afgańsko-radzieckiej.

Anca Damian, reżyserka "Czarodziejskiej góry"Maciej Kulczyński

Chciał jechać do Konga i Wietnamu

Właśnie o tych wydarzeniach opowiada w swoim filmie "Czarodziejska góra", wyróżnionym kilka tygodni temu na festiwalu w Karlowych Warach, Anca Damian.

- Adam Jacek był bohaterem romantycznym. Nie mogąc walczyć z komunizmem w Polsce, szukał innej wojny poza granicami kraju. Początkowo chciał jechać do Konga, ale tam władzę przejęli komuniści. Potem planował walczyć w Wietnamie, ale tam nie udało mu się wyjechać. Ludzie nie rozumieli jego zachowania, a moim zdaniem on po prostu chciał się sprawdzić w walce. Szczególnie że czuł, iż wyjechał z Polski jak tchórz - opowiada reżyserka. Podczas zbierania materiałów Damian korzystała z polskich archiwów, pojechała też do Afganistanu i rozmawiała z ludźmi, którzy poznali Winklera.

- Nikt nie wiedział, po co on tak naprawdę przyjechał. Myśleli, że jest dziennikarzem, bo robił dużo zdjęć. Massud (ówczesny przywódca mudżahedinów - red.) kazał go swoim żołnierzom chronić i nie wypuszczać go na pierwszą linię walk - mówi autorka "Czarodziejskiej góry".

- Afgańczycy bardzo go podziwiają za to, że porzucił wygodne życie w Paryżu, żeby być z nimi i żyć w bardzo trudnych warunkach: głodu, mrozów, upałów i nieustającego lęku o własne życie - kontynuuje Anca Damian. - Zresztą sam Winkler nie widział w sobie odważnego bohatera, często nazywał samego siebie Koziołkiem Matołkiem, który przez swoją głupotę wpada w tarapaty - dodaje.

Kadr z filmu "Czarodziejska góra"materiały prasowe

Druga część trylogii

Tytuł filmu nawiązuje do alpinistycznej pasji Winklera, który wspinał się od młodości i który zginął w 2002 roku w trakcie wyprawy na Mount Blanc. Na początku stanu wojennego Winkler zatknął na tym szczycie dwie polskie flagi: na jednej było napisane "Solidarność", na drugiej "Solidarność z walką ludu afgańskiego". Zdjęcie dokumentujące tę akcję wydrukował "The New York Times". "Czarodziejska góra" to, jak mówi Damian, druga część jej trylogii o heroizmie. - Dla mnie heroizm to postawa wobec śmierci: czy ważniejsze dla bohatera jest własne życie, czy sprawa, o którą walczy - precyzuje Damian.

Poprzedni, również nakręcony we współpracy z Polską i również animowany film "Droga na drugą stronę" opowiadał o Rumunie Claudiu Crulicu, który w trakcie pobytu w Krakowie został niesłusznie oskarżony o kradzież i aresztowany. W więzieniu rozpoczął strajk głodowy, zakończony śmiercią. Film był pokazywany na kilkudziesięciu festiwalach na całym świecie. "Czarodziejska góra" powstała we współpracy z polskimi producentami Joanną Ronikier i Włodzimierzem Matuszewskim. Część filmu, a dokładnie podróż Winklera do Afganistanu zrealizowana została w warszawskim Studiu Miniatur Filmowych, a jej autorem jest Tomasz Ducki. W filmie znalazły się też rysunki Jacka Winklera. Postprodukcję dźwięku zrobiło nieistniejące już krakowskie studio Alvernia.

Pomagała córka

"Czarodziejska góra" ma też polską wersję językową - głosu Winklerowi użyczył Jerzy Radziwiłowicz, a Julia Kijowska - jego córce Annie. Ta ostatnia zresztą pomagała Ance Damian w zbieraniu materiałów do filmu. - Na początku pokazywałam jej pierwsze fragmenty filmu, ale potem z tego zrezygnowałam, bo jej uwagi były w stylu "tata miał więcej włosów", a to mi do niczego nie było potrzebne. Anna ma bardzo romantyczną wizję swojego ojca jako wielkiego bohatera, który miał dużo włosów - mówi Damian i dodaje, że efekt końcowy, czyli "Czarodziejska góra" podobał się córce Winklera.

"Czarodziejska góra" była pokazana po raz pierwszy w Polsce na festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty, który skupia się na nowatorskim i eksperymentalnym kinie. W jego programie znalazły się na przykład trwający ponad pięć godzin film "Z tego, co było, po tym, co było" Filipińczyka Lava Diaza, "Lucyfer" Belga Gusta van der Berghe, który zmienił tradycyjny, prostokątny kadr w okrągły czy ekscentryczny dokument Brytyjczyków Tima Grabhama i Jaspera Sharpa "Pełzający ogród" o śluzoroślach, bardzo prostych formach zwierzęcych.

Kadr z filmu "Czarodziejska góra"materiały prasowe

Festiwal pokaże po raz pierwszy w Polsce także krajowe produkcje: "Chemię" Bartosza Prokopowicza, "Czerwonego pająka" Marcina Koszałki czy "Walsera", debiut reżyserski znanego artysty Zbigniewa Libery.

Impreza potrwa do 2 sierpnia.

"Czarodziejska góra" jest rumuńsko-francusko-polską koprodukcjąmateraiły prasowe

Autor: sol//rzw / Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: materiały prasowe

Pozostałe wiadomości