O swojej trudnej sytuacji pasażerowie poinformowali Kontakt24.
"Od wczoraj ponad 300 Polaków zostało pozostawionych samymi sobie na lotnisku w Puerto Plata w Dominikanie. Po awarii samolotu pasażerów wrócono na lotnisko. Ludzie bez opieki rezydenta, bez informacji od operatora wycieczki, bez informacji od przewoźnika koczują na podłodze z małymi dziećmi. Nikt się ani nie interesuje i nie mamy znikąd pomocy" - napisała w niedzielę pani Martyna.
"Odmówiliśmy wyjścia na deszcz"
"Grupa około 300 turystów utknęła na lotnisku w Punta Cana - Dominikana. Samolot, którym mieliśmy lecieć (o 18:35 31.01) uległ awarii. Najpierw przez 2 godziny byliśmy zamknięci w samolocie z ekstremalnie wysoką temperaturą, później cofnięto nas na terminal, gdzie około godziny 1:00 zostaliśmy poinformowani, że lot jest usunięty - mamy odebrać bagaże i szukać noclegu na własną rękę, bo to szczyt sezonu i nie ma jak takiej grupy zameldować" - napisał z kolei pan Paweł.
I dodał, że biuro podróży, które organizowało wycieczkę, nie wsparcia i poinformowało, żeby odebrać bagaże i szukać sobie hotelu na własną rękę. Lot został wstępnie przesunięty na 16. "Na tę chwilę siedzimy na hali odlotów, bo odmówiliśmy wyjścia na deszcz, bez zapewnienia schronienia. Sytuacja jest kuriozalna" - zrelacjonował nasz czytelnik.
"Ograniczona dostępność miejsc w hotelach"
Krzysztof Moczulski, rzecznik prasowy Polskich Linii Lotniczych LOT potwierdził zdarzenie. - W rejsie LO6286 z Punta Cany do Warszawy wystąpiła usterka techniczna, której nie udało się usunąć na miejscu - przekazał.
- Przepraszamy wszystkich pasażerów za powstałe niedogodności. W chwili obecnej wylot przewidywany jest na godzinę 16 czasu lokalnego (21 w Polsce) - zaznaczył. Poinformował również o "intensywnych działaniach na miejscu", aby zapewnić pasażerom nocleg. Moczulski wyjaśnił, że "ze względu na nocne godziny i bardzo ograniczoną dostępność miejsc w hotelach, organizacja zakwaterowania dla wszystkich 293 pasażerów jest utrudniona".
Później rzecznik LOT przekazał, że miejsca w hotelach, 90 pokoi, udało się znaleźć dopiero w niedzielę rano, około godz. 9. - Większość pasażerów stwierdziła jednak, że nie chce jechać do hotelu na zaledwie kilka godzin i woli zostać na lotnisku. Otrzymali oni odpowiednie świadczenia - powiedział Moczulski.
Rzecznik podkreślił, że w tym samym czasie skasowany został również rejs innej linii lotniczej. - Pasażerowie będą informowani na bieżąco o dalszych decyzjach dotyczących lotu oraz dostępności świadczeń - zapewnił.
Autorka/Autor: est, katke, os/b, adso
Źródło: Kontakt24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: Paweł / Kontakt24