Zarówno Kempa, jak i pozostali członkowie rady, zostali z niej usunięci na podstawie decyzji prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, w ramach "odpolityczniania" składów rad nadzorczych spółek medycznych, w których udziały ma miasto.
W przypadku Aldony Machnowskiej-Góry, która też zasiadała w radzie nadzorczej placówki, ujawnione nieprawidłowości kosztowały ją utratę stanowiska wiceprezydent Warszawy, które piastowała od sześciu lat. Zwolniona została też wiceprezydent Renata Kaznowska, odpowiedzialna w ratuszu za zdrowie.
Wyjaśnienia burmistrza i wniosek o odwołanie
Podczas nadzwyczajnej sesji Rady Ursynowa, 25 czerwca, Robert Kempa składał wyjaśnienia w związku z aferą szpitalną. Przekonywał, że rada nadzorcza nie miała wglądu w informacje o indywidualnych wynagrodzeniach lekarzy. W odniesieniu do saloniku VIP, który miał funkcjonować w placówce i gwarantować politykom Koalicji Obywatelskiej i ich rodzinom przyjęcie oraz badania bez kolejki, burmistrz Ursynowa zapewniał, że nigdy nie korzystał z SOR-u w Szpitalu Południowym.
Na tamtej sesji ursynowscy radni jednogłośnie przyjęli stanowisko dotyczące przeprowadzenia szczegółowej kontroli w Szpitalu Południowym. Ponadto przedstawiciele klubu Projektu Ursynów, opozycyjnego względem rządzącej w dzielnicy Koalicji Obywatelskiej, złożyli wniosek o odwołanie burmistrza Kempy ze stanowiska.
Burzliwa sesja
Jak relacjonuje "Gazeta Stołeczna", podczas trwającej ponad sześć godzin sesji radni KO i opozycji na przemian bronili i atakowali burmistrza.
- Nie ma najmniejszego powodu, żeby burmistrz, który swoje zadania statutowe realizuje perfekcyjnie, miał być odwołany przez radę dzielnicy lub podać się do dymisji - powiedział radny Tomasz Sieradz (KO).
- Nie mówmy: "Burmistrz poniósł odpowiedzialność, bo odwołano go z rady nadzorczej szpitala". Skoro tam nic nie widział, to śmiechem na sali byłaby odpowiedzialność taka, że straciłby tylko to źródełko dochodów - nawoływał radny Antoni Pomianowski z Projektu Ursynów. Nawiązywał też do odwołanych wiceprezydentek. - Dlaczego one złożyły rezygnacje - przecież niezupełnie samodzielnie bez nacisku politycznego - a burmistrz nadal pełni swoją funkcję - pytał Pomianowski.
Po długiej i burzliwej dyskusji, kilkanaście minut po północy, radni podjęli decyzję. Za odwołaniem burmistrza zgłosowało dziewięciu radnych, przeciwko zagłosowało 16. Robert Kempa pozostał na stanowisku.