33 zdjęcia z warszawskiego getta zobaczy cały świat

Film dokumentalny "33 zdjęcia z getta" jest dostępny na platformie HBO MAX
Premiera filmu dokumentalnego "33 zdjęcia z getta" na HBO MAX
Źródło: Fakty +
27 stycznia, w Międzynarodowym Dniu Pamięci o Ofiarach Holocaustu, na platformie HBO MAX pojawił się film "33 zdjęcia z getta". To dokument poświęcony odkrytym niedawno fotografiom wykonanym podczas powstania w getcie warszawskim przez polskiego strażaka Leszka Grzywaczewskiego.

Te zdjęcia to historyczny skarb. Z narażeniem życia, w płonącym getcie zrobił je polski strażak. To jedyne znane fotografie z powstania w warszawskim getcie, których nie wykonali niemieccy sprawcy Zagłady.

Ich autor to Zbigniew Leszek Grzywaczewski, który chodził w liceum do jednej klasy z bohaterami "Kamieni na szaniec". Był żołnierzem Armii Krajowej. W czasie wojny niósł pomoc jako strażak, a w swoim mieszkaniu ukrywał Żydów.

Klisze z unikatowym materiałem, po niemal 80 latach odnalazł jego syn - Maciej.

- Emocja była straszna. Ja miałem pełną świadomość, jaka jest wartość tego w tym momencie. To było wydarzenie na skalę światową. Po pierwsze negatyw, czyli źródło, po drugie jest to materiał zrobiony nie przez oprawców - mówi Maciej Grzywaczewski.

33 zdjęcia z getta

O przeszukanie rodzinnych pamiątek Grzywaczewskich poprosiła kuratorka jednej z wystaw w Muzeum POLIN. - Poszukiwania trwały wiele miesięcy. Właściwie zarówno ja, jak i pan Maciej traciliśmy nadzieję, że zakończą się sukcesem - wspomina Zuzanna Schnepf-Kołacz z Żydowskiego Instytutu Historycznego.

Taśmę udało się odnaleźć dopiero w ostatnim z dziesiątek pudeł pełnych klisz, które autor gromadził przez kilkadziesiąt lat. Były na niej 33 zdjęcia z getta. Większość zrobiona w pośpiechu i z ukrycia. Wśród nich ujęcia ludzi prowadzonych na Umschlagplatz, skąd odjeżdżały pociągi do obozów zagłady.

Teraz te fotografie będzie można zobaczyć niemal na całym świecie, bo poświęcony im dokument właśnie trafił na platformę HBO MAX, w ponad 80 krajach.

- Takie rzeczy mogą się zdarzyć jeszcze raz. Jeśli będziemy się uczyć, że jesteśmy do tego zdolni, będziemy się w stanie przed tym pohamować. Mam nadzieję, że takie drobne ziarenko, ta historia i film o moim dziadku tej refleksji dorzuci - ocenia profesor Mikołaj Pawlak, wnuk autora zdjęć z getta.

Film jak śledztwo

W filmie śledzimy, jak badacze i archiwiści z wyjątkową precyzją i wnikliwością zrekonstruowali miejsca i okoliczności, w których pan Leszek wykonał zdjęcia. - Doszliśmy do wniosku, że będziemy kręcili to jako śledztwo. To znaczy, że nie będziemy robili filmu z "gadającymi głowami", dobrze oświetlonymi, tylko po prostu położymy zdjęcia na stół i badacze będą z nami szli do przodu - tłumaczy Jan Czarlewski, reżyser filmu dokumentalnego "33 zdjęcia z getta".

Dokument zadebiutował w Międzynarodowym Dniu Pamięci o Ofiarach Holocaustu (27 stycznia). Z tej okazji, ulicami Warszawy, przejechał zabytkowy, pusty tramwaj z gwiazdą Dawida, który ma przypominać, że pamięć nie jest ciężarem, tylko zobowiązaniem do uważności, aby słowa nigdy więcej nie pozostały pustym hasłem.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: