Doda i jej były mąż Emil S. oskarżeni

Dorota Rabczewska
Rząd chce przekazać sprawy dyscyplinarne sędziów do NSA. Środowiska prawnicze są przeciwne
Źródło wideo: Ewa Koziak | Fakty po południu TVN24
Źródło zdj. gł.: FOTON/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Działania na szkodę wierzycieli spółki zajmującej się produkcją filmową i wielomilionowe kwoty. Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Dodzie i jej byłemu mężowi Emilowi S. oraz dwóm innym osobom.

Akt oskarżenia trafił do Sądu Okręgowego w Warszawie 19 czerwca.

Prokuratura oskarżyła w nim Emila S. o popełnienie łącznie 198 czynów, m.in. udaremnienia zaspokojenia wierzyciela na kwotę ponad 12 mln zł, przywłaszczenia powierzonego mienia na szkodę inwestorów w łącznej kwocie ponad 23 mln zł wpłaconych z tytułu produkcji pt. "GROM", "GROM Narodziny legendy", "Small World", "Wor w zakonie", "Chłopaki nie płaczą 2", "Plac Świętego Piotra", "Konglomerat śmierci", "Pies łańcuchowy", "Dywizjon 303 (Squadron 303)", oszustw na szkodę inwestorów w łącznej kwocie 650 tys. zł, z tytułu zawarcia umów inwestycyjnych dotyczących produkcji pt. "Dziewczyny z Dubaju", czy legalizowania środków pochodzących z przestępstw na kwotę ponad 226 tys. dol. i 2 904 000 zł.

Co zarzucono Dodzie?

Z kolei Dodzie (Dorocie Rabczewskiej) zarzucono w akcie oskarżenia pomocnictwo w udaremnieniu zaspokojenia wierzycieli na kwotę ponad 12 mln zł.

Oprócz piosenkarki i jej byłego męża aktem oskarżenia objęto również Annę S. i Agnieszkę C. W ich przypadku chodzi między innymi o pranie pieniędzy.

Według ustaleń śledczych Emil S. miał prowadzić firmę producencką, która pozyskiwała środki od inwestorów z obietnicą wysokich zysków z produkcji filmowych. Następnie część pieniędzy miała zostać przekierowana do innej spółki, zarejestrowanej na Malcie, w której udział miała również piosenkarka. 

Oskarżonym grozi więzienie

"W przedmiotowej sprawie wydano szereg postanowień o zabezpieczeniu majątkowym na gotówce, roszczeniach cywilnych, nieruchomościach, samochodach, zegarkach na łączną kwotę ponad 12 milionów złotych i prawie 60 tysięcy euro" - podał prokurator Piotr Antoni Skiba.

I dodał: "Czyny zarzucane Emilowi S. zagrożone są karą pozbawienia wolności do lat 10, czyny zarzucane Dorocie R. zagrożone są karą pozbawienia wolności do lat pięciu, zaś Annie S. i Agnieszce C.-D. do lat 10".

"Cieszę się, że sprawa trafia w końcu do sądu"

Do sprawy Doda odniosła się w filmie opublikowanym na Instagramie. - Mogę odetchnąć z ulgą, bo to jest ten czas, kiedy w końcu mogę się bronić w sądzie. Pięć lat na to czekałam - powiedziała wokalistka.

Przypomniała, że prokuratura weszła jej do mieszkania i zabrała oszczędności na poczet długów jej byłego męża. - Zostałam obarczona abstrakcyjnymi rzeczami, z którymi nie miałam nigdy nic wspólnego. Nikt nie chciał mnie słuchać - zarzucała.

Przekonywała, że po dwóch latach kontroli urząd skarbowy stwierdził, że jej pieniądze nie pochodzą z przestępstwa. Prokuratura jednak obstaje przy swoim. - To był jakiś koszmar. Cieszę się, że sprawa trafia w końcu do sądu. W końcu jest ten czas, że mogę przedstawiać moją wersję wydarzeń w sądzie - podsumowała.

Źródło: tvnwarszawa.pl/PAP
Czytaj także: