Policja przypomina, aby nie pozostawiać bez nadzoru plecaków, walizek, toreb ani innych bagaży w miejscach ogólnodostępnych. "Takie zachowanie może wzbudzić uzasadniony niepokój, spowodować ewakuację, czasowe wyłączenie obiektu lub ulic z użytkowania oraz konieczność zaangażowania znacznych sił i środków służb ratunkowych" - wyjaśniła asp. szt. Marta Haberska z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II.
Jak należy zachować się w przypadku zauważenia pozostawionego bez opieki bagażu? Służby instruują, że w żadnym wypadku nie należy dotykać, przenosić ani zaglądać do jego wnętrza. "Trzeba oddalić się na bezpieczną odległość i niezwłocznie powiadomić obsługę obiektu lub służby, dzwoniąc pod numer alarmowy 112" - doprecyzowała policjantka.
Wszedł do budynku, zostawił plecak i wyszedł z innym bagażem
Mimo apeli policji, do niebezpiecznego zdarzenia tego typu doszło w środę 16 września wieczorem. Policjanci z Mokotowa ustalili, że na siedzeniu w części gastronomicznej stacji znajdował się bez opieki czerwony plecak z elementami zabezpieczającymi przypominającymi plomby.
Policjanci przejrzeli zapis monitoringu. "Nagrania pokazały mężczyznę, który wszedł do budynku z plecakiem, pozostawił go na siedzeniu, a następnie oddalił się z innym bagażem. Ze względu na charakter znaleziska i konieczność wykluczenia zagrożenia na miejsce skierowano kolejnych funkcjonariuszy" - przekazała asp. szt. Haberska.
Policja ewakuowała pracowników i klientów stacji oraz zabezpieczyła pobliski teren. Czasowo wstrzymano również ruch pieszy, kołowy i tramwajowy na wyznaczonych odcinkach ulic.
Służby sprawdziły zawartość bagażu. W plecaku nie było żadnych materiałów ani urządzeń mogących stanowić zagrożenie. Obiekt został ponownie otwarty, a ruch przywrócono w momencie, gdy zakończyły się działania policji.
Zatrzymali 23-latka. Grozi mu do ośmiu lat więzienia
Mundurowi dotarli do osoby, mogącej mieć związek ze sprawą. Zatrzymany został 23-latek.
"Zebrane w sprawie materiały zostały przekazane do prokuratury. Czynności prowadzone są w kierunku wywołania fałszywego alarmu, narażenia osób na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Sprawa ma charakter rozwojowy" - podała policjantka.
O dalszym losie mężczyzny zdecydują teraz prokuratura i sąd. 23-latkowi grozi teraz kara do ośmiu lat więzienia.
W działaniach brał udział przewodnik psa służbowego z Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego Komendy Stołecznej Policji. Włączeni do działań zostali także funkcjonariusze Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji. W zabezpieczeniu miejsca uczestniczyli też strażacy i zespół ratownictwa medycznego.