To trzecie podejście do uchwały krajobrazowej w Warszawie. Przyjęty w 2020 roku dokument uchylił wojewoda mazowiecki. Trzy lata później powstał drugi projekt, ale jego sytuację skomplikował wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który podważył niektóre przepisy ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Dlatego w 2025 roku proces rozpoczął się formalnie od nowa, choć merytorycznie urzędnicy nie startowali od zera.
Reklamiarze ruszyli do urzędów
Jak przyznał podczas spotkania z dziennikarzami Bartosz Rozbiewski, dyrektor Biura Architektury i Planowania Przestrzennego, dokument sprzed pięciu lat został zredagowany od nowa i "ma pewne ulepszenia". - Uwzględnia zmiany w orzecznictwie i to, o czym wypowiadał się Trybunał Konstytucyjny w 2023 roku. Uchwała pozbawiona jest przepisów dostosowawczych wobec nośników, które mają legalne zgody budowlane - tłumaczył Rozbiewski.
Ta drobna z pozoru zmiana jest bardzo istotna, bo oznacza, że reklamy niezgodne z zapisami uchwały, ale zalegalizowane pozwoleniem przed jej wejściem w życie, będą mogły zostać na miejscu.
Urzędnicy przyznali, że zapowiedź zmian uruchomiła przedsiębiorców branży reklamowej, którzy ruszyli po nowe zgody. - Miałam spotkanie z naczelnikami wydziałów architektury w dzielnicach. Wszystkim takim zgłoszeniom będziemy się bardzo dokładnie przyglądać - podkreśliła wiceprezydentka Warszawy Karolina Bober.
Wyraziła nadzieję, że jeszcze w tym roku projekt uchwały trafi do Rady Warszawy. - Celem jest uporządkowanie przestrzeni publicznej. Chcemy zapanować nad chaosem - powiedziała, zastrzegając, że nie chodzi o ograniczanie swobody działalności gospodarczej. - Zastosowaliśmy takie okresy przejściowe (od roku do pięciu lat - red.), by branża i przedsiębiorcy mogli się do tego dostosować. Korzystaliśmy z doświadczeń innych miast, gdzie te uchwały już funkcjonują - dodała Bober.
A Rozbiewski zauważył, że nowe regulacje będą służyć także reklamodawcom. - Każdy ma prawo się reklamować, ale w równym i sprawiedliwym dostępie, bez epatowania elementami agresywnymi i ścigania na wielkość nośników. Im przekaz bardziej uporządkowany, tym większa szansa, że nie zniknie - przekonywał.
Zapisy dokumentu mają chronić także wartość architektury oraz wyznaczać obszary wolne od przekazu komercyjnego.
Miasto podzielone na trzy obszary
Uchwała będzie obowiązywać w całym mieście, ale jej restrykcyjność będzie zależna od lokalizacji. Warszawę podzielono na trzy obszary. Obszar A obejmuje ścisłe centrum - Śródmieście i historyczne fragmenty Woli, Ochoty, Pragi Północ i Pragi Południe.
- To jest obszar najbardziej cenny, najbardziej wrażliwy krajobrazowo, tam te ograniczenia będą najbardziej restrykcyjne. Obszar B jest szerszą strefą śródmiejską, obszar C to pozostała część miasta, gdzie zasady są bardziej liberalne, ale wciąż dążą do poprawy krajobrazu miejskiego - wyjaśniała Aneta Wardzińska-Siczek, wicedyrektorka Biura Architektury i Planowania Przestrzennego. - Uchwała nie będzie regulować nośników niewidocznych z przestrzeni dostępnej publicznie, na przykład w centrach handlowych, na lotnisku, w obiektach sportowych, zamkniętych przestrzeniach budynków, takich jak atria czy dziedzińce - dodała.
Płachty reklamowe mają zniknąć
Tematycznie uchwałę podzielono na cztery części: Szyldy, Reklamy, Ogrodzenia, Obiekty małej architektury.
Doprecyzujmy. Szyld dotyczy działalności prowadzonej na nieruchomości, na której jest umieszczony. Reklama jest w tym zakresie "oderwana" od budynku.
Jeden przedsiębiorca będzie mógł umieścić aż 10 szyldów. Preferowany jest parter i powierzchnia nad witrynami. - Jeśli chodzi o rodzaj, to wachlarz jest bardzo szeroki. Istotne, aby kompozycja szyldów była spójna, by na jednej elewacji szyldy się komponowały - mówiła wicedyrektorka biura architektury.
Więcej ograniczeń dotyczyć będzie reklam. W ogóle nie będą dopuszczone na szkołach, przedszkolach, urzędach, kościołach, terenach rolnych i leśnych, w ogródkach działkowych, parkach i na cmentarzach.
Ratusz nie ukrywa, że chciałby pozbyć się wielkich płacht reklamowych z budynków. Wyjątkiem będzie elewacja reklamowa, którą można opisać jako ślepą ścianę. - Charakteryzuje się tym, że nie posiada dekoracji architektonicznej, a łączna powierzchnia otworów [okien - red.] nie przekracza siedmiu procent powierzchni. I jest to elewacja budynku stojąca w bezpośrednim sąsiedztwie z drogą - wyjaśniała Aneta Wardzińska-Siczek. - Dopuszczamy reklamę na dachach, ale tylko w formie ażurowej, czyli bez tła, o ograniczonej wysokości, maksymalnie cztery metry - dodała.
Ta furtka nie dotyczy jednak budynków mieszkalnych, z tych billboardy mają po prostu zniknąć. Dopuszczalna pozostanie reklama na siatkach rozwieszanych na czas remontu, ale z istotnymi zastrzeżeniami. Może zająć ona maksymalnie 30 procent powierzchni siatki, bo reszta ma być odwzorowaniem elewacji. Nie może wisieć dłużej niż dziewięć miesięcy i być stosowana częściej niż raz na osiem lat na danym budynku.
Legalne pozostaną reklamy na wiatach przystankowych, kioskach, latarniach i dekoracji świątecznej. Urzędnicy nie skasują ekranów reklamowych, ale chcą ograniczyć ich wielkość.
Setki nośników bez dokumentacji
Najpoważniejszym wzywaniem będzie okiełznanie największych nośników, ponieważ one najczęściej ustawiane są niezgodnie z przepisami. Tu wyliczenia są szokujące.
- Od jakiegoś czasu prowadzimy inwentaryzację nośników stojących wzdłuż warszawskich ulic. Do maja mieliśmy przebadanych około 40 kilometrów ulic, wzdłuż których było usytuowanych 330 nośników. W zakresie 260 z nich nie było absolutnie żadnej dokumentacji, czyli zostały wybudowane samowolnie - ujawniła Wardzińska-Siczek.
Zgodnie z uchwałą te największe wolnostojące billboardy będą dopuszczone tylko wzdłuż pasa drogowego. Przepisy będą też ograniczać minimalne odległości między nośnikami.
Nikt nie ma wątpliwości, że egzekwowanie tych zapisów będzie trudne. Poza perswazją, urzędnicy mają w ręku argument kary finansowej. By ją nałożyć, trzeba jednak ustalić właściciela reklamy, a to bywa trudne. Druga opcja to skierowanie sprawy do nadzoru budowlanego, który może doprowadzić do rozbiórki konstrukcji. Niestety ta procedura jest żmudna i długotrwała.
Wiceprezydentka Bober przyznała, że na razie nie ustalono, czy w urzędzie zostanie powołany osobny pion do walki z reklamowymi nadużyciami. Pewne jest, że pracy będzie ogrom.
Uchwała krajobrazowa. Konsultacje społeczne
Według ostatnich badań przeprowadzonych na zlecenie miasta na reprezentatywnej próbie 500 mieszkańców, 92 procent badanych chce co najmniej częściowych ograniczeń dotyczących reklam i szyldów, a 58 procent chciałoby szczegółowych regulacji. Tylko 2 procent uważa, że reklamy powinny być dopuszczalne bez żadnych ograniczeń w całym mieście.
Konsultacje społeczne potrwają do 15 października. Najłatwiej zgłosić uwagi poprzez formularz internetowy.
Zorganizowano także punkt konsultacyjny w Biurze Architektury i Planowania Przestrzennego przy Al. Jerozolimskich 44. Będzie otwarty 23 września (środa) od 16.30 do 19.00 oraz 8 października (czwartek) od 16.30 do 19.00.
Dodatkowo 30 września o godz. 17.00 zaplanowano otwarte spotkanie online.