W nocy z piątku na sobotę polskiego czasu załoga misji Artemis II bezpiecznie wróciła na Ziemię. Na początku rozmowy w sobotnim programie "Wstajesz i Weekend" na antenie TVN24 doktor Tomasz Rożek, fizyk i popularyzator nauki, docenił to osiągnięcie.
- To są nowe rzeczy. To nie są kopie tego, czym astronauci kilka dekad temu wylądowali na Księżycu w ramach misji Apollo. Każdy nowy element trzeba przetestować, nowy nie tylko w rozumieniu fizycznym, ale także nową technologię, także nowe procedury - zaczął Rożek.
Astronauci jak polarnicy
NASA jest wstępnie zadowolona z rezultatu misji Artemis II, a jej inżynierowie zajmą się teraz pogłębioną analizą wyników. Rożek zauważył, że to kolejny etap procesu mającego na celu ustanowienie stałej obecności człowieka na Księżycu. Budowa bazy na Srebrnym Globie może jednak zająć wiele czasu.
- Ten proces będzie bardzo długi, ten proces może oznaczać, że będzie trzeba tam (na Księżyc - red.) kilkanaście, może nawet kilkadziesiąt razy dolecieć, wylądować i wybudować kolejne elementy takiej stałej bazy - wyjaśnił.
Popularyzator nauki porównał wysiłki NASA do zmagań polarników sprzed dekad, którzy najpierw dotarli na bieguny, a dopiero potem zaczęli budować stacje polarne. A żeby baza na Księżycu miała sens, musi być jak najbardziej samowystarczalna.
- Trzeba zastanowić się nad tym, co ci ludzie będą tam jedli, jakimi technologiami my im zapewnimy wodę. Tam nie ma atmosfery, a więc musimy zapewnić także ochronę przed promieniowaniem kosmicznym oraz tlen do oddychania. Nagle okazuje się, że ta lista wyzwań, z jakimi trzeba sobie poradzić, jest naprawdę bardzo długa - wyliczył fizyk.
Układanie większego obrazka z małych puzzli
Rożek przypomniał, że program Artemis nie wziął się z próżni, a jest kolejnym etapem eksploracji kosmosu, który prowadzimy od dekad. Powrót na Księżyc jest jednym z elementów większej układanki.
- Ta decyzja wygląda trochę jak układanie większego obrazka z małych puzzli. Czy mamy wystarczająco dużo klocków, żeby ten obrazek się ułożył? Jeżeli mamy, no to tam lecimy, czyli tam zostajemy. Jeżeli nie mamy, to poszukajmy jeszcze tych brakujących. Artemis to jest jeden duży, kolejny klocek - obrazowo wyjaśnił fizyk.
Rożek stwierdził, że program Artemis nie jest idealny. Jako przykład problemów podał rakietę SLS, która wyniosła statek Orion z załogą na orbitę - jest ona zlepkiem wielu różnych technologii używanych wcześniej przez NASA, do czego przyczyniły się także naciski polityczne. Fizyk przyznał, że jeśli amerykańska agencja kosmiczna nie zrewiduje założeń programu, to może się okazać, że wyścig Srebrny Glob wygrają Chińczycy, którzy planują lądowanie do 2030 roku.
- Tu jest bardzo dużo do zrobienia, natomiast to wstępne uporządkowanie tych puzzli, jeśli zostajemy przy tej analogii, wydaje mi się uprawnione. Z grubsza wiemy, co trzeba poprawić. (...) Ja patrzę na misję Artemis, na tę dwójkę, jako takie wstępne uporządkowanie i wstępne zmapowanie - podsumował Rożek.
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: NASA