Usłyszał zarzut zabicia właściciela fermy. Jego żona przeżyła, bo zacięła się broń

TVN24

Aktualizacja:
Mężczyźnie grozi dożywocieTVN 24 Poznań
wideo 2/5

Krzysztof K. najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie - tak w czwartek zdecydował sąd. 53-latek miał zabić swojego szefa, a jego żonę próbować zastrzelić. Uratowało ją to, że zacięła się broń. Za zabójstwo i usiłowanie zabójstwa grozi mu dożywocie.

Krzysztof K. usłyszał dwa zarzuty - zabójstwa i usiłowania zabójstwa.

- Pierwszy dotyczy działania z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia w celu uzyskania korzyści majątkowej. Oddał dwa strzały w okolice głowy. To było przyczyną zgonu 34-letniego mężczyzny - tłumaczy Maciej Meler z Prokuratury Okręgowej w Koninie.

W czwartek prokuratura wnioskowała do sądu o trzymiesięczny areszt dla K. Jak podaje portal faktykaliskie.pl, sąd przychylił się do tego wniosku.

Ukradł szefowi łańcuszek

Jak wynika z ustaleń śledczych, mężczyzna najpierw zabił swojego szefa, potem zabrał mu warty 15 tysięcy złotych łańcuszek.

Drugi z zarzutów dotyczy usiłowania zabójstwa kobiety – żony ofiary.

- Śledczy ustalili, że Krzysztof K. chciał strzelić również do niej, jednak ze względu na zablokowanie się mechanizmu pistoletu nie doszło do wystrzału - wyjaśnia Meler.

53-latkowi grozi dożywocie. W środę sąd ma zdecydować o areszcie dla zatrzymanego.

Wszystko odbyło się w warunkach recydywy. W Zadowicach pod Kaliszem Krzysztof K. miał pracować społecznie przez 10 miesięcy po 20 godzin. Został tam skierowany przez Sąd Rejonowy w Wałczu.

Zamordowany 34-latek niedawno kupił fermę, do której przeprowadził się z rodziną. Zatrzymany 53-latek mieszkał w jednym z budynków gospodarczych na terenie fermy.

Pomogło opublikowanie wizerunku

Krzysztof K. został zatrzymany we wtorek przed godziną 18 w Kaliszu.

- Przez kilka godzin kaliscy policjanci, wspierani przez funkcjonariuszy z garnizonu wielkopolskiego i dolnośląskiego, prowadzili zakrojone na szeroką skalę poszukiwania za 53-letnim mężczyzną, który ma związek ze sprawą śmiertelnego postrzelenia 34-latka. Sprawdzano miejsca, w których mógł ukryć się 53-latek, przeglądano monitoringi, przesłuchiwano świadków - tłumaczyła Anna Jaworska-Wojnicz z kaliskiej policji.

Zdjęcie i dane osobowe poszukiwanego publikowały media i portale społecznościowe. Jednym ze znaków rozpoznawczych był tatuaż na twarzy z napisem "Kocham cię Beatko". To właśnie publikacja wizerunku mężczyzny pomogła w jego zatrzymaniu.

- Oficer dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Kaliszu otrzymał wiele telefonicznych zgłoszeń dotyczących 53-latka. Wszystkie przekazywane przez mieszkańców informacje były na bieżąco weryfikowane przez funkcjonariuszy. Ostatecznie mężczyzna został zatrzymany przez policjantów z wydziału kryminalnego na terenie Kalisza - tłumaczyła.

Do zatrzymania doszło w kamienicy w rejonie ulic Częstochowskiej i Parkowej.

Podkom. Maciej Święcichowski z biura prasowego wielkopolskiej policji poinformował, że mężczyzna w trakcie zatrzymania nie miał przy sobie niebezpiecznych przedmiotów ani broni palnej.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: aa,js, fc/gp,rzw / Źródło: PAP/TVN24, tvn24.pl