"Jestem prezydentem wszystkich gdańszczan"

Pomorze

Aktualizacja:
Adamowicz wygrał ostatnie wybory samorządowe
wideo 2/25

Paweł Adamowicz niedawno po raz szósty został prezydentem Gdańska. Jako prezydent miasta zapraszał do siebie uchodźców, piętnował mowę nienawiści, nie unikał sporów z politycznymi adwersarzami. Działał w opozycji. Zmarł po ataku nożownika.

- Niech żyje Gdańsk, perła w koronie Rzeczpospolitej - cieszył się Paweł Adamowicz tuż po ogłoszeniu wyników sondażowych po ostatnich wyborach samorządowych. W II turze wyborów uzyskał 64,80 procent głosów i bez problemu pokonał 29-letniego polityka PiS Kacpra Płażyńskiego. Mieszkańcy Gdańska postawili na niego po raz szósty, choć w międzyczasie stracił poparcie swojej partii - Platformy Obywatelskiej.

Wychodził do ludzi

To, jak prowadził ostatnią kampanię, pokazywało stosunek Adamowicza do polityki i misji społecznej. Nie bał się wchodzić w spory ze swoimi przeciwnikami, a większość czasu spędzał na gdańskich ulicach, gdzie przekonywał mieszkańców do swojego programu i idei. Stawiał na bezpośredni kontakt.

Jakie to idee? Już po ogłoszeniu wyników ostatnich wyborów sam podsumowywał: "Będę wszystko robił z moimi współpracownikami, aby przez te pięć lat pokazać wam, że jestem prezydentem wszystkich, bez wyjątku, gdańszczan. Gdańsk dzisiaj po raz drugi dokonał wyboru, Gdańsk dzisiaj po raz drugi opowiedział się za Gdańskiem wolności, równości, solidarności, Gdańskiem otwartym".

- Musimy podkreślić, że prezydent cały czas spotykał się z mieszkańcami. To najważniejsza zasada jego prezydentury. Bezpośredni dostęp do prezydenta, możliwość spotkania się z nim w urzędzie, na ulicy, na koncercie, na ścieżce rowerowej. Wszędzie - mówi Aleksandra Dulkiewicz, zastępca prezydenta.

Przez lata polityki to właśnie wolność, równość, solidarność i otwartość były jego hasłami przewodnimi. Z jakimikolwiek przejawami ksenofobii, nacjonalizmu czy mowy nienawiści zawsze walczył, nawet jeśli miał świadomość, że będzie za to ciągany po sądach.

Przeciwnik nacjonalizmu

7 listopada 2017 podczas spotkania z Adamem Michnikiem pchnął i nazwał "faszystą" działacza Młodzieży Wszechpolskiej, gdy ten wraz z kilkoma innymi członkami MW, tuż po rozpoczęciu wykładu Michnika, próbował wręczyć mu wiaderko ze smolistą cieczą. W lipcu 2018 Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe nieprawomocnie skazał prezydenta na grzywnę w wysokości 2,5 tys. złotych.

- Przychodzą, rozrabiają i kto jest winien? Nie Młodzież Wszechpolska, nie aktywista tej nacjonalistycznej, faszyzującej organizacji, tylko ten, kto staje w obronie wartości demokratycznych - komentował nam wyrok Adamowicz. Przypomniał również sprawę, gdy członkom Młodzieży Wszechpolskiej uszło na sucho opublikowanie aktów zgonu kilku prezydentów polskich miast, między innymi jego. - Ja się dzisiaj czuję ofiarą. Czuję się w Polsce niebezpiecznie – dodał.

W listopadzie 2018 roku Sąd Okręgowy w Gdańsku sprawę umorzył ze względu "na znikomą społeczną szkodliwość tego czynu". Sąd uznał, że nazwanie Młodzieży Wszechpolskiej "faszystami", choć niepoprawne merytorycznie, było uzasadnione, a popchnięcie "nie było mocne".

Rodzina opozycjonistów

Adamowicz wielokrotnie deklarował także chęć przyjęcia uchodźców. W czerwcu 2017 roku w Gdańsku podpisano nawet deklarację o współdziałaniu "w obszarze migracji wewnętrznych i zewnętrznych". "Przez wieki Polska była krajem wieloetnicznym i wielokulturowym, przyjmującym nowych przybyszów, gościnnym dla ludzi innych narodowości, ras czy religii" - napisano w dokumencie.

Paweł Adamowicz był drugim synem Ryszarda i Teresy Adamowiczów. Rodzina została przesiedlona na Pomorze z Wilna w 1946 roku. Jego starszy brat Piotr jest dziennikarzem i był opozycjonistą za czasów PRL. Paweł również udzielał się w organizacjach opozycyjnych.

W 1999 Paweł Adamowicz ożenił się ze swoją byłą studentką Magdaleną Abramską. Mają dwie córki. Przez lata małżeństwo zgromadziło spory majątek - Adamowicz uchodził za jednego z najbogatszych prezydentów miast w Polsce.

Polityk z przypadku

Karierę polityczną zaczął, jak sam twierdził w swojej książce "Gdańsk jako wyzwanie", przypadkiem – w 1990 roku dwie sąsiadki jego rodziców same zgłosiły jego kandydaturę na radnego i został wybrany.

W latach 1990-1994 Adamowicz był radnym Komitetu Obywatelskiego "Solidarność", w kolejnej kadencji (1994-1998) wybrany z koalicyjnej listy Unia Wolności-Partia Konserwatywna, pełnił w tym czasie funkcję przewodniczącego Rady Miasta Gdańska. W trzeciej kadencji (1998-2002) kandydował z listy AWS jako członek Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego. Został wówczas wybrany przez radnych na prezydenta Gdańska.

Pierwsze wybory bezpośrednie w 2002 roku Adamowicz wygrał w II turze, zdobywając 72 procent głosów i pokonując kandydata Sojuszu Lewicy Demokratycznej Marka Formelę. W 2006 roku zwyciężył już w I turze wyborów, uzyskując prawie 61 procent głosów, a w 2010 roku uzyskał prawie 54 procent głosów. W 2014 uzyskał reelekcję na kolejną kadencję, pokonując w II turze głosowania Andrzeja Jaworskiego z PiS.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: eŁKa/gp / Źródło: TVN24 Pomorze