Polska

Duda o "expose": koszty kryzysu spadną na najsłabszych

Polska

TVN 24Piotr Duda skomentował piątkowe wystąpienie szefa rządu

"Zapowiedź premiera dalszego uelastyczniania rynku pracy (...) to jasny sygnał, że koszty kryzysu znowu zostaną przerzucone na pracowników" - tak piątkowe wystąpienie szefa rządu skomentował w swoim oświadczeniu szef NSZZ "Solidarność" Piotr Duda. "Panie premierze Donaldzie Tusku, nie po to pan został premierem, aby przerzucać koszty kryzysu na najsłabszych Polaków. To potrafi każdy" - napisał Duda.

Według Dudy, Polaków dotknie przede wszystkim wydłużenie do 12 miesięcy okresu rozliczeniowego i wprowadzenie ruchomego czasu pracy.

Jego zdaniem, zmiany te będą to źródłem dalszego zubożenia społeczeństwa i istotnych problemów społecznych. "Mamy nadzieję, że premier zdaje sobie sprawę, że może dojść do eskalacji społecznego niezadowolenia. Solidarność nie będzie się temu biernie przyglądać" - ostrzegł.

Zamiast koła zamachowego młyńskie koło u szyi

Duda ocenił, że dotychczasowe doświadczenia z inwestycjami publicznymi, szczególnie tymi związanymi z Euro 2012 pokazały, że rząd sobie z nimi nie radzi

"Jak dotąd przyniosły one więcej złego niż dobrego. Doprowadziły do upadłości wielu firm, szczególnie z branży budowlanej i utraty tysięcy miejsc pracy. Jeśli dzisiaj słyszymy o inwestycjach na wielką skalę, które mają przeciwdziałać bezrobociu, jesteśmy pełni obaw. Jeśli będzie to wyglądało tak jak dotychczas, to zamiast koła zamachowego rozwoju gospodarki, będziemy mieli raczej młyńskie koło u szyi, które pociągnie nas na samo dno" - napisał.

Na tym nie koniec krytyki. "Hipokryzją ze strony premiera" Duda określił deklarację zdecydowanej walki z bezrobociem "w sytuacji zamrożenia wielu miliardów złotych na Funduszu Pracy". "Dopóki ich nie uwolni, nie ma prawa mówić o trosce o bezrobotnych i miejsca pracy" - uważa przewodniczący związku.

Dłuższy urlop macierzyński jak "kiełbasa na kiju"

Krokiem w dobrym kierunku Duda nazwał zapowiedź polityki prorodzinnej w postaci dłuższego płatnego urlopu macierzyńskiego, ale zarazem uznał, że będzie to miało bardzo ograniczony zakres.

"To taka typowa kiełbasa na kiju, bo przecież skierowana do młodych kobiet, z których 70 proc. pracuje dziś na śmieciówkach lub jest bezrobotna. Dlatego skorzysta z tego pozytywnego rozwiązania niewiele z nich, głównie pracujących na etacie, a tych w Polsce jest coraz mniej" - oświadczył.

Żadnych zmian w śmieciówkach

Duda podkreślił, że w piątek z ust premiera nie padło, jak zamierza wspierać demografię w przypadku młodych ludzi pracujących na tzw. umowach śmieciowych. "Jak chce im pomóc w założeniu rodziny przy zarobkach 1000-1500 zł brutto. Jak mają wziąć kredyt na zakup lub budowę domu i jak zamierza pan ich zachęcić do posiadania dzieci" - pytał. Nie usłyszeliśmy też od szefa rządu - uważa Duda - odpowiedzi na pytanie, skąd weźmie pieniądze na przyszłe emerytury dla ludzi dziś pracujących na śmieciówkach. "Niech premier powie publicznie, kto dopłaci przyszłym emerytom skazanym dzisiaj na umowy śmieciowe, jeśli nie uzbierają na minimalną emeryturę. Jak te osoby będą mogły skorzystać w przyszłości z emerytury częściowej, jeśli nie wypracują sobie odpowiedniej liczby lat pracy składkowych, uprawniających do tego świadczenia" - wyliczał. "Reszta wystąpienia to demagogia, skierowana raczej do własnej partii i koalicjanta, aby dyscyplinować tzw. swoje wojsko. Jesteśmy pewni, że to główny powód wygłoszenia przez premiera tzw. drugiego expose" - ocenił szef "S".

Rząd z wotum zaufania

Premier Donald Tusk na swój wniosek otrzymał w piątek od Sejmu potwierdzenie wotum zaufania dla swego rządu.

Zwracając się o nie przedstawił plany na 2013 r. Zapowiedział m.in. program "Inwestycje polskie", wydłużenie urlopów macierzyńskich do roku, 30 mld złotych inwestycji kolejowych oraz przetargi na nowe odcinki dróg. Wykluczył jednocześnie podnoszenie kosztów pracy, w tym - wbrew ostatnim doniesieniom prasy - "ozusowienie" tzw. umów śmieciowych.

Autor: mon//gak / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN 24

Raporty:
Pozostałe wiadomości