Sprawa toczy się przed sądem w Pleszewie w Wielkopolsce. Akt oskarżenia sporządzono już cztery lata temu. - Sprawa jest pod nadzorem administracyjnym ministra sprawiedliwości, który chce posiadać informacje, m.in. czy nie jest prowadzona przewlekle - tłumaczy prezes pleszewskiego sądu, Ireneusz Kawęcki.
Tłumaczenie może brzmieć kuriozalnie biorąc pod uwagę "liczby" sądu. Termin kolejnej rozprawy wyznaczono na 13-14 kwietnia. Do tej pory odbyło się ich już kilkanaście, ale aktu oskarżenia nie można było odczytać przede wszystkim z powodu zmian adwokatów, ich nieobecności lub nieobecności oskarżonych.
Akta sprawy liczą około 60 tomów, oskarżono w sumie 29 osób. Dwanaście z nich dobrowolnie poddało się karze i wyroki w ich sprawach już zapadły. - Osoby te zostały skazane na kary z warunkowym zawieszeniem ich wykonania oraz grzywny. Sąd orzekł również o zwrocie równowartości korzyści, które te osoby uzyskały w wyniku przestępstwa - wyjaśnia prokurator Cecylia Majchrzak.
"Proces żmudny"
Pozostałe osoby do winy się nie poczuwają. - Dlatego sąd musi przeprowadzić w każdym zakresie postępowanie dowodowe. Mamy przed sobą dość żmudny proces z udziałem ponad 700 świadków - mówi jeden z obrońców Cezary Nowakowski.
Prokuratura zarzuciła oskarżonym organizowanie i prowadzenie gier hazardowych w lokalach na terenie całego kraju. W tym celu założyli firmę, która wstawiała automaty do gier zręcznościowych, głównie w punktach usługowo-handlowych. Zdobywane w ten sposób pieniądze lokowali w innych przedsięwzięciach, m.in. zawierali fikcyjne umowy pożyczek.
- Automaty były tak ustawione, że pozwalały wygrywać tylko na początku gry. Szacuje się, że grupa ustawiła w całym kraju około 1260 takich urządzeń - mówi zastępca Prokuratora Okręgowego w Ostrowie Wlkp. Janusz Walczak.
Spirytus z rozpałki
Niektórym z podejrzanych zarzucono także nielegalny obrót spirytusem. O pranie brudnych pieniędzy oskarżeni są w tej sprawie m.in. były poseł Ziemi Kaliskiej kilku kadencji (ZSL, później PSL) Tadeusz S. i notariuszka z Jarocina.
Według prokuratury podejrzani mogli zarobić na automatach i handlu spirytusem co najmniej pięć milionów złotych. Z aktu oskarżenia wynika, że sprzedali oni około 52 tysięcy litrów skażonego spirytusu, który otrzymywali po odkażeniu rozpałki do grilla.
Były poseł i notariuszka oskarżeni są o udzielanie fikcyjnych pożyczek, które właścicielom automatów były potrzebne do legalizacji pieniędzy pochodzących z hazardu.
Za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą grozi kara do dziesięciu lat więzienia, a za udział w grupie - do pięciu lat.
Źródło: PAP