TVN24 | Łódź

"Wujka" nie było, w mieszkaniu była krew i fragment dywanu. Ciało znaleźli w rzece

TVN24 | Łódź

Aktualizacja:
Autor:
bż\kwoj
Źródło:
TVN24 Łódź
Prokuratura: podejrzewani jeszcze dzisiaj mają usłyszeć zarzuty
Prokuratura: podejrzewani jeszcze dzisiaj mają usłyszeć zarzutyTVN24 Łódź
wideo 2/4
kopania_OK

Nad rzekę mieli - jak wynika z dotychczasowych ustaleń śledczych - przyjechać wypożyczonym samochodem dostawczym. Wyciągnęli ze strefy bagażowej skatowane ciało, które zawinęli potem w dywan. - Wrzucili ciało z mostu do Bzury, ale utknęło ono na kamieniach - informują prokuratorzy badający sprawę śmierci 49-latka z Aleksandrowa Łódzkiego. O zabójstwo podejrzana jest 28-letnia kobieta i jej o rok starszy partner.

Noc z 12 na 13 listopada. Sąsiedzi 49-latka mieszkającego na jednym z osiedli w Aleksandrowie Łódzkim słyszą "niepokojące odgłosy". Mają wrażenie, że doszło do poważnej awantury w czasie odbywającej się w lokalu imprezy. O swojej wiedzy jednak nie informują służb.

O podejrzanych dźwiękach mówią dopiero dwa dni później siostrze 49-latka, właściciela lokalu, w którym była impreza. Siostra przyjechała na miejsce, bo nie mogła się skontaktować z bratem. Niedługo potem była już na policji i zgłaszała jego zaginięcie. 

Funkcjonariusze - jak opowiada nam Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury okręgowej - weszli do lokalu. I od razu zdali sobie sprawę, że z 49-latkiem musiało stać się coś bardzo złego:

- Na miejscu zauważyli ślady krwi i brak dużego fragmentu dywanu. W wyniku specjalistycznych badań ustalono, że krew była zmywana z podłogi - informuje prokurator. 

"Wujek"

W lokalu nie było 28-latki, która od jakiegoś czasu wynajmowała pokój od 49-latka. 

- Kobieta nazywała go "wujkiem". Z naszych ustaleń wynika, że kobieta uczestniczyła w nocy z czwartku na piątek w imprezie odbywającej się w mieszkaniu. Był na niej również jej o rok starszy partner - informuje Kopania. 

Co stało się potem? Te pytania chcieli zadać im śledczy, dlatego jeszcze tego samego dnia zostali zatrzymani przez policję. Ale zanim przedstawili swoją wersję zdarzeń, jeden z mieszkańców dokonał makabrycznego odkrycia. Pod jednym z mostów w rzece Bzurze pływały zwłoki zawinięte w dywan. Taki sam, jak ten, którego fragment został odcięty w mieszkaniu.

- Na szyi denata stwierdzono ciętą ranę, prawdopodobnie od noża - mówi Kopania.

 OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE>>>

Piątek

Prokuratorzy zrekonstruowali to, co działo się po czwartkowej awanturze. - Według wstępnych ustaleń śledczych, prawdopodobnie 49-latek został zamordowany podczas imprezy - informuje prokurator. Następnego dnia, w piątek, 28-latka i jej partner mieli pozbyć się ciała. W tym celu zadzwonili do znajomego i poprosili go o wypożyczenie samochodu dostawczego.

- Zawinęli zwłoki w dywan i wywieźli na most nad Bzurą. Następnie zrzucili ciało do rzeki. Zwłoki jednak utknęły pomiędzy kamieniami - opowiada Krzysztof Kopania.

Podejrzani usłyszeli zarzuty w poniedziałek po południu. Po tym, jak skończą składać wyjaśnienia, śledczy wystąpią o zastosowanie środków zapobiegawczych.

Za zbrodnię zabójstwa polski Kodeks karny przewiduje dożywocie. 

Do zbrodni doszło - według prokuratorów - w Aleksandrowie Łódzkim

Autor:bż\kwoj

Źródło: TVN24 Łódź

Źródło zdjęcia głównego: Google Maps

Pozostałe wiadomości