Przewodniczący komisji rozwiązywania problemów alkoholowych złapany na jeździe po alkoholu

TVN24

Urzędnik przyłapany na jeździe po alkoholuGoogle Earth
wideo 2/3

Przewodniczący gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych w Miliczu (Dolnośląskie) miał prowadzić auto, mając ponad promil alkoholu w organizmie. Później sam opublikował na jednym z portali społecznościowych oświadczenie, w którym przeprosił za swoje zachowanie i zrezygnował ze wszystkich funkcji publicznych. - Jest nam znana ta sytuacja - mówi sekretarz gminy Milicz, Dariusz Moczulski.

Piotr Dwojak, oficer prasowy policji w Trzebnicy poinformował, że funkcjonariusze rzeczywiście zatrzymali w niedzielę wieczorem do kontroli 56-letniego mężczyznę. Kierowca był pod wpływem alkoholu.

- Po badaniu alkomatem okazało się, że ma ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu. Zostało mu odebrane prawo jazdy, po czynnościach został zwolniony do domu. Przed sądem odpowie za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości - mówił policjant. Nie chciał ujawnić danych zatrzymanego.

Zrezygnował, przeprosił

Niedługo później sam Dariusz D. - przewodniczący gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych w Miliczu i jednocześnie kierownik wydziału oświaty tamtejszego urzędu opublikował na jednym z portali społecznościowych oświadczenie, w którym przeprasza za swoje zachowanie:

Pełen żalu, a przede wszystkim wstydu informuję, że wczoraj w Żmigrodzie odebrano mi prawo jazdy za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości. Rezygnuję ze wszystkich funkcji publicznych i oddaję się do dyspozycji Burmistrza Gminy Milicz. Żadnym usprawiedliwieniem nie jest dla mnie fakt, że alkohol spożywałem dzień wcześniej i że nie miałem poczucia nietrzeźwości. Żałuję, wstydzę się; zawiodłem wielu ludzi, którzy mi ufali. Wyciągnąłem wnioski.

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy sekretarza gminy Milicz, Dariusza Moczulskiego.

- Jest nam znana ta sytuacja. Pracownik jest nieobecny w pracy. Złożył oświadczenie, że rezygnuje z pełnienia funkcji i oddaje się do dyspozycji burmistrza. Czekamy na informacje od służb prowadzących to postępowanie. Po ich otrzymaniu podejmiemy dalsze decyzje. Do zdarzenia doszło w niedzielę, poza godzinami pracy. Taka postawa na pewno zasługuje na potępienie - mówi Moczulski.

Autor: ib/ks / Źródło: TVN24 Wrocław