Dawid K nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia. Zawnioskował o udostępnienie mu akt. Prokurator podjął decyzję o zastosowaniu dozoru policji, poręczenia majątkowego w kwocie 200 tysięcy złotych i zakazu opuszczenia kraju z zatrzymaniem paszportu.
Przedstawienie zarzutu, jak wyjaśnił rzecznik, poprzedzone było analizami dokumentacji pracowniczej Dawida K. ze szpitali: Południowego i Bródnowskiego, a także z przychodni, zabezpieczono też dokumenty z Rady Dzielnicy Ursynów.
- Zwrócono się do stacji telewizyjnych o przesłanie płyt z nagraniami określonych programów, w których miał występować lekarz. Przesłuchano również niezbędnych świadków związanych z rozliczaniem składanych faktur. Uzyskano ponadto wszelkie możliwe dane elektroniczne, które były do uzyskania. Zwróciliśmy się do operatorów telekomunikacyjnych, do władz szpitala o nadesłanie wszelkich logowań do sprzętu komputerowego, do bramek wejściowych, do parkingu szpitalnego. Nawet zwróciliśmy się o nadesłanie danych informatycznych do linii lotniczych - podkreślił prokurator.
Zlecona została także CBA analiza wszystkich tych informacji, z której wynika, że w wielu przypadkach lekarz Dawid K. nie przebywał w szpitalu, co miało wynikać z dokumentacji, ale przebywał poza Warszawą, albo nawet poza granicami kraju.
"Zeznania nie są tak kategoryczne, jakby się wszyscy spodziewali"
Drugie postępowanie dotyczy działania różnych osób odpowiedzialnych za prawidłowy nadzór nad funkcjonowaniem Szpitala Południowego. Śledztwo zostało wszczęte w związku z informacjami, które były ordynator oddziału chirurgii Szpitala Południowego Emil Jędrzejewski przedstawił w wywiadzie w Kanale Zero. Stwierdził tam m.in., że na oddziale ratunkowym Szpitala Południowego procedury medyczne były wykonywane wadliwie. W wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań, które w niektórych przypadkach miały zakończyć się śmiercią pacjentów.
Medyk złożył w tej sprawie zeznania. - Możemy na tym etapie już potwierdzić, że zeznania doktora Jędrzejewskiego, nie są tak kategoryczne, jakby się wszyscy spodziewali, zwłaszcza po obejrzeniu pamiętnego wywiadu w Kanale Zero - powiedział prokurator Skiba.
Wyjaśnił, że są to zeznania świadka głównie ze słyszenia, a nie świadka naocznego, gdzie stopień kategoryczności jest bardzo ograniczony.
Podkreślił, że najważniejszym wątkiem dotyczącym śledztwa jest kwestia błędów w sztuce lekarskiej zarówno w zakresie zabiegowym, jak i diagnostycznym - chodzi o pięć przypadków.
- Biorąc pod uwagę zupełnie inną dynamikę, jeśli chodzi o gromadzenie materiału dowodowego w przypadku błędów w sztuce lekarskiej i ilość weryfikowanych potencjalnych zaniedbań, prokurator podjął decyzję o wyłączeniu materiału dowodowego do odrębnego postępowania i zostało zainicjowane nowe śledztwo we wrześniu tego roku - przekazał.
Zaznaczył, że Dawid K. będzie przesłuchiwany w tej sprawie w charakterze świadka.
VIP-roomu nie było?
Kolejny wątek, który jest brany pod uwagę przez prokuraturę to kwestia funkcjonowania tzw. VIP-roomu i skróconej ścieżki przyjmowania pacjentów.
- Dotychczas zebrane dowody w postaci zeznań świadków nie potwierdzają, iż pomieszczenie przejęte od Warszawskiego Centrum Chirurgii Kręgosłupa było wykorzystywane w innym celu niż przewidziano w regulaminie szpitala - zaznaczył rzecznik warszawskiej prokuratury.
Podkreślił, że w szczególności nikt nie potwierdził, iż widział jakichś polityków czy celebrytów. - Zabezpieczyliśmy monitoring, z którego również nie wynika, aby ktoś w ciągu ostatnich dni przed zabezpieczeniem monitoringu udzielał tam jakikolwiek świadczeń - dodał.
- Natomiast w zeznaniach kilku świadków, głównie z rejestracji SOR-u, pojawiła się kwestia skróconej ścieżki udzielania porad medycznych - zaznaczył. Wyjaśnił, że osoby, które dzwoniły na rejestrację, prosiły o poradę do doktora Dawida K., jak również powoływały się, że telefon dostały w specjalnym trybie od tego lekarza.
Przekazał też, że prokuratura wytypowała już kilkanaście osób, zarówno polityków, jak i osoby rozpoznawalne, które będą przesłuchiwane w ciągu najbliższych tygodni przez prokuraturę i CBA.
Czwarte śledztwo, które jest nadzorowane w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, dotyczy nieprawidłowości w prosektorium Szpitala Południowego. W śledztwie tym badana jest kwestia tzw. łapownictwa menadżerskiego polegającego na pobieraniu nienależnych opłat w związku z ubieraniem zwłok, polecaniem różnych zakładów pogrzebowych przez kierownictwo prosektorium oraz weryfikowana jest kwestia ewentualnego znieważenia zwłok. Zostało zainicjowane w związku z publikacją portalu Onet.
Prokurator Skiba przekazał, że na apele prokuratury o zgłaszanie się świadków odpowiedziało siedem osób - dwóch przedstawicieli branży funeralnej, trzech przedstawicieli rodzin i jednego pracownika szpitala. Zaapelował do branży funeralnej, żeby jej przedstawiciele zgłaszali się do prokuratury.
Kolejna konferencja w tych sprawach planowana jest na drugą połowę stycznia.
"Prawo obowiązuje każdego".
Do sprawy odniósł się Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości.
"Badamy wątek niedopełnienia obowiązków przez władze szpitala i urzędników warszawskiego ratusza w tym kwestię nielegalnego omijania triażu dla tzw. pacjentów VIP kosztem zwykłych ludzi. Prowadzimy śledztwo w sprawie błędów medycznych skutkujących zgonami i bezpośrednim narażeniem życia pacjentów. Rozliczamy korupcję w prosektorium i proceder żerowania na tragedii rodzin osób zmarłych. Prawo obowiązuje każdego bez względu na funkcję, status społeczny czy polityczne powiązania. Odpowiedzialni za te nadużycia poniosą konsekwencje" - napisał na X.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi cztery śledztwa w sprawie patologii w Warszawskim Szpitalu Południowym. Lekarzowi Dawidowi K. ogłoszono zarzuty wyłudzenia ponad 583 tys. zł za fikcyjne dyżury na SOR i OIT. Zastosowano 200 tys. zł poręczenia majątkowego i dozór policji. Badamy wątek niedopełnienia obowiązków przez władze szpitala i urzędników warszawskiego ratusza w tym kwestię nielegalnego omijania triażu dla tzw. pacjentów VIP kosztem zwykłych ludzi. Prowadzimy śledztwo w sprawie błędów medycznych skutkujących zgonami i bezpośrednim narażeniem życia pacjentów. Rozliczamy korupcję w prosektorium i proceder żerowania na tragedii rodzin osób zmarłych. Prawo obowiązuje każdego bez względu na funkcję, status społeczny czy polityczne powiązania. Odpowiedzialni za te nadużycia poniosą konsekwencje. https://t.co/6pRIcQoCRR
— Waldemar Żurek (@w_zurek) October 7, 2026
Radny i lekarz milioner
Lekarz Dawid K. - według publikacji portalu Zero.pl - jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radny Koalicji Obywatelskiej warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku w placówkach medycznych 1,6 mln zł. Z ustaleń dziennikarzy portalu wynikało też, że na prowadzonym przez niego oddziale politycy KO mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.
K. zrezygnował z członkostwa w KO i z mandatu radnego dzielnicy Ursus; zwrócił też szpitalowi część wypłaconych mu pieniędzy – pół miliona złotych, które szpital musiał mu oddać ze względu na brak możliwości zaksięgowania.