W sobotę na ulicy Brechta w Warszawie do starszej kobiety podbiegł mężczyzna i wyrwał jej torebkę. Z informacji funkcjonariuszy wynikało, że zrobił to dobrze im znany 45-latek. Udali się w okolice ulicy Równej, gdzie po napadzie miał uciec i tam go zatrzymali.
Pieniądze zabrał, torebkę wyrzucił
"W trakcie rozmowy mężczyzna przyznał się do dokonania kradzieży. Oświadczył, że zabrał ponad 150 złotych, a torebkę oraz pozostałe przedmioty wyrzucił do pojemnika na śmieci pomiędzy budynkami" - opisał w komunikacie asp. Kamil Sobótka z Komendy Stołecznej Policji.
Policjanci sprawdzili wskazane miejsce i znaleźli tam skradzione przedmioty. "Podczas przeszukania zatrzymanego funkcjonariusze znaleźli przy nim 136,48 złotych. Pieniądze zostały zabezpieczone jako dowód w sprawie" - dodał Sobótka.
Ta sama pokrzywdzona, ten sam napastnik
Pokrzywdzoną w sobotnim zdarzeniu była kobieta, którą w grudniu ubiegłego roku napadł ten sam mężczyzna. O tym zdarzeniu informowaliśmy na tvnwarszawa.pl. Wówczas napastnik przez kilkanaście sekund szarpał starszą kobietę i przeciągnął ją po chodniku, próbując wyrwać torbę.
W związku z tamtym zdarzeniem sąd zastosował wobec mężczyzny tymczasowy areszt. Usłyszał wówczas zarzuty rozboju w warunkach multirecydywy i kradzieży zuchwałej w recydywie. Grozi mu od trzech do 22,5 roku więzienia.
Proces się jeszcze nie rozpoczął, ale areszt tymczasowy się skończył i nie został przedłużony. 45-latek kobietę napadł w dniu wyjścia na wolność.
Jak poinformowała Komenda Stołeczna Policji, mężczyzna w poniedziałek ma usłyszeć zarzuty za sobotnie zdarzenie.
Wtedy też zapadnie decyzja czy do sądu trafi wniosek o kolejny tymczasowy areszt.
Opracowała Magdalena Gruszczyńska
Źródło: tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: Komenda Stołeczna Policji