Uciekinier schwytany 5 minut przed odlotem

TVN24

Port Lotniczy Ławica | Bernard LatanowiczMężczyźnie nie udało się odlecieć z Poznania

Dostać zgodę na pracę poza aresztem, uciec, zabrać paszport z domu i jak najszybciej wylecieć z Polski. Taki plan opracował jeden z więźniów osadzony pod Poznaniem. Prawie mu się udało. Policjanci zatrzymali go tuż przed wejściem na pokład samolotu.

- Wszystko rozegrało się w kilka godzin. Gdyby nie błyskawiczne działanie naszych kryminalnych, mężczyźnie udałoby się uciec. O powodzeniu akcji zadecydowało dosłownie pięć minut – mówi Marcin Marcinkowski z komendy policji w Obornikach. - Mężczyzna zdążył przejść odprawę i przechodził przez bramki, gdy na lotnisku na Ławicy pojawili się funkcjonariusze służby więziennej - mówi.

I cały misterny plan poszedł…

Plan był starannie przygotowany przez uciekiniera. – Praca poza aresztem śledczym to przywilej, na który trzeba zasłużyć na przykład dobrym zachowaniem. Dla więźnia to taka furtka do wolności – wyjaśnia Marcinkowski.

35-latek postanowił z niej skorzystać. Kiedy otrzymał zgodę na pracę poza aresztem, mężczyzna razem ze swoją partnerką przygotował plan ucieczki.

Pierwszy dzień w pracy miał normalnie przepracować, by nie budzić podejrzeń. Drugiego uciec z kraju.W tym celu jego partnerka zarezerwowała dwa bilety lotnicze do Dusseldorfu. – Podejrzewamy, że wybór miasta był przypadkowy i wybrali lot w najbliższym terminie. Stamtąd mogli przesiąść się na kolejny samolot. Ustalenie, gdzie przebywają byłoby wyjątkowo trudne – tłumaczy Marcinkowski.

Nie lubi poniedziałku

Cała akcja rozegrała się w poniedziałek rano. – Otrzymaliśmy informacje od służby więziennej, że mężczyzna uciekł z miejsca pracy. Do akcji wkroczyli natychmiast policjanci z wydziału kryminalnego w Obornikach, ponieważ właśnie z tych okolic pochodził zbieg. Sprawdziliśmy mieszkanie, które wynajmowała partnerka Marka D. Kobiety nie było na miejscu, a sąsiedzi nie widzieli jej tego dnia – mówi Marcinkowski.

Po kilku godzinach policjantom udało się ustalić, że mężczyzna ten wraz z swoją partnerką chce wylecieć z kraju. – Decydująca okazała się znajomość terenu i ludzi. Dzięki temu udało się szybko ustalić fakty, które pozwoliły w ostatniej chwili ująć uciekiniera – tłumaczy Marcinkowski.

Decydowały minuty

Samolot do Dusseldorfu wylatywał z Poznania o godzinie 13:30. - Na lotnisko w Poznaniu pojechali funkcjonariusze służby więziennej. Do odlotu pozostało 5 minut, uciekinier wraz z partnerką byli już po odprawie, a przed nimi stanęli mundurowi – opowiada Marcinkowski.

Jak mężczyźnie, który powinien przebywać w areszcie udało się przejść odprawę? – Na czas odbywania kary w areszcie osadzonym odbierany jest dowód osobisty. Mężczyzna prawdopodobnie posługiwał się paszportem. W momencie kiedy przechodził odprawę nie był jeszcze na liście osób poszukiwanych, bo minęło zbyt mało czasu – wyjaśnia Marcinkowski.

Marek D. został zatrzymany i trafił z powrotem do aresztu. – Mężczyzna spędzi więcej czasu „za kratkami”. Nie ma też już szansy na zgodę, by podczas odbywania dalszej kary pracować poza murami więzienia – tłumaczy Marcinkowski.

Autor: FC / Źródło: TVN 24 Poznań