Polska

"To Lech Kaczyński poznał mnie z Krauzem"

Polska

Aktualizacja:

Z Krauzem poznał mnie Lech Kaczyński - powiedział "Dziennikowi" Janusz Kaczmarek w przeddzień postawienia mu zarzutów.

"Dziennik" opublikował rozmowę z Januszem Kaczmarkiem, którą przeprowadził w środę wieczorem, w przeddzień zatrzymania b. szefa MSWiA przez ABW. Wywiadu redakcja nie zdążyła autoryzować, bo Kaczmarka zatrzymano.

Kaczmarek uważa za śmieszne zarzuty, jakoby miał chronić Krauzego. - Premier zapytał mnie ogólnie o kontakty z Woszczerowiczem, Krazuem i Netzlem i ja mu ogólnie odpowiedziałem. Kiedy padły pierwsze zdania i jakimś układzie biznesowym, to najpierw myślałem, że chodzi o moją rozmowę z Kulczykiem - mówi "Dz" Kaczmarek.

Ziobro boi się sprawy Blidy Pytany, czego - według jego wiedzy - boi się minister sprawiedliwości odparł: "Sprawy Blidy. Przecież tam prokuratorzy odmawiali stawiania zarzutów". I dodał, że nie wykluczałby tego, że Zbigniew Ziobro interesował się szczegółami tej sprawy na bieżąco i odbywał narady z prokuratorami z Katowic prowadzącymi śledztwo ws. mafii węglowej. - Ziobro bardzo się cieszył przy tej sprawie, że wreszcie dopadł "układ", bo będzie wyjście nie tylko na Blidę, ale i na innych polityków SLD - powiedział - b. szef MSWiA.

Nie ujawniłem żadnej tajemnicy służbowej Janusz Kaczmarek jest przekonany, że zeznając przed komisją ds. służb specjalnych nie ujawnił tajemnic śledztwa, co dałoby prokuraturze podstawy do postawienia mu zarzutów. - Posłowie mają dopuszczenie do tajemnic, a poza tym ja nie ujawniałem informacji ze śledztw - podkreślił w rozmowie z "Dziennikiem". - Ale jeśli Pan powiedział, że u Andrzeja Leppera został założony już w styczniu podsłuch, to przecież ewidentnie naruszył Pan tajemnicę - pytał "DZ". - Ale ja tego nie powiedziałem. Opisałem tylko taką sytuację, w której Zbigniew Ziobro mi się pochwalił, że podpisał wniosek o podsłuch u polityka i że musiało to być przed 8 lutego, bo do wtedy byłem prokuratorem krajowym - odpowiedział. - A zbieranie haków na polityków i dziennikarzy? - dociekała dziennikarka. - To też nie były informacje ze śledztw. Mówiłem o takich naradach Zbigniewa Ziobry głównie z udziałem szefa ABW, pana Bogdana Święczkowskiego, kiedy albo się ukazał jakiś tekst w gazecie na temat polityków, a oni ustalali, że trzeba się tym zająć i albo wszcząć śledztwo, albo służby mają podjąć rozpracowanie. Tak było ze sprawą Grzegorza Schetyny.

Podczas jednej z narad premier Kaczyński powiedział, że słyszał, jakoby Donald Tusk w młodzieńczych latach prowadził hulaszczy tryb życia i że warto to sprawdzić. Nie zdziwiłbym się, gdyby ABW potraktowała to jak polecenie zajęcia się Tuskiem. Kaczmarek dla Dziennika

Premier wierzył we wszystko, co podsuwał mu Ziobro Były szef MSWiA odniósł się także do informacji o rzekomych notatkach ABW z plotkami o Jarosławie Wałęsie. Mówił, że to taki "Jeszcze jeden z mechanizmów". - Taka notatka musi być zarejestrowana w ABW i łatwa do odnalezienia. Święczkowski brał takie pojedyncze kartki, wkładał je w okładki z napisem ABW i przynosił do Zbigniewa Ziobry. Tutaj zresztą Zbigniew Ziobro znakomicie się dogadywał z premierem. Kiedy Jarosław Kaczyński widział takie notatki ze służb z napisem "ściśle tajne", to bezkrytycznie im wierzył, nawet gdyby Ziobro podsunął mu oczywistą bzdurę, ale z klauzulą nadaną przez służby też by uznał, że to sama prawda - opowiadał Kaczmarek "Dziennikowi". Podkreślił też, że prezydent nie przyjmował wszystkiego tak bezkrytycznie. - Lech Kaczyński poznał, jako minister sprawiedliwości, wiele takich spraw i miał do tego dystans, a samego Ziobry też nie cenił zbyt wysoko. Zaznaczył jednocześnie, że "Ziobrze nie był potrzebny prezydent, bo wystarczy, że ma dwustuprocentowe poparcie premiera".

Kiedy Jarosław Kaczyński widział takie notatki ze służb z napisem "ściśle tajne", to bezkrytycznie im wierzył, nawet gdyby Ziobro podsunął mu oczywistą bzdurę Kaczmarek dla Dziennika2

O inwigilowaniu mediów, poszczególnych dziennikarzy i polityków W wywiadzie dla "Dziennika" Kaczmarek powiedział ponadto, że pamiętam też "taką naradę, podczas której ustalano, że zostaną wzięte te materiały ze sprawy FOZZ, które dotyczą ITI, a ABW zajmie się rozpracowywaniem tego". - Tak samo za część układu uchodziły Polsat i Agora czy wydawca "Super Expressu" - dodał. Odnosząc się do śledztw w sprawie poszczególnych dziennikarzy powtórzył, że wie, iż brane były billingi Bogdana Wróblewskiego, Wojciecha Czuchnowskiego, Macieja Dudy i dwóch dziennikarzy RMF. - Ziobro mówił mi, że są na nich określone materiały - powiedział Kaczmarek. Zapytany, czy według jego wiedzy inwigilowano polityków odparł: - Przypominam sobie takie zdarzenie. Poseł Samoobrony, Krzysztof Sikora, zgłosił policji, że ktoś go śledzi. Myśleliśmy, że to takie wymysły, ale sprawdziliśmy, i jak mi powiedział Kornatowski, okazało się, że samochód, który za nim jeździ, jest z CBA.

Wiem, że mam do czynienia z mściwymi ludźmi Kaczmarek dla dziennika3

Źródło: "Dziennik", tvn24.pl