Tajne spotkania Drzewieckiego sprawdzi komisja

 
Drzewiecki spotkał się potajemnie z Sobiesiakiem
Źródło: TVN24
Spotkania byłego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego z biznesmenem od hazardu Ryszardem Sobiesiakiem zbada komisja hazardowa - zapowiedział jej szef Mirosław Sekuła. Jedno z nich, które zataił polityk PO, odbyło się tuż przed wybuchem afery hazardowej - pisze "Rzeczpospolita".

Sekuła nie chciał komentować medialnych doniesień. Zapowiedział jedynie, że komisja hazardowa będzie wyjaśniać sprawę spotkań polityka PO z biznesmenem, który lobbował u polityków PO za korzystnymi dla branży hazardowej zapisami w ustawie o grach i zakładach wzajemnych.

Tajne spotkanie - pokój 606

Z ustaleń Centralnego Biura Antykorupcyjnego wynika, że początkowo Drzewiecki umówił się z Sobiesiakiem w warszawskim biurowcu Metropolitan przy pl. Piłsudskiego. Już po tym, jak ówczesny szef Biura Mariusz Kamiński przesłał członkom prezydium parlamentu oraz prezydentowi informację o aferze hazardowej.

Pisał w niej m.in. o rozmowach Drzewieckiego i ówczesnego szefa klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego z biznesmenami z branży hazardowej oraz o prawdopodobnym przecieku w sprawie akcji CBA o kryptonimie "Black Jack".

Drzewiecki nie pojawił się w umówionym miejscu.

Jak ustalili agenci CBA, wcześniej skontaktował się z nim pewien mężczyzna. Po rozmowie z nim minister zamiast do Metropolitanu pojechał do hotelu Radisson przy ul. Grzybowskiej. Tam w pokoju 606 spotkał się z Sobiesiakiem. Po dziesięciu minutach Drzewiecki opuścił hotel. CBA zabezpieczyło taśmy z kamer monitoringu w hotelu.

Rzecznik CBA Jacek Dobrzyński odmówił potwierdzenia tych informacji. Stwierdził, że śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie i dlatego tylko ona jest kompetentna do udzielenia informacji na ten temat.

Drzewiecki nie odbierał w środę telefonu.

Rozmowy, pismo i dymisja

Wcześniej, po ujawnieniu afery hazardowej minister powiedział dziennikarzom, że spotkał się z Sobiesiakiem jedynie w maju w swoim łódzkim domu. Mieli rozmawiać m.in. o zatrudnieniu córki biznesmena w Totalizatorze Sportowym (miała wystartować w konkursie na jedno z dyrektorskich stanowisk).

Jak wynika z podsłuchów CBA, 27 sierpnia Sobiesiak rozmawiał o córce z Janem Koskiem, innym przedsiębiorcą z branży hazardowej. Stwierdził, że wycofała się ze starań o posadę w Totalizatorze, "bo tam KGB, CBA, jak się spotkamy, to ci powiem, donosów było tyle, że k... wiesz".

Właśnie ta rozmowa była dla CBA przesłanką, że doszło do przecieku.

Wassermann: Takie doniesienia będą testem wiarygodności

Wassermann: Takie doniesienia będą testem wiarygodności

Jaka była rola Drzewieckiego w tworzeniu ustawy hazardowej? Niewielka, ale to właśnie on 30 czerwca podpisał pismo do Ministerstwa Finansów, w którym informował, że jego resort nie chce pieniędzy z tzw. dopłat, jakimi miały być objęte automaty o niskich wygranych. Po rozmowie z szefem CBA premier Donald Tusk 19 sierpnia poprosił Drzewieckiego o wyjaśnienia. 2 września Drzewiecki wysłał do resortu finansów pismo, w którym wycofał się z proponowanego rozwiązania.

Drzewiecki podał się do dymisji 5 października.

PiS: Takich doniesień będzie więcej

Członek komisji hazardowej Zbigniew Wassermann z PiS nie ma wątpliwości, że opinia publiczna będzie jeszcze wiele razy zaskakiwana tego typu doniesieniami, jak w przypadku Drzewieckiego. I będzie to kolejna próba wiarygodności tych, których nazwiska przewijają się w aferze hazardowej.

- W pigułce można ją sprowadzić do wiarygodności dwóch najistotniejszych postaci - wiarygodności tego, co mówił premier Donald Tusk i wiarygodności tego, co mówił szef CBA Mariusz Kamiński - stwierdził Wassermann. - To będzie ostateczna weryfikacja tego, czy mieliśmy do czynienia z motywowaną politycznie prowokacją ze strony CBA, jak mówi premier, czy to była prowokacja ze strony szefa rządu w stosunku do Mariusza Kamińskiego - dodał.

Źródło: Rzeczpospolita, PAP

Czytaj także: