Śledczy szukają świadków wypadku na "gierkówce"

Śledczy apelują do świadków wypadku
Śledczy apelują do świadków wypadku
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Śledczy poszukują świadków tragicznego wypadku, do jakiego doszło w środę w Chrzczonowicach. Pierwszej pomocy rannym udzielali lub też mogli widzieć zderzenie kierowcy samochodów ford mondeo w kolorach: jasnobeżowym i srebrny metalik oraz kierowca czerwonej mazdy 323. Rejestracja jednego z fordów zaczynała się od liter "SM".

Śledczy liczą, że ci świadkowie zgłoszą się do prokuratury lub na policję. - Gorąca prośba z naszej strony, by skontaktowali się z prokuraturą w Rawie Mazowieckiej, bądź policją w Skierniewicach - powiedział Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi. I dodał: - To pozwoli nam w najszybszym terminie ustalić przyczyny tej katastrofy.

Według Kopani, kierowcy samochodów ford mondeo w kolorach: jasnobeżowym i srebrny metalik oraz kierowca czerwonej mazdy 323, posiadają najprawdopodobniej informacje o okolicznościach wypadku. Zapewnił jednocześnie, że śledczy wraz z policją intensywnie pracują nad wyjaśnieniem, jak doszło do tragedii na drodze krajowej nr 8 w miejscowości Chrzczonowice (łódzkie).

W środę rano mikrobus wiozący pracowników firmy ochroniarskiej zderzył się z tirem. Trzy kobiety i pięciu mężczyzn zginęło na miejscu, a 10 osób zostało rannych.

Czekają na ekspertyzę

W czwartek - wbrew zapowiedziom - nie będzie znana ekspertyza biegłych w sprawie pęknięcia opony w samochodzie ciężarowym, który uczestniczył w wypadku w Chrzczonowicach. Potrzebne są bowiem dodatkowe badania mechanoskopijne. - Na wnioski w tym zakresie musimy jeszcze poczekać - zastrzegł Kopania. I dodał: - W dalszym ciągu nie wiemy, czy pęknięcie opony to przyczyna czy skutek wypadku.

Tir jechał z prędkością 85km/h przy dozwolonej prędkości 70 km/h (prokuratura podawała wcześniej, że dozwolona prędkość na tej drodze to 50 km/h ). - Nie jesteśmy w stanie stwierdzić dziś, czy prędkość ta przyczyniła się do wypadku - zastrzegł Kopania.

Prokuratura czeka też na oficjalną decyzję w sprawie przesłuchania kierowcy tira. Dziś nie zostanie on przesłuchany, bo zgody na to nie wyrazili lekarze ze względu na zły stan zdrowia.

Źródło: TVN24, tvn24.pl

Czytaj także: