Polska

Instruktor narciarski zginął na miejscu

Polska

Aktualizacja:
TVN24Mimo akcji ratowniczej, narciarza nie udało się uratować

Na stoku Bieńkula, należącym do ośrodka narciarskiego w Szczyrku, zginął instruktor narciarstwa z Białej Podlaskiej. 25-latek wypadł z trasy i uderzył w drzewo. Zginął na miejscu. To pierwszy śmiertelny wypadek w Beskidach. Z powodu padającego śniegu niemal w całym paśmie górskim panują trudne warunki turystyczne.

Tragiczny wypadek wydarzył się około godz. 9, niedługo po uruchomieniu wyciągów. - Do wypadku doszło na bardzo trudnej, czarnej trasie Bieńkula. Narciarz wypadł z tej trasy na jej najbardziej stromym fragmencie i wjechał w zadrzewiony teren - poinformował naczelnik Beskidzkiej Grupy GOPR Jerzy Siodłak.

Wypadek zauważył z oddali inny narciarz, który jechał za instruktorem. Na miejsce zostali wezwani ratownicy GOPR. Akcja reanimacyjna nie przyniosła rezultatu. Lekarz stwierdził zgon narciarza. Według rzeczniczki bielskiej policji podkom. Elwiry Jurasz ofiara wypadku nie miała kasku.

Ofiara wypadku to mieszkaniec Białej Podlaskiej, który od tygodnia udzielał w Szczyrku lekcji mniej doświadczonym narciarzom.

Trasa Bieńkula jest uważana za jedną z najtrudniejszych w Beskidach. Prowadzi z Hali Skrzyczeńskiej do Czyrnej. Przy półtorakilometrowej długości różnica wzniesień wynosi około 400 metrów.

Nocne akcje ratownicze GOPR

Z powodu opadów śniegu trudne warunki turystyczne panują też w Bieszczadach. Ostatniej nocy ratownicy bieszczadzkiej grupy GOPR dwa razy interweniowali.

W dolinie Moczarnego na wysokości ok. 850 m n.p.m przy granicy ze Słowacją Straż Graniczna natrafiła na dwóch mocno wyziębionych obcokrajowców. Wezwani na pomoc ratownicy GOPR obu ewakuowali. Poszkodowani zostali przekazani do pogotowia ratunkowego w Lesku - poinformował ratownik dyżurny grupy, Kamil Krechlik.

Pomocy potrzebował także turysta, który po wyjściu z Dołżycy zabłądził w górach. - 33-latek szybko został odnaleziony i sprowadzony do schroniska - powiedział ratownik.

Wybierający się w góry bardzo często zapominają o podstawowych zasadach bezpieczeństwa. Jak informuje GOPR, w górnych partiach Bieszczad nadal obowiązuje pierwszy, w pięciostopniowej rosnącej skali, stopień zagrożenia lawinowego.

W piątek rano na Połoninie Wetlińskiej termometry wskazywały jeden stopień mrozu. Wieje tam słaby wiatr, mgła ogranicza widoczność do 50 metrów, a średnia pokrywa śnieżna wynosi ok. 40 cm. Wiele szlaków górskich jest nieprzetartych.

Okolice zdarzenia w Zumi.pl

Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości