Dziś matka wskazuje, że doszło do nieszczęśliwego wypadku w domu. Magda miała wypaść jej z rąk przez śliski kocyk i uderzyć główką w próg. Jak relacjonuje, główka dziecka miała być bezwładna, a usta sine. Spanikowana nie wiedziała co robić, włożyła ciało córki do wózka i poszła nad rzekę, gdzie ciało zakopała. Taką wersję kobieta przekazała Krzysztofowi Rutkowskiemu, wskazując gdzie szukać dziecka. Detektyw jej wyznanie nagrał.
Tutaj znów pojawia się znak zapytania. Ojciec Magdy wcześniej w programie "Uwaga" TVN stwierdził, że razem z kobietą i dzieckiem wyszedł z domu, zniósł wózek na dół i dopiero wtedy małżeństwo rozstało się. Matka z dzieckiem poszła w swoją stronę, a ojciec wraz z kolegą pojechał do sklepu. O żadnym wypadku nie było mowy. Czy to możliwe, żeby ojciec będąc w domu mógł nie wiedzieć, że coś się stało?
Gdzie jest ciało
Niejasności pojawiały się już wcześniej. Np. w kwestii miejsca, do którego w trakcie rzekomego porwania miała iść kobieta. Policjantom wezwanym na miejsce matka Magdy tłumaczyła, że szła z wózkiem do pracy, a jest bezrobotna, potem twierdziła, że szła tylko szukać pracy, a jeszcze później, że z Magdą chciała iść do babci.
Wariograf
Niejasna i dająca podstawy do podejrzeń jest sprawa badania wariografem. Ojciec zaginionej dziewczynki poddał się w środę takiemu badaniu. Rezultat badania: "nieodbiegający od normy". Matka Magdy - pomimo wcześniejszych deklaracji o chęci poddania się badaniu - odmówiła ze względu na zły stan zdrowia. Jak twierdził Rutkowski, takich prób badania było kilka.
6-miesięczna Magda zaginęła w ubiegły wtorek, dziewięć dni temu. Zaraz po zdarzeniu matka dziecka mówiła, że została uderzona i zasłabła. Gdy się ocknęła Magdy już nie było w wózku. Śledztwo przez cały czas nie dawało rezultatu, pomimo intensywnych poszukiwań. Za informacje ws. zaginięcia wyznaczono wysoką nagrodę.
Źródło: tvn24.pl