Kultura i styl

"Batman z Baltimore" nie żyje. Zginął w wypadku na autostradzie

Kultura i styl


Przez 14 lat przebierał się w uszyty na zamówienie kostium Batmana i wsiadał do samochodu stylizowanego na Batmobil. Odwiedzał chore dzieci, które obdarowywał bat-gadżetami: książkami czy bransoletkami z charakterystycznym żółto-czarnym symbolem. Za wszystko "Batman z Baltimore", jak ochrzciły go media, płacił z własnej kieszeni. Zginął w niedzielę w wypadku na autostradzie. Naprawdę nazywał się Leonard Robinson.

To był tragiczny zbieg okoliczności. "Batman z Baltimore" jechał właśnie autostradą I-70 swoim czarnym Lamborghini przerobionym tak, aby wyglądał jak Batmobil. Niespodziewanie silnik samochodu uległ awarii, więc Robinson zatrzymał się i wysiadł. Chwilę później potrąciła go jadąca z duża prędkością Toyota Camry. Kierowca Lamborghini zginął na miejscu. Miał 51 lat.

Have no fear #Baltimore for #Batman is on the JFX. #batmaninbmore pic.twitter.com/4G0nCeaT8d— Michael Dunty (@mdunty) July 2, 2015

Nietoperz zatrzymany przez policję

W przebraniu Batmana Leonard Robinson "pracował" od 2001 roku. Gwiazdą mediów został przez przypadek, gdy w 2012 roku w internecie pojawił się film, na którym patrol policji z hrabstwa Montgomery zatrzymuje mężczyznę jadącego czarnym samochodem z symbolami Człowieka-Nietoperza w miejscu numerów rejestracyjnych.

Batman cruising through the streets of Baltimore pic.twitter.com/0AgdTaVr4o— Alyx. (@spelledwitha_y) September 4, 2014

Nie zdjął nietoperzy, bo się spieszył

Później okazało się, że "Batman z Baltimore" lub "Batman z drogi nr 29", jak również mówiły o nim media, zapomniał powiesić prawidłową tablicę rejestracyjną, bo spieszył się do szpitala dziecięcego. Miał tam spotkać się z małym pacjentami i wręczyć im prezenty. Amerykańskie gazety przeprowadziły śledztwo w sprawie superbohatera i ustaliły, że po zdjęciu maski jest on dobiegającym pięćdziesiątki przedsiębiorcą, który dorobił się na prowadzeniu własnej firmy sprzątającej.

Drogie jest życie superbohatera

Za kostium Batmana Robinson zapłacił 5 tysięcy dolarów, kolejne 25 tysięcy dolarów rocznie szło na pamiątki, gadżety i książki, które rozdawał chorym dzieciom. Charytatywna działalność była też niezłym wysiłkiem fizycznym - każdego dnia "pracy" Batman tracił na wadze około 2.5 kilograma, które wypacał nosząc czarny, ciężki kostium Człowieka-Nietoperza. Dlaczego wybrał akurat tę postać, a nie choćby Supermana? - To jedyny superbohater nieposiadający supermocy. Dzięki temu dzieciom łatwiej się z nim identyfikować - wyjaśniał. Dodał też, że ze wszystkich ekranowych wcieleń Batmana najbardziej lubi to z filmów Tima Burtona - "Batman" i "Powrót Batmana", gdzie tytułowe role grał Michael Keaton. Czasem do "Batmana z Baltimore" dołączał "Robin", czyli syn Robinsona, Brandon, albo inni bohaterowie stworzeni przez DC Comics - Wonder Woman i Superman. W tych ostatnich wcielali się zawodowi, dorabiający sobie w ten sposób aktorzy.

Wykład - tak, występ - nie

"Batman" namawiał też do walki ze złem i nieprawością - odwiedzał lokalne szkoły, gdzie robił wykłady na temat przemocy rówieśniczej i metod walki z nią. Robinson nie utrzymywał się z wcielania się w Człowieka-Nietoperza, nigdy nie występował na imprezach tematycznych, związanych z filmem lub komiksem, nie pojawiał się też jako gość specjalny na przyjęciach urodzinowych.

Batmobil, pożeracz paliwa

W rozmowach przyznawał, że martwi go to, ile Batmobil spala paliwa. - Cóż, nie jest to ekonomiczne auto - mówił podczas czatu z czytelnikami "Wall Street Journal". Podkreślał wtedy, że "jego misja polega na wspieraniu dzieci, dodawaniu im siły i sprawianiu, że się uśmiechają tak często, jak to możliwe".

Autor: sol/ja / Źródło: tvn24.pl, baltimore.cbslocal.com, wsj.com