Brudna kampania w Wadowicach. Zniszczone plakaty, oświadczenia i wniosek do sądu

Plakaty zostały zniszczone na terenie całej gminy
Plakaty zostały zniszczone na terenie całej gminy
Źródło: KWW Nowoczesny Samorząd Jacka Jończyka
Kandydatowi na burmistrza Wadowic Jackowi Jończykowi zamalowano plakaty na terenie gminy. Jeden z mieszkańców zauważył sprawcę i powiadomił policję. Jak twierdzi Komitet Wyborczy Jończyka, dewastator to mężczyzna pracujący dla Ewy Filipiak, urzędującej pani burmistrz. Policja złożyła do sądu wniosek o ukaranie wandala. Podejrzewany złożył oświadczenie.

Plakaty zostały zniszczone na terenie całej gminy. – Dopóki niszczone były plakaty we wsiach położonych daleko od centrum, szanse na to, by policja schwytała sprawcę były znikome. Cierpliwie wymienialiśmy plakaty – mówi Marcin Gładysz, rzecznik Komitetu Nowy Samorząd, z którego na burmistrza kandyduje Jacek Jończyk.

Sprawca dewastacji został jednak zauważony w Wadowicach 10 października przez jednego z mieszkańców. Poinformował policję i Komitet Nowy Samorząd.

Wniosek w sądzie

Komenda policji w Wadowicach skierowała do Sądu Rejonowego w Wadowicach wniosek o ukaranie sprawcy zniszczenia. Potwierdza to Elżbieta Goleniowska-Warchał, rzecznik policji w Wadowicach. - Wniosek został skierowany z kompletem dokumentacji. Sprawcy grozi kara aresztu albo grzywny - informuje. - Zamierzamy działać w tej sprawie w charakterze oskarżyciela posiłkowego - zapowiada komitet.

Osoba ze środowiska kontrkandydatki

Jak twierdzi komitet Nowoczesny Samorząd, sprawca powiązany jest ze środowiskiem kontrkandydatki Jończyka, Ewy Filipiak, urzędującej pani burmistrz. - To osoba, która dla niej pracuje - twierdzi Gładysz. - Nie chcemy mówić nic więcej, ta osoba jest jedynie podejrzana, nie wiemy co zrobi sąd - stwierdza Marta Królik, kandydatka komitetu Nowy Samorząd do rady powiatu, urzędująca wicestarosta.

Brudna kampania w Wadowicach

Stanisław Kotarba, rzecznik Ewy Filipak nie chciał się odnieść bezpośrednio do sprawy. - To zachowanie ma na celu zdobycie popularności, przez robienie z siebie ofiary. Takich spraw jest mnóstwo, to niepoważne – mówi. - Trzeba jednak zwrócić się w tej sprawie do Filipa Kaczyńskiego, kandydata do sejmiku województwa, który wydał oświadczenie - zaznacza. Jak mówi, Kaczyński kandyduje z innego komitetu niż Filipiak.

Jak wskazują informacje na jego profilu na portalu społecznościowym, zatrudniony jest jednak w urzędzie miasta Wadowice.

"Brudna kampania"

Ani w komunikacie Komitetu Nowoczesny Samorząd, ani w rozmowie z portalem tvn24.pl osoba Filipa Kaczyńskiego nie została wspomniana. Mimo to, napisał on oświadczenie, w którym odcina się od pomówień i zauważa on jednak, że cała ta sytuacja to brudna kampania wyborcza skierowana przeciwko niemu.

- Kategorycznie zaprzeczam, jakobym pomalował jakikolwiek materiał wyborczy. Jestem oburzony na sposób politycznego rozgrywania tej sytuacji przez moich przeciwników – czytamy w przesłanym do redakcji portalu tvn24.pl oświadczeniu.

- W związku z rozpętaniem przez liberalno-lewicowe media nagonki na moją osobę fałszywie pomówioną o pomalowanie jednego, papierowego afiszu p. Jończyka, który był powieszony na tablicy ogłoszeń przy ul. Bałysa w Wadowicach oświadczam, że jest to skandaliczny przykład brudnej kampanii wyborczej skierowanej przeciwko mnie – kandydatowi Prawa i Sprawiedliwości – podkreśla.

"Praca wolontariuszy idzie na marne"

Ze sposobu prowadzenia kampanii w Wadowicach niezadowolony jest też Nowoczesny Samorząd.

– Materiały wyborcze niszczone są w całej gminie. Nasze najczęściej. To wiąże się z dużymi kosztami, a praca wolontariuszy idzie na marne. Nastawialiśmy się na merytoryczną kampanię – zaznacza Gładysz.

Autor: mmw / Źródło: TVN24 Kraków

Czytaj także: