Patrzyła w ekran telefonu, weszła prosto pod samochód. Film ku przestrodze

TVN24

17-latka weszła pod koła samochoduDolnośląska Policja
wideo 2/2

Patrzyła w ekran telefonu. Bez podniesienia wzroku weszła na drogę - wprost pod nadjeżdżające auto. Nagranie z wypadku, do którego doszło pod Wrocławiem publikuje policja - ku przestrodze.

Nie wiadomo, czy 17-latka oglądała film, czy też pisała post w internecie. Wiadomo za to, że to mogła być ostatnia czynność w jej życiu. Dziewczyna spacerowała z telefonem w dłoni wzdłuż ulicy Spółdzielców w Smolcu (woj. dolnośląskie).

- Nagle weszła na przejście dla pieszych, tuż przed nadjeżdżający pojazd - opowiada st. sierż Dariusz Rajski z wrocławskiej komendy.

Pod koła

W aucie, pod koła którego wyszła dziewczyna, zainstalowany był wideorejestrator. Film policja przekazała mediom.

Kamera zarejestrowała moment uderzenia. Z boku kadru, na szybie, pojawia się pęknięcie.

- Skończyło się na złamanej ręce, ale zakończenie mogło być dużo bardziej tragiczne - mówi st. sierż. Rajski.

Kto winny?

Czynności w sprawie tego wypadku prowadzą policjanci z Kątów Wrocławskich.

- Zdarzenie nie jest jednoznaczne, ponieważ każdy kierujący powinien w obrębie przejścia dla pieszych zachować szczególną ostrożność, tak samo jak osoby korzystające z pasów - mówi Dariusz Rajski.

Z drugiej strony - jak podkreśla policjant - pieszy nie ma prawa wejść na drogę bez upewnienia się, że może to zrobić bezpiecznie.

- Do sprawy powołany zostanie biegły z zakresu wypadków drogowych, którego opinia będzie kluczowa w kwestii wskazania sprawcy wypadku - podkreśla Rajski.

Globalny program

W 2017 roku "Rzeczpospolita” napisała, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zgłosiło do dyskusji w podzespole ds. służb mundurowych Rady Dialogu Społecznego pomysł karania za używanie telefonów na przejściach.

W odpowiedzi resort rozesłał do mediów informację, że nie jest to żadna projektowana zmiana w przepisach. Ostatecznie prawa nie zmieniono. Problem jednak wciąż jest żywy.

Polska policja prowadziła akcję "Smart Stop" – w jej ramach zaprezentowano klip przedstawiający młodego chłopaka, który wchodzi na przejście dla pieszych. Patrzy na telefon komórkowy, na uszach ma słuchawki. Chłopak ginie na pasach, przed śmiercią bierze telefon do ręki, żeby zrobić sobie "selfie".

Podobne filmy w ostatnich latach pojawiały się też w innych krajach. Policja w Lozannie zaprezentowała film przedstawiający "znikającego Jonasa". To główny bohater minutowego klipu. - Chociaż Jonas nie ma żadnych supermocy, wykona sztuczkę ze znikaniem. Wszystko dzięki pomocy telefonu komórkowego – tłumaczy. Po tych słowach Jonas wchodzi na przejście dla pieszych (przy czerwonym świetle). Tam uderza go samochód. Jonas znika z kadru.

Problem pieszych zatopionych w wirtualnym świecie stał się bardzo widoczny w Korei Południowej. W 2014 roku tamtejsza policja wyliczyła, że w ciągu roku dochodzi do blisko tysiąca wypadków spowodowanych przez używanie telefonu. W Seulu pojawiły się specjalne znaki drogowe, ostrzegające przed bezrefleksyjnym wpatrywaniu się w dotykowy ekran. W Chinach i USA można natknąć się na specjalnie wyznaczone chodniki dla ludzi, którzy nie do końca rejestrują, co dzieje się wokół nich.

A w holenderskim Bodegraven pojawiły się światła dla pieszych, które wyświetlane są przy krawędzi przejścia – czyli dokładnie tam, gdzie patrzy większość użytkowników telefonów podczas intensywnego ich używania.

"Znikający Jonas" - szwajcarska kampania społeczna
Policja w Lozannie

Autor: bż/gp / Źródło: TVN24 Łódź