Po raz pierwszy Tramwaje Warszawskie musiały zamknąć trasę na ulicy Stawki w połowie lipca. Powodem było podmycie torowiska na skrzyżowaniu z Karmelicką i Dziką. Zaledwie dwa tygodnie później doraźną naprawę trzeba było przeprowadzić po awarii, do której doszło na odcinku między Pokorną i Dubois. Opadła jedna betonowych płyt pod torami. Wklęsłość była niebezpieczna, wymagała wstrzymania ruchu.
Na tym się nie skończyło, bo w trakcie przeglądu torowiska zidentyfikowano kolejne miejsca, które wymagają napraw utrzymaniowych. - Chociaż na początku roku nie planowaliśmy tego remontu, szybko pogarszający się stan starego torowiska uzasadnił rewizje naszych planów pracy i podjęcie dodatkowego wysiłku. Prace naprawcze przeprowadzimy własnymi siłami - zapowiadał Konrad Niklewicz, członek zarządu Tramwajów Warszawskich, odpowiedzialny za infrastrukturę.
Tramwajarzom zależało, by prace przeprowadzić przed okresem zimowym, aby zamarzająca woda nie pogłębiła uszkodzeń. Naprawiono dwa przejazdy przez tory oraz przeprowadzono kilka punktowych napraw poza skrzyżowaniami. Ruch był wyłączony ponad tydzień - od 17 do 25 października.
W 1994 roku położyli płyty węgierskie
W Tramwajach Warszawskich nie ukrywają, że na Stawki będzie trzeba wrócić. Dzięki ostatnim naprawom torowisko ma przetrwać do czasu kompleksowego remontu, zaplanowanego na 2028 rok. Dlaczego dopiero wtedy?
- Docelowy remont na ulicy Stawki jest powiązany z projektem przebudowy torowiska w Alei Jana Pawła II. To duże zadanie, obejmujące odcinek od Feminy do Placu Grunwaldzkiego. Dokumentacja projektowa jest w trakcie opracowywania. W ramach tych prac będziemy między innymi rozbudowywać węzeł rozjazdowy na skrzyżowaniu ze Stawkami, a torowisko zmieni geometrię - tłumaczy Witold Urbanowicz, rzecznik Tramwajów Warszawskich. I dodaje, że prace na obu ulicach będą być realizowane jednocześnie i zostaną sfinansowanego z Krajowego Planu Odbudowy.
- Poza wspominanymi kwestiami technicznymi chodzi o racjonalną koordynację i zgrupowanie robót, a tym samym sumarycznego skrócenia okresów, w których poszczególne torowiska są wyłączone z ruchu - uzupełnia Urbanowicz.
Ostatni generalny remont odbył się na Stawkach w 1994 roku. Wówczas położono tzw. płyty węgierskie, dzięki którym po torowisku mogły jeździć samochody. Wtedy było to innowacją, dziś jest problemem, bo betonowe płyty, podmywane podczas ulewnych deszczów, zapadają się, wymuszając naprawy.
Nowe tramwaje szybciej zużywają tory
2026 rok był dla Tramwajów Warszawskich rekordowy jeśli chodzi o liczbę bieżących remontów i napraw. Tramwajarze zrealizowali blisko 40 zdań, te największe dotyczyły wymiany torowisk: w Alejach Jerozolimskich i na Moście Poniatowskiego, na skrzyżowaniu Alei Jana Pawła II i Alei "Solidarności", a także na Puławskiej, Grójeckiej i Niepodległości. Skąd ta skala potrzeb?
Jak przyznał podczas majowego spotkania z dziennikarzami Konrad Niklewicz, nowoczesne tramwaje szybciej zużywają tory niż składy starego typu 13n.
- Jeśli tabor jest bardziej komfortowy i oferuje większe udogodnienia może się to wiązać z tym, że jest większy i cięższy. Sama klimatyzacja to jest co najmniej kilkaset kilogramów dodatkowej masy tramwaju. Widzimy, że infrastruktura torowa zużywa się szybciej - przyznał członek zarządu TW. Przytaczał wizytę w Wiedniu, gdzie od swoich odpowiedników usłyszał, że od wprowadzenia niskopodłogowego, klimatyzowanego taboru na początku lat dwutysięcznych, tory zużywają się szybciej. Średnio co 10 lat muszą być remontowane. Mimo to uznał, że komfort podróżnych jest wart częstszych prac utrzymaniowych.
Czy tramwajarze próbują ograniczać wagę kupowanych składów? Jaki jest tonaż poszczególnych modli tramwajów poruszających się po Warszawie? Próbowaliśmy się tego dowiedzieć bezpośrednio po konferencji w maju. Danych nie otrzymaliśmy dziś.
Nadrabianie zaległości z kilku lat
Drugą przyczyną natłoku tegorocznych napraw były zaległości z lat wcześniejszych.
- Było kilka lat, które zrobiły wyrwę w pracach remontowo-utrzymaniowych. To był czas kiedy Warszawa cierpiała z powodu decyzji podjętych na szczeblu centralnym, jeśli chodzi o dochody. Plus covid, który w sposób naturalny zakłócił przebieg wielu procesów. Staramy się nadrobić zaległości wygenerowane w tamtych czasach - wyjaśnił Niklewicz.