"Została przekroczona czerwona linia". W piątek protest maszynistów

W miejscowości Sokolniki Suche w Mazowieckiem wykoleił się pociąg
Kolejarze po wypadku pociągu: została przekroczona czerwona linia
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych mówi "dość" i ogłasza ogólnokrajowy protest po tragicznej katastrofie w Sokolnikach Suchych. W piątek, 11 września, pociągi w całej Polsce będą zwalniać na przejazdach kolejowych do zaledwie 20 km/h. To dramatyczny apel o poprawę bezpieczeństwa na torach, gdzie według statystyk dochodzi średnio co drugi dzień do wypadku.

Przewodniczący Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce Leszek Miętek na czwartkowej konferencji powiedział, że po wypadku w Sokolnikach Suchych "została przekroczona czerwona linia", a związek od dłuższego czasu apeluje i mówi o tym, że na polskiej kolei ze sprawami bezpieczeństwa ruchu kolejowego jest problem. - Zdajemy sobie sprawę, że wielkim wysiłkiem państwa wielkie miliardy idą na inwestycje infrastrukturalne, na nowy tabor, na dworce kolejowe. Natomiast ci, którzy za to bezpieczeństwo odpowiadają, przechodzą do porządku dziennego. I niestety tych wypadków na kolei, które ocierają się o ludzkie dramaty, jest zbyt dużo - stwierdził.

Wypadki na kolei co drugi dzień

Miętek wskazał, że środowy wypadek nie był dla kolejarzy zaskoczeniem. - Z uwagi na to, że praktycznie wypadek na przejeździe kolejowym statycznie my mamy co drugi dzień. W 2024 roku na przejeździe kolejowym w styczniu zginął maszynista i rewizor. W lipcu zginął maszynista Kolei Mazowieckich pod Warszawą. Tamci byli z Poznania z Polregio. Następne wypadki kolejowe, które pociągają za sobą również ofiary śmiertelne: w 2024 roku było tych wypadków około 140. W ubiegłym roku było to około 180, a dzisiaj jeszcze się nie skończył trzeci kwartał, a mamy już tych wypadków 130, z ofiarami w ludziach - wymienił przedstawiciel związku.

Zdaniem przewodniczącego związku, kolejarze robią wszystko we wszelkich instytucjach, żeby ten problem został dostrzeżony, prowadzą też od 1,5 roku kampanię społeczną #chcężyć i opisują dramaty maszynistów, którzy przeżywają śmierć ofiar wypadków na torach. - Powiedzieliśmy "dość" - podkreślił. Dodał też, że w środę zebrała się Rada Krajowa na nadzwyczajnym posiedzeniu.

Pociągi będą zwalniać

Rada podjęła uchwałę, w której zwraca się do maszynistów kolejowych, by 11 września, od północy, przez cały dzień przez każdy przejazd kolejowy przejeżdżać z prędkością bezpieczną 20 kilometrów na godzinę. - Właśnie odebrałem ostatnie meldunki z kraju. Jest pełne poparcie dla tego typu działań - powiedział Mętek.

Jak dodał, maszyniści będą się stosowali do tego apelu, korzystając z przepisów prawa - głównie z Kodeksu Pracy.

Zdaniem przewodniczącego, maszyniści w obliczu ostatnich wydarzeń "są bardzo zmartwieni". - Bo jak wychodzą do służby, nie wiedzą, czy wrócą - powiedział.

Przypomniał, że Kodeks Pracy mówi jednoznacznie: jeżeli pracownik uważa, że jego praca zagraża życiu i zdrowiu jego albo osobom postronnym, to na podstawie artykułu 210 Kodeksu Pracy, ma prawo powstrzymać się od pracy. W piątek jednak maszyniści jedynie zwolnią na przejazdach kolejowych do bezpiecznej prędkości. - Zapewne będą jutro opóźnienia pociągów. Pewnie nawet i duże. Natomiast uważamy, że lepiej jak będą te opóźnienia przez jeden dzień, niż jak mają ginąć kolejne osoby na polskich torach. Mam nadzieję, że ta akcja pracownicza dotrze zarówno do opinii publicznej, ale przede wszystkim do ludzi, którzy decydują o bezpieczeństwie - podsumował Miętek.

Prokuratura o przebiegu katastrofy
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:

Prokuratura o przebiegu katastrofy

Zginęła jedna osoba

W środę w miejscowości Sokolniki Suche (Mazowieckie) wykoleił się pociąg Intercity "Koziołek", jadący z Lublina do Szczecina. Wcześniej zderzył się z autem ciężarowym. Poważnie ranne zostały cztery osoby: dwie pasażerki jadące w wagonie za lokomotywą, maszynista oraz kierowca ciężarówki. Jedna z kobiet zmarła. Do szpitala trafiły też cztery kolejne osoby, ale służby podkreślały, że ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Decyzją prokuratora okręgowego w Radomiu śledztwo prowadzone będzie na szczeblu tej prokuratury. Postępowanie toczyć się będzie w kierunku nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym i kolejowej, zagrażającej życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, której następstwem jest śmierć człowieka, tj. czynu z art. 173 par. 2 i 4 Kodeksu karnego. Przestępstwo to zagrożone jest karą pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do ośmiu lat.

Źródło: tvnwarszawa.pl
Czytaj także: