Świat

Świat

Irene spustoszyła Wschodnie Wybrzeże USA i właśnie wkroczyła na terytorium Kanady. Północno-wschodnie części Stanów Zjednoczonych ciągle zmagają się z silnymi deszczami i niszczycielskim wiatrem. W ciągu ostatnich dni Irene zabiła 40 osób w 11 stanach. Jej skutki będą kosztowały Amerykanów 20 mld dolarów.

Choć Irene nie szaleje już nad Stanami Zjednoczonymi, Amerykanie wciąż próbują uporać się ze skutkami przejścia huraganu. Ulewne deszcze wywołały jedną z największych powodzi na północnym-wschodzie USA. W ciągu ostatnich 24 godzin stany wód na kilku rzekach przekroczyły swoje rekordowe poziomy.

We wtorek rano depresja tropikalna powstała na Atlantyku, stała się oficjalnie tropikalnym sztormem. Katia znajduje się obecnie 860 km na południowy wschód od wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Zdaniem synoptyków, jeszcze we wtorek może przybrać na sile i stać się huraganem.

Grupa 16-letnich Brytyjczyków została zaatakowana przez niedźwiedzia polarnego podczas szkolnej wyprawy badawczej. Jeden z chłopców zginął na miejscu, trzech zostało poważnie rannych. Wydarzenie miało miejsce na norweskiej wyspie Svalbard.

- Wymarły Nowy Jork, po całonocnej batalii, wraca do świata żywych – napisał do redakcji Kontaktu 24 przebywający na miejscu Reporter 24 Piotr_Sobilo. Ponad 400 tysięcy ewakuowanych nowojorczyków wraca do swoich domów. Pomimo, że Irene straciła na sile, przez co została zdegradowana do sztormu tropikalnego, spowodowała wiele strat. Silny wiatr wyrywał drzewa, zrywał linie energetyczne. Na Dolnym Manhattanie zalane są ulice, pod wodą znajduje się też Central Park.

Tajfun przesunął się już nad Tajwan. Jak dotąd w wyniku jego przejścia co najmniej 13 osób zginęło na Filipinach, za zaginione uznaje się co najmniej osiem osób - podała w poniedziałek policja i służby ratunkowe.

Strumienie wody na ulicach to efekt przejścia huraganu Irene nad Wellington w stanie New Jersey. Miejscowość zamieszkana jest głównie przez Polaków. Jeden z nich jest Reporterem 24 i nadesłał nam materiały obrazujące obecną sytuację w miasteczku.

Mieszkańcy Nowej Anglii wyczekują nadejścia sztormu tropikalnego Irene. Mimo tego, że zyskała status sztormu tropikalnego i wieje słabiej, władze stanu wciąż są świadome zagrożenia.

Około 11:30 czasu polskiego (5:30 w USA) huragan Irene po raz drugi uderzył w wybrzeże USA. Wszedł nad ląd w okolicach zatoki Little Egg. Do tej pory zabił co najmniej 12 osób i pozbawił prądu ponad 3 miliony ludzi. Kilka godzin później, tuż przed najgroźniejszym uderzeniem w Nowy Jork, został zdegradowany do statusu sztormu tropikalnego przez U.S. Hurricane Center. Wstępne wyliczenia mówią, że Irene przyniosła straty w miliardach dolarów.

- Wszyscy przygotowali się na najgorsze - relacjonuje Reporter 24 Robert, mieszkający w Stamford w stanie Connecticut. Mieszkańcy miasta wciąż czekają na nadejście żywiołu, który może okazać się słabszy, niż pierwotnie przypuszczano. Irene słabnie. - Nie jest już huraganem, a "jedynie" tropikalnym sztormem - poinformował w niedzielę U.S. Hurricane Center. Odetchnąć mogą mieszkańcy Nowego Jorku. Jak relacjonuje przebywający na miejscu Reporter 24 Maciej Schmidt, sytuacja poprawia się tam z godziny na godzinę

Nanmadol osłabł, ale wciąż istnieje obawa, że osiągnie 4 kategorię na pięciostopniowej skali Saffira-Simpsona. Wówczas prędkość wiatru może osiągnąć 210-250 km/h. Tajfun kieruje się wprost na wschodnią część Tajwanu.

Ze względu na skażenie radioaktywne tereny wokół uszkodzonej japońskiej elektrowni atomowej Fukushima I mogą nie nadawać się do zamieszkania przez dziesięciolecia.

Od soboty wieczorem Nowy Jork przypomina wymarłe miasto. Nie działała komunikacja miejska, zamknięte są lotniska. Na Manhattanie pozamykano bary, restauracje, kina i teatry. Zobacz, jak wygląda opustoszałe miasto oczami Reporterów 24.

Śmierć co najmniej sześciu osób spowodował szalejący na Filipinach tajfun Nanmadol - poinformowały w niedzielę władze tego kraju. Wiatr wieje z prędkością ponad 170 km/h. Ulewne deszcze powodują lawiny błotne.

Irene uderzyła w sobotę w ląd na wschodzie Północnej Karoliny. Huragan ma obecnie jeden stopień w skali Saffira-Simpsona. Przemieszcza się dalej na północ. Łącznie ewakuowanych zostanie ponad milion osób, które znajdują się na drodze huraganu. Odwołanych zostało ponad 7 tysięcy lotów. 190 tysięcy ludzi zostało odciętych od prądu. Spiętrzone fale w wysokości 4-8 stóp (1,2-2,4 m), które pojawią się wraz w Nowym Jorku wraz z huraganem Irene stanowią zagrożenie powodziowe dla Long Island - podał w sobotę U.S. National Hurricane Center.

Nad Nowy Jork idzie huragan Irene. 370 tysięcy mieszkańców zostało ewakuowanych ze swoich domów, służby robią wszystko, żeby uchronić miasto od skutków żywiołu. Okazuje się jednak, że nie dla wszystkich Irene wydaje się groźnym potworem. Surferzy w całej sytuacji znaleźli świetną zabawę.

- To nie żart. Wasze życie jest zagrożone - powiedział burmistrz Nowego Jorku, Michael Bloomberg. - To wcale nie jest urocze mówić: "Jestem silniejszy niż huragan" - dodał. Mimo tak ostrych słów, zagrożenia życia i nakazu ewakuacji, sporo mieszkańców dzielnic Nowego Jorku postanowiło zostać w domach.

Władze Nowego Jorku zarządziły ewakuację mieszkańców ze wszystkich nisko położonych terenów w związku z nadciągającym huraganem Irene - poinformował burmistrz Michael Bloomberg. Ewakuowanych jest ponad 370 tysięcy ludzi. Postanowiono zawiesić także funkcjonowanie transportu publicznego w rejonie Filadelfii, a także w stanach New Jersey i Nowy Jork. Zamknięto metro, nieczynne są lotniska, nie będą kursować pociągi i autobusy.