Protest rodziców osób niepełnosprawnych

25 kwietnia 2018

Powinniśmy być z wami solidarni i was zrozumieć - podkreślał były prezydent Lech Wałęsa, który w poniedziałek spotkał się z protestującymi od 18 kwietnia w Sejmie osobami niepełnosprawnymi i ich opiekunami. Zadeklarował, że chciałby wnieść "jakiś wkład" do ich "walki". Protestujący zaapelowali do Wałęsy, aby z nimi został.

Rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska zaprosiła protestujących w Sejmie niepełnosprawnych i ich bliskich do konsultowania rządowych planów wsparcia. - Jesteśmy gotowi do rozmów, czekamy tylko na sygnał - zapewniła. Protestujący w parlamencie w odpowiedzi przekazali, że "od wielu dni czekają na dialog" i zaznaczyli, że domagają się realizacji swojego pierwszego postulatu, dotyczącego 500-złotowego dodatku.

Ja bardzo chętnie oddam swoją pensję poselską na te obiady - zadeklarował Michał Kamiński, poseł PSL-UED, odnosząc się do przytaczanych w niedzielnych "Faktach po Faktach" słów marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego o kosztach, jakie generuje protest niepełnosprawnych i ich bliskich. Barbara Nowacka z Inicjatywy Polskiej, komentując działania władz sejmowych wobec protestujących, powiedziała, że "to przechodzi wszelkie standardy nie tyle parlamentaryzmu, ale funkcjonowania w społeczeństwie".

- Błędy, które są popełniane przez marszałka Sejmu, są katastrofalne dla waszej formacji politycznej - zwrócił się do polityków Prawa i Sprawiedliwości w "Kawie na ławę" w TVN24 Rafał Trzaskowski (PO). - Zastanawiam się co będzie, jak Jarosław Kaczyński wróci ze szpitala - dodał. - Marszałek Sejmu jest w sytuacji skrajnie trudnej - ocenił Tadeusz Cymański ze Zjednoczonej Prawicy. Z kolei prezydencki minister Andrzej Dera powiedział, że "zaczyna nie rozumieć tego protestu". - Postulaty zostały spełnione, ale cały czas następuje jakaś eskalacja - stwierdził komentując protest rodzin osób niepełnosprawnych w Sejmie.

Protest niepełnosprawnych w Sejmie przeradza się w demonstrację polityczną - mówił w sobotę w Krokowej (województwo pomorskie) marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Marszałek zadeklarował też, że rząd PiS nie wycofa się z reformy wymiaru sprawiedliwości.

Ten protest jest niebywałą szansą. Siedzę na wózku 36 lat i nie pamiętam takiego momentu, tak przełomowego, który mógłby doprowadzić do zmiany sytuacji osób z różnymi niepełnosprawnościami - przyznał w TVN24 Piotr Pawłowski z Fundacji Integracja. Razem z szefową Polskiej Akcji Humanitarnej Janiną Ochojską podkreślał w "Piaskiem po oczach" potrzebę pośredniczenia w rozmowach pomiędzy niepełnosprawnymi i rządem.

To moment historyczny, ciężki, ale tak się tworzy historię. Jestem pewna, że wytrwają - podkreśliła w "Tak jest" paraolimpijka Karolina Hamer, komentując trwający od miesiąca sejmowy protest osób niepełnosprawnych i ich opiekunów.

- Mnie się wydaje, że jest jakiś koniec tego parlamentu - mówiła reporterowi TVN24 posłanka niezrzeszona Joanna Scheuring-Wielgus. - Janina Ochojska, jako pomysłodawca Sejmu Dzieci i Młodzieży, teraz do tego Sejmu nie może wejść - podkreślał Cezary Tomczyk (PO). Politycy komentowali obostrzenia oraz ograniczenia w dostępie do parlamentu, gdzie trwa protest niepełnosprawnych.

- Musi pan pamiętać o okolicznościach, w jakich jesteśmy - mówił reporterowi TVN24 Andrzej Grzegrzółka, dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu pytany o zakaz opuszczania budynku nałożony na dwóch niepełnosprawnych. Adrian Glinka i Kuba Hartwich decyzją marszałka Sejmu nie mogą wyjeżdżać na zewnątrz. Reporter TVN24 dociekał, czy to kara za ich środowe spotkanie z Janiną Ochojską, szefową Polskiej Akcji Humanitarnej. - To jest na zasadzie wzajemnego zaufania - odparł Grzegrzółka. Jak podkreślił, "one są dosyć elastyczne te granice, te zasady, te reguły, które uzgadniamy". - Ale w tym przypadku zostały ewidentnie złamane - argumentował dyrektor CIS.

Upokarzające i obłudne, co się dzieje w trakcie tego protestu - oceniła w TVN24 we "Wstajesz i wiesz" posłanka Joanna Scheuring-Wielgus. Tak komentowała ograniczenia w Sejmie wprowadzane przez marszałka wobec protestujących opiekunów niepełnosprawnych i ich podopiecznych. - Niebywały wstyd, co robi marszałek Sejmu Marek Kuchciński. To będzie się za nim ciągnęło do końca życia - dodała Agnieszka Pomaska z PO.

- Byliśmy miesiącami w szpitalach, bez powietrza, bez możliwości w ogóle na przykład momentami otwarcia okna - mówił reporterowi TVN24 Adrian Glinka, jeden z niepełnosprawnym protestujących w Sejmie. - Takie osoby, jak my mogą naprawdę dużo znieść - dodał. - To jest taka próba złamania psychicznie nas - komentował z kolei Jakub Hartwich. Obaj odnieśli się w ten sposób do zakazu opuszczania budynku Sejmu, jaki nałożył na nich marszałek Sejmu.

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński nie po raz pierwszy kompromituje się. Widać, że ten człowiek w ogóle nie pasuje do stanowiska, które zajmuje - mówił w "Faktach po Faktach" w TVN24 Aleksander Smolar, prezes Fundacji Batorego, komentując wprowadzony wobec dwóch niepełnosprawnych zakaz wychodzenia na spacery przed budynek Sejmu. Jak dodał, PiS - wprowadzając daninę solidarnościową - "liczy na konflikty społeczne".

"Paranoja zbiorowa", "za chwilę rosomaki będą stały" - to niektóre komentarze polityków opozycji w związku z ograniczeniem dostępu do budynków parlamentu. Z protestującymi niepełnosprawnymi i ich opiekunami nie mogły się spotkać między innymi Janina Ochojska i Wanda Traczyk-Stawska. - Miały okazję wygłosić swoje kwestie i to uczyniły - ocenił poseł Stanisław Piotrowicz (Prawo i Sprawiedliwość).

Kwestiami organizacyjnymi oraz "bezpieczeństwem wszystkich osób przebywających w budynkach" uzasadniła Kancelaria Sejmu odwołanie posiedzenia Sejmu Dzieci i Młodzieży planowanego na 1 czerwca. Jak dodała w komunikacie w czwartek wieczorem, zostało ono przeniesione na wrzesień. "Za zaistniałą sytuację bardzo przepraszamy" - podkreślono.