Ojciec Szewek: Bashobora głosi Ewangelię, Bóg daje znaki i cuda

Ojciec Jan Maria Szewek tłumaczył, z jakim przesłaniem do Polski przyjechał katolicki kapłan z Ugandy o. John Baptist Bashobora
Ojciec Jan Maria Szewek tłumaczył, z jakim przesłaniem do Polski przyjechał katolicki kapłan z Ugandy o. John Baptist Bashobora
Źródło wideo: tvn24
Źródło zdj. gł.: tvn24
Ze spotkań z Bashoborą wielu ludzi wychodzi przemionionych wewnętrznie. To jest najistotniejsze i to jest celem jego pobytu w Polsce - powiedział we "Wstajesz i Wakacje" w TVN24 franciszkanin o. Jan Maria Szewek.

Blisko 60 tys. osób spotyka się dziś na Stadionie Narodowym, by uczestniczyć w jednodniowych rekolekcjach, które poprowadzi katolicki kapłan z Ugandy o. John Baptist Bashobora. Najważniejszym punktem spotkania będzie msza św., której przewodniczyć będzie biskup diecezji warszawsko-praskiej abp Henryk Hoser. Homilię wygłosi biskup pomocniczy tej diecezji bp Marek Solarczyk. Weźmie w nich udział ok. 500 księży z Polski i zagranicy.

Szewek podkreślił, że "głównym powodem, dla którego Bashobora przyjeżdża, to jest ewangelizowanie". - On głosi rekolekcje. Jego podstawowym zadaniem jest głosić Ewangelię, a Bóg daje znaki i cuda, które potwierdzają, że to co mówi jest prawdą - zaznaczył franciszkanin.

Znak dla wszystkich

Papież Franciszek zgodził się w piątek na kanonizację Jana Pawła II i Jana XXIII - ogłosił Watykan. Zgodnie z decyzją papieża obaj błogosławieni zostaną ogłoszeni świętymi w czasie jednej ceremonii, która prawdopodobnie odbędzie się jeszcze w tym roku.

Ojciec Szewek tłumaczył w TVN24, że "Kościół w swoich decyzjach nie jest pochopny". - To nie Kościół decyduje w pierwszej kolejności czy coś jest cudem czy nie, tylko komisja lekarzy. Do beatyfikacji zostało dokładnie zbadane życie Jana Pawła II a później musiał nastąpić kolejny cud już po beatyfikcji - powiedział Szewek.

I dodał: - Zanim papież Franciszek dał zielone światło do kanonizacji, to wczesniej musiała się spotkać konsulta lekarzy, która musiała stwierdzić czy cuda, które wpływały do Watykanu, są prawdziwe. Jeżeli ktoś był śmiertelnie chory i lekarze twierdzili, że wykorzystali wszystkie metody i środki i nie dało się tego człowieka uzdrowić, a w pewnym momencie patrzą, że choroba ustała, to znaczy, że nastąpiła interwencja z góry. Potem sprawą zajmuje się drugie ciało, czyli teolodzy, potem biskupi i kardynałowie. Na końcu sprawa trafia do papieża - analizował franciszkanin.

Autor: mn//gak / Źródło: tvn24.pl, TVN24

Czytaj także: