"Jeszcze raz zrobiłbym to samo"

"Jeszcze raz zrobiłbym to samo"
"Jeszcze raz zrobiłbym to samo"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
- Nie czuję się ofiarą afery sopockiej, bo ujawniając sprawę korupcyjną zdawałem sobie sprawę, że nie spadnie na mnie żaden splendor - tak Sławomir Julke komentuje decyzję zarządu Platformy Obywatelskiej o wyrzuceniu go z szeregów partii. Biznesmen ma jednak żal do PO, że nikt nie chciał wysłuchać jego wersji.

Wymieniając powody wykluczenia Julkego z Platformy Obywatelskiej, zarząd krajowy partii zwrócił uwagę na to, że biznesmen "dysponując w swoim mniemaniu dowodami przestępstwa, przez wiele miesięcy wstrzymywał się z przekazaniem ich prokuraturze". - Podejmował działania, które stawiają pod znakiem zapytania uczciwość jego intencji - argumentował poseł Jarosław Gowin. CZYTAJ WIĘCEJ

"Nawet ze mną nie porozmawiali"

Sławomir Julke - jak podkreślał w "Faktach po Faktach" - nie czuje się ofiarą sprawy Karnowskiego i zaznacza, że gdyby jeszcze raz miał decydować, jak zachować się w tej sprawie, "bez wahania wykonałby ten sam ruch". Biznesmen przyznaje jednak decyzji o wykluczeniu go z szeregów PO w ogóle się nie spodziewał. Ma też żal do niektórych posłów PO (wymienia tu nazwisko Pawła Grasia), że nie byli zainteresowani jego wyjaśnieniami.

- Poseł Graś miał przyjechać do Sopotu i zebrać informacje na temat całej sprawy. Przyjechał, ale nawet ze mną nie rozmawiał. Posłowie PO na posiedzeniu zarządu partii nie mieli innego wyjścia słysząc tylko jedno stanowisko - mówił biznesmen.

Kiedy poszedł do prokuratury?

Do feralnej rozmowy Julkego z prezydentem Sopotu Jackiem Karnowskim, podczas której ten drugi miał zażądać od biznesmena dwóch mieszkań w zamian za zgodę na rozbudowę jednej z sopockich kamienic, doszło 19 marca. Julke o całej sprawie powiadomił jednak sopocką prokuraturę dopiero w lipcu. Jak mówił w TVN24, zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożył 6 lipca (później w rozmowie z tvn24.pl Julke stwierdził jednak, że mówiąc to "się pomylił". Zawiadomienie miał wysłać listem poleconym 7 lipca). Według ministerstwa sprawiedliwości, zawiadomienie trafiło do biura podawczego Prokuratury Rejonowej w Sopocie 8 lipca 2008 r. CZYTAJ WIĘCEJ

Julke zaznaczył w TVN24, że nie wiedział nic o tym jakoby przed jego spotkaniem z Karnowskim miejscy urzędnicy mieli wydać negatywną decyzję w sprawie rozbudowy kamienicy. - Informacja, że takowa decyzja została wydana przez urząd miejski jest kłamliwa. Moim zdaniem nie było jej - podkreślał biznesmen. Dodał, że sprawę zdecydował się przekazać prokuratorom, bo nie po to kilkanaście lat pracował nad biznesem, żeby jego wysiłki poszły na marne przez nieuczciwą postawę Karnowskiego.

Źródło: TVN24, tvn24.pl

Czytaj także: