Polska

"Ekipa Tuska chce przykryć swoje przestępcze działania"

Polska

Aktualizacja:
Macierewicz zdementował informacje o wynoszeniu i kopiowaniu akt
PAPMacierewicz zdementował informacje o wynoszeniu i kopiowaniu akt

Wydumana fikcja, dezinformacja i próba przykrycia całej serii przestępczych działań w obecnej Służbie Kontrwywiadu Wojskowego - tak Antoni Macierewicz określił informacje "Gazety Wyborczej". Dziennik napisał o nielegalnym kopiowaniu i wynoszeniu materiałów kontrwywiadu wojskowego w czasie, kiedy kierował nim Macierewicz.

Według "Gazety Wyborczej", najtajniejsze materiały kontrwywiadu wojskowego nielegalnie kopiowano i wynoszono tuż przed wyborami, kiedy PiS nie było pewne, czy utrzyma władzę. Nowy szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Grzegorz Reszka powiadomił już o tym prokuraturę.

Macierewicz zdecydowanie zdementował informacje dziennika. - Nie podejmowano takich działań, mamy do czynienia z dezinformacją - mówił Macierewicz. Były szef SKW uznał wszystkie kierowane pod jego adresem zarzuty za "kłamliwe". - To wydumana fikcją i próba przykrycia przestępczej działalności obecnej SKW. Wśród tych działań Macierewicz wymienił m.in. przesłuchania prowadzone po godz. 21, nielegalne podsłuchy, nielegalną inwigilację i wymuszanie fałszywych zeznań. - Liczę, że tym skandalem zajmie się komisja. Dysponujemy świadkami tych nielegalnych procedur - dodał.

- Jest to po prostu prowokacja. W tym tekście nie ma ani słowa prawdy - komentował publikację dziennika Macierewicz. Według niego, obecny szef SKW gen. Reszka podejmuje działania mające na celu zastraszenie pracowników kontrwywiadu i "bezprawne przesłuchania ludzi". - To wszystko miało na celu skonstruowanie takiej pseudoinformacji - oświadczył Macierewicz.

Pytany przez dziennikarza "Gazety Wyborczej" czy także jego wypowiedź z artykułu była zmanipulowana, zdenerwowany odparł. - Odpowiem, ale najpierw chcę powiedzieć: Nie ma już WSI. I wbrew waszym nadziejom nie wróci.

Klich: Rozmontowano nam główną osłonę dla wojska

Szef MON Bogdan Klich ocenił, że nielegalne kopiowanie tajnych materiałów kontrwywiadu wojskowego doprowadziło do "rozmontowania" głównej osłony dla wojska i polskich kontyngentów. Minister nie chciał jednak ujawnić, czego konkretnie dotyczy zawiadomienie do prokuratury. Stwierdził jedynie, że ta sprawa wpisuje się w całościowy obraz o specsłużbach, pozostawiony przez poprzednią ekipę rządzącą.

Czy zrobiono to świadomie, czy w wyniku nonszalancji - tym, zdaniem Klicha, powinien zająć się Sejm. Szef sejmowej komisji ds. specsłużb wezwał na czwartkowe posiedzenie komisji szefa SKW gen. Grzegorza Reszkę i szefa komisji weryfikacyjnej WSI, Jana Olszewskiego.

Kto wynosił akta?

Zawiadomienie o wynoszeniu i kopiowaniu tajnych akt, wraz z kilkuset stronami zeznań świadków - funkcjonariuszy - dotyczy popełnienia przestępstwa przez trzy osoby: byłą szefową biura ewidencji i archiwum (bezpośrednia podwładna b. szefa SKW Antoniego Macierewicza) oraz przez jej zastępcę i naczelnika biura. Szef SKW gen. Grzegorz Reszka złożył je 29 stycznia.

Prokuratura potwierdza, że je otrzymała. Potwierdza też szef sejmowej komisji ds. służb specjalnych Janusz Zemke: - Szef SKW poinformował mnie o tym zawiadomieniu. Ma ono klauzulę "poufne" i dotyczy spraw fundamentalnych dla każdych służb.

Porządki przed oddaniem SKW?

Kontrola w SKW ujawniła, że pod koniec ub.r. dochodziło do nielegalnego kopiowania ściśle tajnych dokumentów ewidencji operacyjnej, czyli spisu spraw operacyjnych, ich kryptonimów oraz listy osób, które ze służbami współpracują. SKW ma swoich ludzi np. w sektorze energetycznym i zbrojeniowym, w cywilnych instytutach naukowych, które pracują dla wojska. SKW korzysta też z informacji od cudzoziemców w rejonach stacjonowania naszego wojska, by zapewnić mu bezpieczeństwo.

Bezprawne kopiowanie tajemnic SKW miano rozpocząć we wrześniu - czyli tuż przed wyborami - i trwało po zwycięstwie Platformy do listopada 2007 r.

Antoni Macierewicz kierował wtedy SKW, a do 10 listopada - także komisją weryfikacyjną rozwiązanych WSI. Potem na szefa komisji prezydent Lech Kaczyński powołał swego doradcę Jana Olszewskiego.

Kontrolerzy SKW ustalili, że: - między wrześniem a październikiem ktoś bez uprawnień i nieformalnie sprawdzał w tajnej kancelarii materiały operacyjne dotyczące konkretnych osób; - między październikiem a listopadem ewidencję operacyjną skopiowano na twarde dyski, ale niezarejestrowane; - do grudnia wynoszono poza tajną kancelarię teczki operacyjne. skw ustalenia ws kwitów

Dokumenty jeżdżą i się mnożą

O tym, że w SKW i w komisji weryfikacyjnej WSI kopiowano twarde dyski, obecny szef MON Bogdan Klich usłyszał od funkcjonariuszy 16 listopada, kilka godzin po swej nominacji.

Zażądał wyjaśnień od ówczesnego p.o. szefa SKW płk. Andrzeja Kowalskiego - według "Wyborczej" - prawej ręki Macierewicza. Kowalski odpisał ministrowi tylko, że twarde dyski "nie były kopiowane między 13 a 17 listopada". Macierewicz twierdził, że w ogóle nie mogło do tego dojść, bo komputery są zabezpieczone przed nieuprawnionym kopiowaniem.

Właśnie między 13 a 17 listopada, czyli tuż przed zaprzysiężeniem nowego rządu, Olszewski kazał przenieść komisję weryfikacyjną z siedziby SKW do prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Tłumaczył, że w SKW "nie mógłby ponosić pełnej odpowiedzialności za prace komisji".

Niezależnie od tego, gdzie komisja urzęduje, nadal podlega szefowi SKW. Mimo to Olszewski odmówił gen. Reszce wpuszczenia kontroli do siedziby komisji. Szef SKW chciał sprawdzić, jak dokumenty się przechowuje i czy nie były kopiowane. Reszka zawiadomił Prokuraturę Okręgową w Warszawie, że Olszewski "nadużywa swojej funkcji".

Dukaczewski: Będzie skandal

- Jeśli te informacje się potwierdzą, to nie znajduję odpowiedniego słowa, skandal to za mało - uważa b. szef WSI gen. Marek Dukaczewski. - To szalenie groźna sytuacja. Oznacza utratę kontroli przez służby nad najważniejszą częścią jej danych, ale też bezpowrotną utratę zaufania do służb osób, które miały gwarancje, że ich dane będą wieczyście chronione. Nie wiadomo, kto i po co te dane wykradł. By je sprzedać np. innym służbom?

Dukaczewski przewiduje poważne konsekwencje międzynarodowe: - Polska musi powiadomić NATO o tym "wypadku nadzwyczajnym", bo jako członek NATO podlegamy kontroli w sprawie przechowywania tajnych dokumentów.

PiS: "plotki i spiski"

Aleksander Szczygło, b. szef MON w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, ucina: - Za moich czasów służby działały zgodnie z prawem. Nie będę komentować prasowych doniesień.

Na wszystkie pytania gazety o kopiowanie i wynoszenie danych operacyjnych SKW Antoni Macierewicz odpowiadał jednym zdaniem: - Służby, które stworzyłem, są teraz systematycznie i planowo niszczone.

Źródło: "Gazeta Wyborcza", PAP, TVN24, IAR

Źródło zdjęcia głównego: PAP

Pozostałe wiadomości