Dlaczego Lepper znów może kandydować?

 
Andrzej Lepper, czyli człowiek skazany na wybory
Źródło zdj. gł.: TVN24
Mimo ciążącego na nim wyroku dwóch lat i trzech miesięcy więzienia Andrzej Lepper może startować w wyborach prezydenckich. Jak to możliwe, skoro znowelizowane przed niespełna dwoma miesiącami przepisy zabraniają kandydowania skazańcom? Bo Leppera chroni to, że nie usłyszał jeszcze prawomocnego wyroku w swojej sprawie.

Lider Samoobrony wyrok za "żądanie i przyjmowanie korzyści o charakterze seksualnym" w tak zwanej "seksaferze" usłyszał w lutym tego roku.

Kilka tygodni później Sejm przyjął nowelę ordynacji wyborczej, zgodnie z którą w wyborach do parlamentu nie mogą brać udziału osoby skazane. Nowe przepisy wprowadziły także zmiany w ustawie o wyborze prezydenta mówiące o tym, że kandydat na prezydenta musi złożyć oświadczenie o posiadaniu "prawa do wybieralności", które następnie w Krajowym Rejestrze Karnym zweryfikuje Państwowa Komisja Wyborcza. Nowe przepisy pozwolą jej zaprotestować jednak tylko wtedy, jeśli "prawo do wybieralności" przypisze sobie osoba skazana "prawomocnym wyrokiem za przestępstwo umyślne, ścigane z oskarżenia publicznego".

Nie jeden raz

Właśnie to doprecyzowanie przepisów chroni Leppera, który na razie został skazany nieprawomocnie, a od wyroku już się odwołał. Jeszcze w marcu, komentując nowelizację przepisów, denerwował się, że "zostały one zmienione pod niego" tak, by utrudnić mu walkę wyborczą. - Partie, które rządzą, uzurpują sobie prawo tego, że one są najmądrzejsze, wszechwiedzące i wszystko mogące - oceniał wtedy w swoim stylu.

Dwa lata wcześniej Lepper sam przyznawał podczas jednej z konferencji prasowych, że łącznie wytoczono mu aż 137 procesów sądowych i postępowań przed kolegiami do spraw wykroczeń. Do tamtego czasu sześć razy usłyszał wyroki prawomocne, ale żaden z nich nie dotyczył przestępstwa "umyślnego, ściganego z oskarżenia publicznego". Najczęściej lider Samoobrony odpowiadał za znieważenie funkcjonariusza publicznego (m.in. b. szefa MSWiA Janusza Tomaszewskiego za nazwanie go "bandytą z Pabianic") i b. prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego), pomówienie i niszczenie mienia (na przykład za wysypanie na tory w 2002 roku w Warszawie zboża należącego do Zbigniewa Komorowskiego).

ŁOs//mat/k

Źródło: tvn24.pl

Czytaj także: