Jeden manewr i pięć osób w szpitalu. "Najczęstsza przyczyna autostradowych tragedii"

TVN24

Pięć osób trafiło do szpitaliTVN24 Łódź
wideo 2/3

Wiozła rodzinę, jechała lewym pasem autostrady A1. Jej drogę - jak twierdzi 37-latka ze Zgierza - nagle zajechało auto jadące dotąd prawym pasem - bo chciało wyprzedzić jadącego przed nim busa. Skończyło się tym, że kobieta spanikowała, straciła panowanie nad autem i uderzyła w busa.

Do wypadku doszło w niedzielę wieczorem niedaleko Łodzi. Na wysokości miejscowości Wola Rakowa doszło do zderzenia samochodu osobowego toyota z busem przewożącym kolarzy z Estonii.

- Pięć osób z urazami kręgosłupa i głowy, w tym dziecko sześcioletnie zostało przewiezionych do szpitali w Łodzi, Pabianicach i w Sochaczewie. W sumie w wypadku uczestniczyło 9 osób - opowiada mł. insp. Joanna Kącka z łódzkiej policji.

Dotychczasowe ustalenia są takie, że 37-letnia kobieta jechała lewym, szybszym pasem autostrady. Kiedy miała wyprzedzać busa i jadące za nim auto, doszło do zagrożenia.

- Kobieta twierdzi, że drogę jej zajechał kierowca "osobówki", który chciał wyprzedzić busa. Chciała odbić na lewo, wtedy straciła panowanie nad pojazdem i zderzyła się z busem - opowiada Kącka.

Z urazami głowy i kręgosłupa do szpitali w Łodzi, Pabianicach i Sochaczewie trafiło łącznie pięć osób - cztery z toyoty prowadzonej przez 37-latkę i 22-letni Estończyk. Jego stan jest najpoważniejszy.

Przekroczył linię?

W zdarzeniu żadnego szwanku nie odniósł kierowca samochodu, który - według relacji kierującej toyotą miał zajechać jej drogę.

- Mężczyzna przyznał, że planował wyprzedzić busa. Włączył migacz i zbliżył się do osi jezdni, ale nie zjechał ze swojego pasa - informuje Joanna Kącka.

Ustalenie, czy faktycznie nie przekroczył on przerywanej linii dzielącej pasy ruchu, będzie kluczowe dla stwierdzenia, kto odpowiada za ten wypadek.

- Jeżeli mężczyzna faktycznie nie zmienił pasa, to nie doszło de facto do manewru. Tym samym sprawczynią wypadku jest 37-latka. Jeżeli jednak kierujący przekroczył linię, to mówimy o nieprawidłowej zmianie pasa ruchu - tłumaczy st. asp. Marzanna Boratyńska z łódzkiej drogówki.

Policjantka podkreśla, że manewry zmiany pasa ruchu raz po raz doprowadzają do wypadków na autostradach.

- Z tego powodu najczęściej dochodzi do tragedii. Dlatego tak ważne jest, aby z lewego pasa korzystać tylko po to, aby wyprzedzić inne auta. Po manewrze należy zjechać na pas prawy. Uporczywe trzymanie się pasa szybkiego jest nie tylko niezgodne z przepisami, ale też zwiększa prawdopodobieństwo, że dojdzie do wypadku - kończy Boratyńska.

Autor: bż/gp / Źródło: TVN24 Łódź